Autorytety

0
Grzegorz Miecugow
REKLAMA

Władysław Bartoszewski należał bowiem do tego wizjonerskiego pokolenia, które stojąc na dymiących zgliszczach naszej cywilizacji, już w końcówce tamtej, nieprawdopodobnie brutalnej wojny, wiedziało, co trzeba zrobić, by krok po kroku, metodycznie zasypywać podziały, by na krwawiące rany nakładać opatrunki. Był z innego pokolenia niż jeden z założycieli Europy – Robert Schuman, był też z innej części Europy. W przeciwieństwie do Schumana po wojnie nie zastanawiał się tylko, jak nie dopuścić do kolejnej hekatomby na naszym kontynencie, ale musiał starać się uniknąć stalinowskiego więzienia, co koniec końców mu się nie udało, albo jak się zachowywać podczas internowania w stanie wojennym.
W Polsce różne komentarze stały się normą od wielu lat. Śmierć Bartoszewskiego spowodowała tysiące zablokowań znajomości na największym portalu społecznościowym, czyli na Facebooku. Oznacza to, że ludzie, którzy jeszcze kilka dni temu mogli się wymieniać opiniami na prawie dowolny temat, od kompletnie neutralnych, czyli na przykład komentowania wakacyjnych zdjęć, po tematy polityczne, jak na przykład przejazd przez nasz kraj Nocnych Wilków, w kontekście odejścia profesora Bartoszewskiego nie są w stanie wymienić żadnych poglądów, tylko muszą z trzaskiem strzelić drzwiami. Fora internetowe pełne są jadowitych komentarzy na temat „profesury” Bartoszewskiego, który nie miał nawet tytułu magistra. No nie miał. Maturę zdał w 1939 roku, potem wylądował w Auschwitz, potem walczył w powstaniu warszawskim, a po wojnie wylądował w więzieniu. Kiedy miał robić magisterium, przed czy może zaraz po powstaniu? A może podczas stalinowskich represji? Wolne żarty…
Koronnym argumentem przeciwko Bartoszewskiemu, wysuwanym przez polityków PiS, jest to, że w ostatnich latach opowiedział się po jednej stronie. Nie byłoby sprawy, gdyby tą stroną był PiS, ale po głupotach wykrzyczanych niegdyś przez prezesa Kaczyńskiego, że on stoi tam, gdzie stał, a jego przeciwnicy stoją tam, gdzie stało ZOMO, naprawdę trudno jest zostać obojętnym.
Profesor Bartoszewski zalazł za skórę wielu politykom tym, że miał naprawdę cięty język i jednym słowem, na przykład nazywając kogoś „dyplomatołkiem”, potrafił jednocześnie i zawstydzić, i ośmieszyć, a jednocześnie rozwścieczyć.
Dla mnie profesor Bartoszewski zostanie w pamięci jako człowiek ulepiony z niezwykle szlachetnej gliny, wolałbym nigdy nie być poddanym takim próbom, jakie on mężnie zniósł, wolałbym tego uniknąć, oczywiście w obawie przed prawdą o mnie samym.
Prawdę o profesorze znam i mogę śmiało powiedzieć, że jest on dla mnie autorytetem, dziś już nieżyjącym, ale nadal autorytetem, podobnie jak autorytetem jest dla mnie zmarły przed 10 laty Jan Nowak Jeziorański. Jeziorański może być autorytetem dla wszystkich, bo zdążył umrzeć przed spektakularnym pęknięciem w tak zwanym obozie postsolidarnościowym, do którego doszło po podwójnych wyborach jesienią 2005 roku.
Jeziorański zmarł w styczniu 2005 roku, w kwietniu odszedł inny gigant tamtego pokolenia, Karol Wojtyła, człowiek, który gdy pytamy naszych rodaków o autorytety, niezmiennie w tych rankingach zajmuje pierwsze miejsce, ale który jednocześnie jest najlepszym dowodem na to, że my Polacy nie mamy żadnych autorytetów. Jako Jan Paweł II, Karol Wojtyła głosił na przykład niezgodę na stosowanie kary śmierci. Tymczasem ponad 90 procent tych wszystkich naszych rodaków, którzy bez mrugnięcia okiem stwierdzali, że papież jest dla nich wyrocznią, również bez mrugnięcia okiem opowiadali się za karą śmierci. Nie mówiąc już o tym, że przeważnie nie kochali bliźniego jak siebie samego oraz że w ogóle przestrzeganie 10 przykazań stanowiło (i nadal stanowi) dla nich nie lada problem. Czy jest to jakaś pociecha w czasie tych wszystkich jadowitych wpisów w sieci dotyczących Władysława Bartoszewskiego? Oczywiście nie jest.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze