Obywatele Ukrainy najczęściej przyłapywani są na nielegalnym handlu przemycanymi używkami: alkoholem i tytoniem. Cudzoziemcy zza wschodniej granicy mają też opinię najbardziej nietrzeźwych kierowców.
Zdarza się również, że obcokrajowcy padają ofiarami złodziei, jak w Ładnej pod Tarnowem, gdzie ukraińskiemu kierowcy skradziono z szoferki 1,5 tysiąca euro i kilkaset złotych. Sprawcy najpierw przebili oponę w samochodzie, a pieniądze zrabowali, kiedy poszkodowany zajęty był wymianą koła.
Wśród cudzoziemców najczęściej odwiedzających Tarnów i okolice sławę awanturników mają Ormianie wszczynający bójki m.in. na placach targowych. Policjanci zapamiętali jedną z nich, gdzie grupkę walczących na pięści stanowili mężczyźni i kobiety, i nie było łatwo ich rozdzielić. Stróże prawa musieli też uspokajać krewkiego Ormianina, który groził byłej żonie z Tarnowa i nękał ją telefonami.
Interwencja potrzebna była też w przypadku Rumuna, który nie chciał pogodzić się z odejściem małżonki i jej powrotem do Polski wraz z dziećmi. Przyczyną rozpadu małżeństwa było jego pijaństwo, ale uważał, że to jemu stała się krzywda. Odnalazł żonę, często nachodził ją w domu, szantażował i groził. Policjanci z komisariatu w Ciężkowicach przypomnieli więc Rumunowi, czym grozi takie zachowanie.
Jako złodzieje dali się natomiast poznać ostatnio Gruzini, Litwin i Słowak. Ten ostatni dokonał zuchwałej kradzieży w Lisiej Górze, gdzie na jednym z przystanków autobusowych proponował tanio maszynki do golenia. Mężczyźnie zainteresowanemu zakupem wyrwał nieoczekiwanie z ręki portfel z gotówkę w kwocie 900 zł i odjechał w nieznane. Z kolei trzej Gruzini okradali wspólnie tarnowskie sklepy z telefonami komórkowymi – jednego z nich deportowano, drugi odpowiadał przed polskim sądem, a trzeciemu udało się zbiec.
Zniknął także Litwin prowadzący w Polsce działalność gospodarczą, który zawarł kilka umów ze sprzedawcami „komórek” w Tarnowie i pobrał na swoją firmę kilkadziesiąt drogich telefonów. Rachunku opiewającego w sumie na blisko 80 tysięcy złotych nie zapłacił i jest teraz poszukiwany przez polski wymiar sprawiedliwości.
Przestępstwa zagranicznych gości to w Tarnowie i powiecie marginalne zjawisko. Policjanci nie mają też większych problemów z porozumieniem się z obcokrajowcami i wręczeniem im np. mandatu za drogowe wykroczenia. Nawet Szwedzi nie muszą czekać na tłumacza, gdyż jeden z funkcjonariuszy tarnowskiej komendy włada biegle językiem szwedzkim. Tylko w pojedynczych sytuacjach konieczna bywa pomoc biegłych tłumaczy z zewnątrz. Olga Żabińska, rzeczniczka Komendy Miejskiej Policji w Tarnowie opowiada o niedawnych poszukiwaniach… sinologa.
– W działającej pod miastem firmie należącej do Chińczyka doszło do poważnego wypadku przy pracy i okazało się, że przesłuchanie właściciela możliwe było tylko w języku chińskim. Były trudności ze znalezieniem tłumacza przysięgłego – w Polsce jest ich wciąż bardzo niewielu. Policjantom pomógł szczęśliwy traf, a właściwie tarnowianka, która studiowała w Chinach i władała dobrze chińskim językiem. Z jej pomocą przesłuchano Chińczyka i policyjne dochodzenie mogło zostać zamknięte…
Co przeskrobali „zagraniczni”?
REKLAMA
REKLAMA
























