Mistrzostwa

0
Grzegorz Miecugow
REKLAMA

Chociaż oczywiście tych spotkań nie da się porównać. Tamto z mistrzostw świata w Niemczech (a właściwie w RFN) było zaskakujące, to rozegrane w Nicei, po słabych sparingach, było wyczekiwane raczej z zaciekawieniem. Chociaż może jest jedno podobieństwo. Wtedy jedno z pierwszych spotkań rozegrał 20‑latek z Lublina Władysław Żmuda. Teraz wszystkich zachwycił 19‑letni Bartosz Kapustka, tarnowianin.
Niedzielny wynik oczywiście niczego nie przesądza. Chociaż system rozgrywek, jaki przyjęto we Francji, jest, delikatnie mówiąc, niezbyt mądry i jedno zwycięstwo może wystarczyć do wyjścia z grupy. Oto bowiem gra się 36 spotkań po to, by wyeliminować 8 z 24 zespołów. Następnie 16 drużyn w 15 spotkaniach wyłoni mistrza kontynentu. Nierówność ta wynika oczywiście z chciwości UEFA, która rozdymała mistrzostwa do nieprawdopodobnych rozmiarów.
Przypomnę, że cztery lata temu, gdy organizowaliśmy imprezę wspólnie z Ukrainą (ach łza się w oku kręci, gdy człowiek przypomni sobie, że jeszcze cztery lata temu Donbas był normalnym miastem, a Krym należał do Ukrainy), w finałowych rozgrywkach grało 16 drużyn, a w sumie rozegrano 31 spotkań. A jeszcze wcześniej, w latach 70. ubiegłego stulecia, na finałowy turniej jechały cztery reprezentacje.
No, ale to działo się w czasach, gdy telewizja i sprzedaż praw do transmisji nie przynosiła takich zysków. Dzisiaj dojenie zysków z takiej imprezy doprowadzono do perfekcji. Doszło nawet do tego, że piłkarze na treningu nie mogą mieć na sobie niczego, co ma metkę firmy, która nie opłaciła UEFA haraczu. Zyski z tej imprezy będą rzeczywiście ogromne, chociaż niewiele z tego strumienia pieniędzy trafi do Francji, tak jak prawdziwe zyski, jakie miał nasz kraj w związku z poprzednimi mistrzostwami, były nie finansowe, a infrastrukturalne. Porty lotnicze, dworce, drogi, które budowaliśmy przed tamtymi zawodami, oczywiście zostały. Francuzi to wszystko w zasadzie mieli, niektóre stadiony wyremontowali, kilka zbudowali od podstaw, ale kłopot, jaki na siebie ściągnęli, chyba przekroczył wszelkie obawy. Skala strajków, jaka przeszła przez ich kraj, zaskoczyła wszystkich, a przede wszystkim rządzących. Być może mistrzostwa te były ostatnią kroplą, która przelała we Francji czarę goryczy, i przesądziły o tym, że prezydent Holland przegra przyszłoroczne wybory prezydenckie.
Jedno jest pewne. Mistrzostwa Europy w piłce nożnej spuchły do takich rozmiarów, że już bardziej nie spuchną. Trudno sobie bowiem wyobrazić, by dwuletnie eliminacje poprzedzające mistrzostwa służyły odrzuceniu mniej niż połowy drużyn startujących. (Dziś w eliminacjach startowały 53 reprezentacje, z których 29 odpadło). Niewiele jest też państw, które mogłyby wziąć na siebie trud organizacji takiego gigantycznego turnieju, stąd też następne mistrzostwa rozrzucone będą po całej Europie, co będzie miało swoje wady i zalety, ale w dobie tanich linii lotniczych jest jak najbardziej do wyobrażenia, tym bardziej że chciwcy z UEFA dawno już sobie wszystko policzyli i wyszło im, że zyski – a jakże – będą.
Jedyną niewiadomą w tym równaniu, a może nie jedyną, ale za to najważniejszą, jest to, że nikt nie, wie jak bardzo na świecie rozwinie się terroryzm. Przyznam, że miałem możliwość polecenia do Nicei na mecz z Irlandią Północną, ale z tej możliwości nie skorzystałem, bo nie wyobrażam sobie siedzenia na stadionie przez trzy godziny poprzedzające pierwszy gwizdek, a takie mniej więcej są dziś wymagania organizatorów. Nie chce mi się też poddawać trzykrotnej drobiazgowej kontroli, a tyle razy mniej więcej przetrzepuje się dziś kibiców przed meczem. Wszystko to z powodu zagrożenia atakami terrorystycznymi, które podczas takich imprez są dosyć prawdopodobne. Ale jeżeli nasi piłkarze zajdą na przykład do ćwierćfinału i ktoś mi zaproponuje bilet na mecz, to już nie będę marudził.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze