„Perła Eskulapa” – takie wyróżnienie znaleźć można w wielu polskich placówkach zdrowia. Nagrodą chwalą się dyrektorzy i władze samorządowe w całym kraju. Co trzeba zrobić, by ją otrzymać? Wykupić pakiet promocyjny za ponad dziesięć tysięcy złotych w jednej z warszawskich firm.
„Perła Eskulapa” jest główną nagrodą w Ogólnopolskim Konkursie Perły Medycyny. Jednak proces przyznawania wyróżnień budzi wiele kontrowersji. Statuetka jest częścią gwarantowanego pakietu promocyjnego, za który płaci uczestnik. W umowie organizator konkursu zobowiązuje się „zapewnić uzyskanie nagrody w postaci złotej, srebrnej lub brązowej statuetki Perła Eskulapa 2013”. Jest jeden warunek: opłata w wysokości 8600 złotych netto (10 578 złotych brutto).
Kto przyznaje nagrody? Firma Europa 2000 Consulting i Mazowieckie Zrzeszenie Handlu, Przemysłu i Usług. Przedstawiciele firmy przekonują, że ich oferta to w istocie konkurs, a werdykt zależy m.in. od danych statystycznych. Kapituła konkursu ustala punktację, za którą przyznawane są nagrody. Jednak w kilku przypadkach przyznano „Perły Medycyny” placówkom, które popełniały fatalne błędy, nieraz skutkujące śmiercią pacjentów.W Tarnowie „Perłami Medycyny” mogą pochwalić się Szpital Specjalistyczny im. E. Szczeklika i Powiatowa Stacja Pogotowia Ratunkowego, Szpital Wojewódzki im. św. Łukasza dwa lata temu otrzymał nagrodę „Diament Forbesa”, ale ta przyznawana jest przez prestiżowy magazyn ekonomiczny.Szefowie tarnowskich placówek medycznych nie zgadzają się z sugestiami, że „kupili” sobie nagrody. Tłumaczą, iż większość organizowanych w Polsce konkursów jest związana z pewnymi opłatami dla organizatorów.
Tak jest również w przypadku „Gazeli Biznesu”, „Diamentów Forbesa” czy akredytacji medycznej Ministerstwa Zdrowia. W tym ostatnim przypadku tylko 114 polskich szpitali dysponuje certyfikatem, a chcąc przystąpić do całej procedury, trzeba wydać 30 tysięcy złotych. Szpital im. Szczeklika zdobył akredytację w 2011 roku, korzystając z funduszy unijnych.
– „Perła Medycyny” nie jest jedynym konkursem związanym z pewnymi płatnościami. W wielu tego typu przedsięwzięciach wnoszone opłaty przeznaczane są na logistykę, opłatę ekspertów czy wizyty audytorów, którzy przyjeżdżają czasem z drugiego końca kraju – wyjaśnia Marcin Kuta, dyrektor placówki.
Szpital im. Szczeklika dwa razy przystępował do „Perły Eskulapa”, w 2010 roku zdobył pierwsze miejsce w kraju i otrzymał Złotą Perłę Medycyny w gronie wieloprofilowych lecznic mających do 400 łóżek.
– Nie pamiętam, jakie kwoty wpłacaliśmy. Jednak mogę zapewnić, że udział w konkursie i umowa szpitala z organizatorami wcale nie gwarantowały przyznania nagrody. W 2008 roku w tym samym konkursie nie otrzymaliśmy żadnego wyróżnienia – zapewnia dyrektor Kuta.
W minionym roku Powiatowa Stacja Pogotowia Ratunkowego w Tarnowie wyróżniona została II nagrodą „Perły Medycyny”.
– Wpłaciliśmy pewną kwotę i wypełniliśmy czterostronicowy formularz, zaznaczając stan zatrudnienia, osiągnięcia naszych ratowników medycznych, szkolenia, wynik finansowy pogotowia. To wszystko oceniane było przez kapitułę konkursu. Wyprzedziliśmy inne większe stacje w Polsce, jak Warszawę, Łódź czy Szczecin. Przyznano nam statuetkę i bonus na ponad 3 tys. złotych z przeznaczeniem na informatyzację placówki. Nie uważam, byśmy „kupili” sobie nagrodę, lecz w pełni na nią zasłużyliśmy – mówi Kazimiera Kunecka, dyrektorka tarnowskiego pogotowia.
Zespół Przychodni Specjalistycznych w Tarnowie nigdy nie zabiegał o zdobycie „Perły Medycyny”.
– Faktycznie, trzeba było wpłacić 8 tysięcy złotych i właśnie z tego powodu rezygnowaliśmy z udziału w konkursie – przyznaje Artur Asztabski, prezes placówki. Jednak niedawno ZPS został wyróżniony nagrodą „Laur od Pacjenta”.
– Nie zgłaszaliśmy udziału w tym konkursie, dostaliśmy jedynie powiadomienie, że jest to wyróżnienie przyznawane przez pacjentów i możemy wykupić jego logo za 500 złotych, po czym przez rok będziemy mogli go używać – dodaje szef przychodni.
Po co placówki medyczne biorą udział w różnego rodzaju konkursach?
– Przede wszystkim mobilizuje to nas do lepszego działania i pokazuje obszary, w których powinniśmy coś poprawić. Jest to również doskonała okazja do porozmawiania z innymi szefami placówek i wymiany doświadczeń. Jednak najważniejsze to możliwość doskonalenia szpitala, co ma przełożenie na jakość leczenia pacjentów – podsumowuje Marcin Kuta.
Medyczny „prestiż” za pieniądze?
REKLAMA
REKLAMA
























