Książkę „Pięćdziesiąt twarzy Greya” autorstwa E.L. James zakupiło ponad 100 milionów osób na całym świecie. Ogromnej popularności powieści nie przegapili filmowcy i w połowie lutego do kin trafiła ekranizacja. W samych tylko Stanach Zjednoczonych film zarobił 81,7 miliona dolarów w trzy dni. W kolejnych blisko 60 krajach, gdzie już trafiła amerykańska produkcja, na konto twórców wpłynęło kolejnych 160 mln dolarów. Polska premiera filmu miała miejsce 13 lutego. Kina pękają w szwach, a film szybko bije kolejne rekordy oglądalności. Przez pierwsze dni zobaczyło go niemal 900 tys. widzów. Można dyskutować o walorach filmu, o grze aktorów, ale i tak dyskusje te przesłania komercyjny sukces filmu.
Do swojego repertuaru „Pięćdziesiąt twarzy Greya” włączyło kino Millennium w Tarnowie.
– Wyświetlamy ten film od 13 lutego. W ciągu czterech dni, od 13 do 16 lutego, obejrzało go blisko 7 tys. widzów. To najwyższa frekwencja w historii kina Millenium w Tarnowie. Od premierowego pokazu minęło już kilka dni, a film nadal przyciąga tłumy. Przykładowo, w piątek 20 lutego film obejrzało 600 widzów, dzień później 900 osób. To naprawdę zaskoczenie i duży sukces jednocześnie. Film pozostaje w naszym repertuarze do 5 marca – mówi Katarzyna Piszczek z kina Millennium w Tarnowie.
Pytania o film trafiły m.in. na profil na portalu Facebook drugiego tarnowskiego kina – kina Marzenie. Ale w Marzeniu „Pięćdziesięciu twarzy Greya” nie zobaczymy. Według deklaracji szefów kina nie jest to skutek jakiejś cenzury czy interwencji kogokolwiek…
– Nie gramy dlatego, że film dość intensywnie pokazuje kino Millennium. Czy ludzie mają być skazani przez kilka czy kilkanaście dni tylko na „Pięćdziesiąt twarzy Greya”? Jeżeli gramy to samo, co kino w Mościcach, a tak też się zdarza, to wtedy słyszę pretensje – dlaczego gramy to samo, nie ma na co iść, wszędzie to samo. Teraz nie gramy tego samego i znów problem. Jak byśmy nie postąpili, to wszystkim nie dogodzimy. Mamy dwa kina w mieście, i musimy współistnieć, ale też współzawodniczyć, co oznacza właśnie urozmaicanie repertuaru, by nie dublować tytułów – wyjaśnia Maria Wardyń, główny specjalista ds. filmu w kinie Marzenie. – Nie uważam też, by był to aż tak ważny film i tym samym musiał się znaleźć na ekranach obu kin. Zdecydowaliśmy o niewłączaniu go do repertuaru wcześniej, jeszcze przed polską premierą. W wyniku takiej decyzji na pewno mniejsze będą zyski kina. Ale czy tylko pieniądze się liczą? To dyskusyjne, oczywiście.
Może nie tylko pieniądze się liczą, ale Marzenie, które de facto zarabia na działalność Tarnowskiego Centrum Kultury – właściciela kina, lekką ręką pozbyło się co najmniej 100 tys. zł zysku.
Maria Wardyń dodaje, że kino Marzenie ma tylko jedną salę i zablokowanie repertuaru jednym tytułem, w dodatku w czasie zimowych ferii, nie wchodzi w rachubę.
Nie wszędzie zobaczymy twarze Greya…
REKLAMA
REKLAMA
























