Czy szczepionka na koronawirusa może w konsekwencji zmienić płeć człowieka? Czy mężczyznom zacznie zanikać zarost, a kobietom zacznie rosnąć broda? Bzdura? To mało powiedziane, ale część antyszczepionkowców używała i nadal używa argumentów na tym poziomie, by przekonać ludzi, że nowy preparat przeciwko covid-19 może okazać się dla nich bardzo szkodliwy. To, czy powielane bzdury wygrają z faktami i rzeczywistością, jeszcze nie wiadomo. Wynik tego pojedynku nie jest przesądzony.
Znajomy, który boi się szczepionki na covid-19, przesłał mi niedawno filmik, w którym jakieś osoby, jakieś „autorytety” straszą fatalnymi skutkami szczepień. Trudno ocenić, jak jeszcze duża część ludzi daje wiarę tego rodzaju doniesieniom. W Polsce chętnych do przyjęcia szczepionki jest coraz więcej, lecz dzisiaj nie wiadomo, czy wystarczająco dużo, aby w najbliższej przyszłości społeczeństwo nabrało odporności zbiorowej.
Jeśli chcielibyśmy stworzyć listę superbzdur, a może wręcz idiotyzmów, kolportowanych na temat szczepionki przeciwko koronawirusowi, trudno byłoby ocenić, które z nich są największe. Czy te o niebezpieczeństwie zmiany płci? Być może, ale nie jest to pewne.
Wszystko, rzecz jasna, rozpoczęło się od podważania faktu o istnieniu na świecie koronawirusa. W sprawie pandemii, która miała być wymyślona przez jakąś nieokreśloną, wpływową grupę decydentów, aby mogła przejąć kontrolę nad światem, funkcjonują odrębne teorie spiskowe. To bolszewicka neożydokomuna, która swoje centrum zarządzania ulokowała w USA, rwie się do przejęcia władzy nad światem – twierdzą autorzy teorii spiskowej.
Będziesz miał czipa…
Teoria ta ściśle łączy się z inną, dotyczącą już bezpośrednio szczepionek. Mówi ona o czipach identyfikacyjnych, które są wstrzykiwane wraz z preparatem i które mają współdziałać z rozbudowywaną obecnie siecią telefonii komórkowej 5G. Według autorów owej teorii, ten niezwykły majstersztyk ma umożliwić łatwą kontrolę nad poczynaniami każdego z nas. Jedna z wersji niesamowitej opowieści podaje, że wszczepiane mikroczipy są elementem opracowanego przez miliardera Billa Gatesa, twórcy oprogramowania i byłego prezesa Microsoftu, cyfrowego systemu płatności powiązanego z ludzkim ciałem. Całkowity science fiction! Takich pomysłów nie powstydziłby się nawet Stanisław Lem, światowej sławy autor powieści fantastycznych.
Ale to nie koniec na tym. Z niejednego źródła możemy się dowiedzieć, że szczepionki są specjalnie zanieczyszczane toksycznymi substancjami w celu zaszkodzenia ludziom, aby w przyszłości mogły osiągać wielkie zyski koncerny farmaceutyczne. Oczywiście, preparaty mają zawierać też tkanki abortowanych płodów, więc – jak można było przeczytać w sieci – każdy, kto przyjmuje preparat, wspiera ciągłe morderstwa i pobieranie narządów ludzkich niemowląt. Jak widać, autorzy tego rodzaju doniesień chwytają się każdego sposobu, aby narobić zamętu w ludzkich głowach. Nie da się ukryć, że mają pod tym względem niemałe osiągnięcia.
Wyginie populacja!
Równie przerażające wieści dotyczą rzekomego modyfikowania przez szczepionkę ludzkiego DNA, ingerowania przez nią w jądro komórkowe, zmiany materiału genetycznego. Skutek? Przemiana człowieka… w nieczłowieka. Na tę rewelację łapie się bardzo dużo osób, ponieważ uzasadnienie tej tezy jest pseudonaukowym bełkotem, sprawiającym wrażenie rzetelnego przekazu. Ale zdecydowana większość odbiorców owej zatrważającej informacji, słysząc lub czytając o jądrze komórkowym, kwasie rybonukleinowym czy kwasie dezoksyrybonukleinowym, jest bezradna, nie potrafi zweryfikować tych danych, więc im ufa na kredyt.
Być może bzdury te należałoby całkiem zignorować, nie poświęcać im najmniejszej uwagi, gdyby nie pewien problem. Otóż wierzą w nie miliony ludzi na świecie, tysiące w Polsce. Jeśli nie we wszystkie, to przynajmniej w niektóre. Filmik w sieci przedstawiający podobno jakiegoś emerytowanego ginekologa z Włoch, który czyta z kartki o pandemicznym planie zredukowania populacji o 80 procent, znalazł na świecie 2,5 mln amatorów. Obawiam się, że duża część obejrzała go z największą uwagą.
Gromada wizjonerów
Jeszcze raz okazało się, że największą wydajność w wypuszczaniu fake newsów mają oczywiście media społecznościowe, tym bardziej, że skutecznie przemawiają do odbiorców także głosem i obrazem. To w sieci najszybciej powielane są wszelkie idiotyzmy na temat pandemii i szczepionek, manipulacje, półprawdy, fotomontaże, to tutaj pojawiają się wypowiedzi fikcyjnych naukowców czy świadków zdarzeń, które mają uwiarygodniać postawione wcześniej tezy. Jak to zwykle bywa przy takich okazjach, ujawnili się różni niespełnieni w życiu mitomani, którzy dzięki internetowi chcą zaistnieć, mieć swoje pięć minut i teraz popisują się swoją „wiedzą”. Roi się więc tam od różnej maści wróżbitów, mistyków, wizjonerów…
Raz jeszcze się potwierdziło, że ludzkość jest stosunkowo mało odporna na wysyp bzdur, z nieprawdopodobną łatwością daje im wiarę, wiele „rewelacji” łyka bez zastanowienia jak słodki soczek. Coś jest takiego w ludzkiej naturze; zwykły człowiek lubi proste ścieżki i schematy, prostą prawdę, nieskomplikowane opisy rzeczywistości, dla wielu pewne jej niuanse bez trudu umykają.
Wraz z pojawiającym się stekiem bredni ujawnili się także obrońcy prawdy – prawdy „prawdziwej”. Walczą oni z mitami na temat pandemii oraz szczepionek, również rządowa strona gov.pl/szczepimysie stara się zwalczać dezinformację. Na szczęście dość liczna grupa ludzi – mam nadzieję, że większość – zachowuje zdrowy rozsądek i nie uwierzyła, że pandemia i szczepionki to wyrafinowany plan masowej eksterminacji ludności świata.
























