Iommi i jego Sabbath

1
Iommi i jego Sabbath
Fot. fb/tonyiomm
REKLAMA

W styczniu ubiegłego roku wykryto u niego wczesne stadium chłoniaka. Podjął zdecydowaną walkę, w której pomagają mu przyjaciele i, jak należy sądzić, sama muzyka, którą wspólnie z zespołem Black Sabbath nadal tworzy. Legendarny gitarzysta Tony Iommi 19 lutego skończył 65 lat. Dziś sięgam do początków jego kariery.
Twórca klasycznych rockowych riffów urodził się w Birmingham. Jako nastolatek był zafascynowany gitarowym graniem, zwłaszcza takim, jakie prezentowali Hank Marvin i zespół The Shadows. Iommi zawsze lubił gitarę i grze na tym instrumencie chciał się poświęcić. Historia jego życia pokazała jednak, że wcale nie było to takie łatwe.
W połowie lat sześćdziesiątych Iommi przeżył brzemienne w skutki zdarzenie. Jak sam wspominał na łamach pisma Guitar Plater – jego wypadek zdarzył się, gdy pracował jako spawacz. Pewnego dnia przed spawaniem musiałem przyciąć arkusz blachy. Wcześniej robił to ktoś inny, ale nie zjawił się w pracy. Tam był zepsuty przełącznik lub coś w tym rodzaju. Pociągnąłem, to jednak chwyciło końce moich palców i po prostu je oderwało. Iommi stracił opuszki dwóch palców prawej ręki. W jego przypadku, typowego mańkuta biegającego po gryfie palcami prawej ręki, była to katastrofa. Lekarz powiedział mu, że już nigdy nie będzie mógł grać na gitarze. Iommi postanowił powalczyć z przeciwnościami losu.

Specjalnych protez nie można było wówczas kupić, zrobił je wobec tego sam, używając plastikowej butelki. Te chałupniczo wykonane protezy były zakończone paskami skóry. Umożliwiało to chwytanie strun. Stan taki wymagał jednak zmiany techniki gry oraz zastąpienia normalnych strun cieńszymi. Co więcej, by uczynić struny luźniejszymi, Tony zaczął obniżać strój. Przez lata ukrywał jednak ów fakt. Jakby nieco wstydliwie twierdził: zaczęliśmy w Sabbath obniżać strój z dwóch powodów – by zabrzmieć ciężej i żeby Ozzy (Osbourne) mógł pracować nad swoimi partiami pod innym kątem.
Gwiazda Iommiego – gitarzysty i kompozytora, zaświeciła pełnym blaskiem w Black Sabbath. Wcześniej jednak założył bluesowy zespół Earth, w którym znaleźli się wszyscy jego szkolni kumple tworzący później Sabbath. Jako ciekawostkę należy wspomnieć fakt, że niewiele brakowało, aby jubilat stał się gitarzystą zespołu Jethro Tulll. Otrzymał stamtąd propozycję i nawet wystąpił w telewizyjnym show Rock And Roll Cirrus..
Debiutancki album Black Sabbath Tony nagrał z kolegami w ciągu zaledwie trzech dni, wszyscy w studiu zagrali wtedy na żywo. Powstała płyta pozbawiona poprawek, wygładzeń, bardzo surowa w swoim brzmieniu. Muzycy nie mieli jednak kontroli nad ostatecznie zmiksowanym materiałem. Z kawałka The Wizard producent wyciął kilkunastominutowe solo, które było efektem pracy Iommiego.

REKLAMA (3)

Jeszcze tego samego roku światło dzienne ujrzał heavymetalowy elementarz – płyta Paranoid. Tu, w dużym stopniu dzięki Iommiemu, zaprezentowano po raz pierwszy w historii rocka tak ciężkie brzmienie. Dzięki obniżeniu stroju gitary o cały ton rifffy nabrały wyjątkowej mocy. Pentatoniczne skale gitarowych partii nadały muzyce grupy inny, niespotykany wcześniej wymiar. Black Sabbath stał się wzorem dla całej rzeszy naśladowców. Na Paranoid znalazł się kawałek Fairies Wear Boots – bezpośrednio związany z inną, niezbyt przyjemną historią, jaka przydarzyła się Iommiemu. Tekst tego nieco dziwacznego numeru o „wróżkach w buciorach” dotyczył tak naprawdę ostrzyżonych na łyso facetów, którzy już w tamtych czasach panoszyli się na angielskich ulicach. W 1970 roku w Newcastle zespół natknął się na skinheadów. Iommi spotkanie to przypłacił dość poważnymi obrażeniami, z których najdotkliwszy był uraz jego nieszczęsnej prawej ręki.
Na kolejnych płytach, z których trzy następne (Master Of Reality, Black Sabbath Volume 4, Sabbath Bloody Sabbath) zalicza się do metalowego kanonu, muzyka zespołu stawała się bogatsza aranżacyjnie, uzyskując często melodyjne, przestrzenne brzmienia. Iommi i spółka udowodnili, że posiadają rzadki dar kreowania nastrojów przy pomocy niewyszukanych środków. To sztuka wcale nie taka prosta.

REKLAMA (2)

Tony Iommi nigdy nie mógł stać się wirtuozem rockowej gitary, jednak jego pełna podziwu konsekwencja i regularna praca zaowocowały w historii metalu jednym z najważniejszych i najtrwalszych zarazem zjawisk, jakim wciąż pozostaje Black Sabbath.
W roku 2011 magazyn Rolling Stone opublikował listę 100 najlepszych gitarzystów wszech czasów, Iommi został sklasyfikowany tam na pozycji 25. Siedem lat wcześniej w zestawieniu 100 najlepszych gitarzystów heavymetalowych pisma Guitar World artysta został umieszczony na samym szczycie.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
1 Komentarz
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze