Sołtys Grądów, Kazimierz Światłowski, opowiada nie tylko o historii, jako gospodarza wsi bardziej zajmują go dzisiejsze problemy, z którymi mierzą się mieszkańcy jednej z najstarszych na Powiślu miejscowości.
– Za oficjalną datę powstania naszej wsi uznaje się rok 1388, tak więc mamy już za sobą ogrom czasu. Historia jest ważna, trzeba o niej pamiętać, ale przede wszystkim należy dbać o dzień dzisiejszy i o przyszłość. Marzy mi się, żeby młodzi ludzie nie musieli uciekać za pracą, żeby wszystkim we wsi żyło się dobrze – mówi Kazimierz Światłowski.
Sołtys sam robi w tym względzie, co może, od 20 lat jest radnym, od 25 lat nieprzerwanie pełni funkcję sołtysa. Twierdzi, że w czasie ostatnich kilkudziesięciu lat wieś zmieniła się nie do poznania – powstały nowe drogi i wiele nowych budynków, w tym chluba wsi – dom ludowy. Sołtys martwi się jednak tym, że ubywa mieszkańców i trzeba było zlikwidować szkołę, bo doszło do tego, iż pracowało w niej sześcioro nauczycieli i było dziewięcioro uczniów.
– Szkoła to od dziesięcioleci było nasze oczko w głowie – wspomina sołtys. – Wybudowana została w 1947 roku. Aby wybudować i wyposażyć szkołę, mieszkańcy pozbyli się wtedy całego mienia wiejskiego i dlatego do dzisiaj jesteśmy biedni jak mysz kościelna. Dwa lata temu szkołę musieliśmy zlikwidować, teraz dzieci chodzą do Mędrzechowa. Ale za to w przedszkolu jest aż 27 maluchów i z tego bardzo się cieszymy.
Wieś liczy około 500 mieszkańców, ale blisko jedna trzecia stale przebywa za granicą. Młodzi szukają pracy i lepszego życia, we wsi buduje się coraz mniej domów.
– Jeszcze 20 lat temu wszyscy uprawiali ziemię, hodowali zwierzęta, teraz w dwóch gospodarstwach są krowy, a z rolnictwa żyje kilka rodzin. Na szczęście ziemia nie leży ugorem, bo właściciele dwóch dużych gospodarstw dzierżawią ją od pozostałych mieszkańców – dodaje Światłowski.
Sołtys chwali się, że we wsi stoi okazały dom ludowy, a strażacy mają nowy samochód. Cieszy go także to, że są dobre drogi, a ludzie dbają o swoją wieś, ładnie utrzymują domy i obejścia.
– Mieszkańcy czekają na kanalizację, ale na razie wydaje się to marzeniem ściętej głowy – twierdzi gospodarz Grądów. – Budżet całej gminy wynosi zaledwie siedem milionów, a kredyty będziemy spłacać do 2021 roku, więc niewiele możemy za to zrobić. Dobrym pomysłem jest budowa przydomowych oczyszczalni ścieków, bo nasza wieś jest rozrzucona na dość dużym obszarze i budowa kanalizacji byłaby przedsięwzięciem przekraczającym możliwości gminy. Będziemy się starać oczywiście o to, aby mieszkańcy jak najmniej musieli dołożyć do budowy oczyszczalni ze swoich kieszeni.
Jubileuszowo w Grądach
REKLAMA
REKLAMA
























