Dziwny jest ten świat…

0
Grzegorz Miecugow
REKLAMA

Taka piosenka, a może bardziej protest song – „Dziwny jest ten świat” – przyszła mi na myśl, gdy zacząłem się zastanawiać nad ostatnimi wydarzeniami politycznymi i około politycznymi. Oto na przykład zakończył się Kongres PiS, podczas którego partia przedstawiła przede wszystkim swoje gospodarcze pomysły, chociaż wypowiadano się także na temat kultury. Nie bardzo mam ochotę komentować tego typu założenia, bo po pierwsze do wyborów zostało ponad półtora roku, a po drugie (i ważniejsze), szansa na to, że program PiS zostanie zrealizowany, jest minimalna.
Nie tylko PiS, ale w ogóle wszystkie partie konstruują swoje programy w taki sposób, jakby miały rządzić samodzielnie. Tymczasem nigdy jeszcze w wolnej Polsce nie zdarzyła się sytuacja, by jakieś ugrupowanie mogło rządzić bez koalicjanta. Tak więc, panowie politycy i panie polityczki, nie zawracajcie nam głowy swoimi mrzonkami, z których i tak się nie będziecie w stanie wywiązać.
Zaiste dziwny jest ten świat, w którym premier sporego, środkowoeuropejskiego kraju zaprasza lidera opozycji do debaty na temat tego mrzonkowatego programu. Nie wiem, co Donald Tusk chciał w ten sposób osiągnąć? Udowodnić, że pomysły PiS są nierealne? No są. Każdy, średnio nawet zorientowany publicysta ekonomiczny to widzi i jest w stanie słabość takiego programu wypunktować. Tyle tylko, że partię polityczną Polacy nagradzają swoim głosem nie dlatego, że znają jej program, ale dlatego, że partia ta nie jest partią przeciwną. Od 25 lat kilka razy wybieraliśmy pozytywnie, to znaczy mięliśmy nadzieję, że nasi wybrańcy są na tyle dobrzy, by naprawiać kraj. Przeważnie jednak dokonujemy wyborów negatywnych. Nie bardzo wierzymy, że partia, na którą oddajemy głos, coś zrobi, ale boimy się, że jeżeli wygra ta druga partia, to będzie jeszcze gorzej.
Zatem, panie premierze, nie za bardzo mnie interesuje debata na temat pomysłów PiS. Bardziej by mnie interesowało, żeby pan sięgnął do swojego expose z 2011 roku (z litości odpuszczę panu trzygodzinne expose z 2007) i wytłumaczył rodakom, dlaczego aż tyle się nie udało. Czasami porażka jest zrozumiała, bo na przykład nieoczekiwanie zaatakowała nas światowa recesja (chociaż akurat w 2011 kryzys nie był żadnym zaskoczeniem) albo nie dało się dojść do porozumienia z koalicjantem, w związku z czym KRUS jaki jest każdy widzi. Ale zapowiadał pan wyjście z procedury nadmiernego deficytu już w 2012. Nie udało się także rok późnej. Nie udało się też naprawić finansów publicznych. Nic nie wyszło z usprawniania pracy sądów, które – jeżeli będą atakowane przez pana rząd takimi ustawami jak ta, którą zmajstrowano przy okazji sprawy Mariusza Trynkiewicza – mają szansę jedynie na pogorszenie pracy. W tamtym expose nic pan nie powiedział o OFE, chociaż o przyszłych emeryturach mówił pan bardzo dużo. Chciałbym wiedzieć, czy już wtedy wiedział pan, że je zamknie. Nie mówił pan także o służbie zdrowia, ale już wtedy pewnie pan wiedział, że uszczęśliwi pan naród Bartoszem Arłukowiczem. Rad bym dziś poznać pana zdanie na temat działania tego ministra. Oczywiście, pewną wskazówką jest fakt, że minister trwa, ale czy naprawdę uważa pan, że po ponad dwóch latach jego działalności coś się w służbie zdrowia poprawiło? Obaj wiemy, że jest tak samo źle, a czasami nawet gorzej. Proszę więc nie organizować debaty z prezesem Kaczyńskim, bo do wyjaśnienia tych spraw nie jest on panu do niczego potrzebny.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze