Szczęście

0
Grzegorz Miecugow
REKLAMA

Polityk powinien być elastyczny, to znaczy, nie powinien się za bardzo przywiązywać do własnych wypowiedzi i poglądów, powinien też nie przejmować się tym, że ktoś mu tę zmianę poglądów wytknie, rasowy polityk powinien mieć oczywiście grubą skórę, prawie tak grubą, jak ma nosorożec.
Ale jest jeszcze jedna cecha, która politykowi może się bardzo przydać, tą cechą jest szczęście. Premier Tusk nie miał tego szczęścia, gdy w 2007 roku wygrał wybory, a niecały rok później zbankrutował bank „Lehman Brothers”, co rozpoczęło światowy kryzys, który trwa w najlepsze, albo może lepiej byłoby powiedzieć, że trwa w najgorsze. Z kolei premier, a przy okazji my wszyscy, miał szczęście, że żaden z jego poprzedników nie był w stanie wprowadzić nas do strefy euro. Co prawda pamiętam taką wypowiedź Donalda Tuska z listopada 2008 roku, że gdybyśmy byli w strefie euro, to nie mielibyśmy żadnych kłopotów. Tymczasem od sporych kłopotów uratowała nas dewaluacja złotego i fakt, że polscy importerzy zaczęli udanie sprzedawać swoje produkty za granicą. Co prawda dewaluacja złotego była (i nadal jest) nie w smak tym wszystkim, którzy zaciągnęli kredyty we frankach szwajcarskich, ale tak to już jest, że często to, co jest szczęściem dla jednej części społeczeństwa, dla innej jego części potrafi być nieszczęściem.
Do tych wszystkich refleksji na temat szczęścia sprowokowało mnie to, co przytrafiło się w niedzielę prezydent Warszawy, Hannie Gronkiewicz – Waltz. Rano pani prezydent uroczyście otworzyła tunel na Wisłostradzie, a już o godzinie 15 tunel trzeba było zamknąć, bo zalał go deszcz. Nie wiem, dlaczego tak się stało, bo nie była to jakaś tropikalna ulewa i w paroletniej historii tunelu padały większe deszcze, więc najprostsze wytłumaczenie samo się narzuca – pani prezydent nie ma szczęścia. Ta jej zła passa trwa zresztą dłużej, chyba właśnie od czasu katastrofy, jaką było zalanie budowanej stacji metra wodą, która nie wiadomo skąd się wzięła, a która wymusiła zamknięcie tunelu na długie 10 miesięcy. Co prawda w tej sprawie pani prezydent kilka tygodni później sama sobie podstawiła nogę, mówiąc publicznie, że w grudniu tunel zostanie otwarty, i kpiła z tych wszystkich, którzy twierdzili, że może być on zamknięty nawet przez rok. Ale to jest raczej dowód na brak roztropności albo na to, że polityk powinien uważać na to, kim się otacza i czyich rad słucha, a nie na brak szczęścia.
Deszcz, który zalał tunel, nie był pierwszym pechowym deszczem dla pani Hanny. Kilka tygodni temu na innej warszawskiej trasie szybkiego ruchu doszło do zatopienia 10 samochodów, aż dziwne, że nikt się tam nie utopił. Czyli znowu pech, ale i znowu pani prezydent sama się nadstawiła do bicia, mówiąc, że po prostu klimat nam się zmienia, a na to ona już nic nie poradzi. Po drodze pani prezydent przegrała z ustawą śmieciową, ale można powiedzieć, że to nie jest już sprawa przypadku, ale właśnie niekompetencji, przede wszystkim urzędników. Ale tych urzędników zatrudniała przecież sama Hanna Gronkiewicz – Waltz. Teraz czeka nas referendum w sprawie odwołania prezydent Warszawy i coś mi się wydaje, że niemrawi dotychczas mieszkańcy stolicy tym razem ruszą do urn dosyć gremialnie. Na szczęście? A tego to akurat nie wiem.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze