Spór o windę z podtekstami

0
Teresa Kopczynska
Teresa Kopczynska
REKLAMA

– To jest skandal – grzmi radny Wiesław Krajewski. – Przez dwa lata ani w budżecie starostwa, ani w szpitalu nie znaleziono pieniędzy, żeby windę naprawić. Starosta Tadeusz Kwiatkowski twierdzi, że w każdym szpitalu zdarzają się sytuacje, że coś się zepsuje, ale uważa, iż ważniejsze jest to, aby sprawnie działał sprzęt do diagnoz i leczenia. Jego zdaniem, radny Krajewski robi z igły widły. Zdaje się jednak, że podtekst dyskusji obydwu panów jest nieco głębszy i ukazuje dramatyczną sytuację panującą w dąbrowskim szpitalu. Dyrektor placówki, Teresa Kopczyńska mówi wprost, że pieniędzy nie ma dosłownie na nic.
Tak się nieszczęśliwie dla szpitala złożyło, że niemal w jednym czasie zepsuł się aparat RTG, tomograf komputerowy i gastroskop. Pacjenci przez kilka tygodni musieli jeździć do Tarnowa, aby robić prześwietlenia. Nowa lampa do tomografu to 200 tysięcy złotych. I na dokładkę ta winda, której naprawa kosztować będzie 60‒70 tysięcy.
– Już od co najmniej dwóch lat sytuacja naszego szpitala stale się pogarsza i może to doprowadzić do tego, że placówka straci możliwość udzielania świadczeń. Dla powiatu, w którym mieszka 60 tysięcy ludzi, byłaby to tragedia – mówi radny Wiesław Krajewski. – Szpital ma wielomilionowe długi, których samorząd pokryć nie zdoła, bo nie ma na tyle pieniędzy. Wystąpiłem do zarządu powiatu, aby zapewniono w budżecie pieniądze na zagwarantowanie bieżącej działalności. Radny twierdzi, że w tak trudnej sytuacji starosta powinien rozważyć, czy nie zrezygnować z remontu jednej z dróg i pieniądze te przekazać szpitalowi. – W starostwie przeprowadzany jest obecnie remont, w tym gabinetów władz powiatu, za 700 tysięcy zł, a nie ma na to, żeby pomóc chorym, którzy trafiają do szpitala – dodaje Krajewski.
– Szpital zawsze musi być przygotowany na to, że coś się może zepsuć – odpowiada starosta Tadeusz Kwiatkowski. – Sprzęt nie jest nowy, więc tym bardziej jest podatny na awarie. Nie został naprawiony od razu, bo trzeba było zamówić części i czekać, aż zostaną przywiezione. Nie podzielam opinii, że w szpitalu jest tragiczna sytuacja; owszem, są oddziały, które przynoszą straty, ale wynika to nie ze złej pracy dyrekcji szpitala czy starostwa, ale z tego, że wykonuje się tam większą, niż zakontraktowano z NFZ, liczbę zabiegów. Długi szpital ma, ale w takiej samej sytuacji są niemal wszystkie tego typu placówki. Starostwo daje miliony na remonty i cały czas jesteśmy przygotowani, aby pomagać szpitalowi.
– Pieniędzy nie mamy dosłownie na nic – przyznaje dyrektor dąbrowskiego SP ZOZ, Teresa Kopczyńska. – Same bieżące płatności już wynoszą prawie 4 miliony złotych. Oprócz tego spłacamy wiele starszych zaległości – kredytów, pożyczek, ugód, cesji. Jeżeli do tego doliczyć wypłatę obligatoryjnych podwyżek dla pracowników oraz to, że NFZ nie płaci za nadwykonania, to robi się bardzo duża kwota. Sytuacja jest na tyle poważna, że do końca roku zawiesiliśmy wykonanie wszystkich zabiegów planowych, przyjmujemy tylko tych pacjentów, którzy wymagają natychmiastowej pomocy. Od wielu miesięcy zastanawiam się nad skonsolidowaniem zobowiązań, co bez wątpienia poprawiłoby naszą sytuację finansową. ale powstrzymuje mnie przed tym wysokość odsetek. Ponadto taki kredyt zaciągnąć musiałby powiat, albo w całości go poręczyć.
Ale, jak zapewnia dyrektor Kopczyńska, sytuacja finansowa ulega poprawie i najprawdopodobniej za dwa lata placówka wyjdzie na prostą.
– Zmniejszają się spłaty starych zobowiązań, mamy nadzieję, że NFZ zacznie płacić za nadwykonania albo zawierać realne kontrakty. Teraz, mimo trudnej sytuacji, nie ma zagrożenia, że stracimy możliwość świadczenia usług – uspokaja dyrektor SP ZOZ.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze