Pierwszy strzał celny, drugi ostrzegawczy

0
Grzegorz Miecugow
REKLAMA

Jeżeli wiedział o tym ówczesny premier Leszek Miller – to niedobrze. Powinien stanąć za to przed sądem. Jeżeli Miller o tym nie wiedział, to też niedobrze, bo znaczyłoby to, że był malowanym premierem. Cała ta sprawa jest bardzo poważna i dziwi mnie to, że politycy ją jakby bagatelizują. W tej sprawie chodzi bowiem o zasady i fundamenty demokracji.
Amerykanie dobrze wiedzą, dlaczego nie torturują ludzi na własnej ziemi, tylko wywożą ich do bazy Guantanamo, do Maroka, Rumunii i – niestety – do Polski. Amerykanie poważnie traktują swoją konstytucję i wiedzą, że ktoś, kto zostałby złapany na torturowaniu, a przede wszystkim ktoś, kto rozkazałby torturować, byłby bardzo surowo ukarany. Byłby to też koniec jego kariery politycznej. A w Polsce Leszek Miller spokojnie mówi, że on stoi w tej sprawie po dobrej stronie, a Józef Pinior po stronie morderców. Szanowny panie przewodniczący, trochę pan się zagalopował. Ale nie to jest w tej sprawie najsmutniejsze – dużo bardziej niepokoi mnie to, że tego swojego galopu pan w ogóle nie zauważył. Oczywiście, że można zagadnienie stosowania tortur sprowadzić do takiego oto pytania. „Czy gdyby w wyniku torturowania jednego z 19 terrorystów, którzy 11 września 2001 porwali 4 samoloty i rozwalili wieże WTC, do tego ataku nie doszło, to wolno torturować czy nie? ” Każdy odpowie, że warto byłoby za cenę jednej tortury uratować prawie 3 tysiące istnień. Ja też bym się z tym zgodził.
Problem jednak polega na tym, kto ma wskazać tego terrorystę. Agent CIA? Niby dlaczego? Co wiemy o jego kwalifikacjach? W czasach, gdy ministrem sprawiedliwości był Zbigniew Ziobro, to agenci wskazywali winowajców albo podsuwali przyszłym winowajcom kuszące pułapki. A że nie każdy jest świętym, to niektórzy w takie pułapki wpadali jak ta nieszczęsna poseł Sawicka. Czy w takim kraju chcemy żyć? Pytanie to uważam za retoryczne.
Znam argument, że lepiej jest kilka razy się pomylić i poddać torturom ludzi niewinnych, by uratować dziesiątki czy setki, a w przypadku WTC nawet tysiące innych niewinnych ludzi. Ale każdy kij ma dwa końce. Gdy mówimy o torturowaniu kilku niewinnych, to są oni anonimowi, wręcz nierzeczywiści. Ale łatwo sobie przecież można wyobrazić, że tym niewinnym jesteś ty, drogi Czytelniku, albo twój syn, który miał pecha i znalazł się w niewłaściwym czasie w niewłaściwym miejscu. Służby nie są nieomylne. Na pewno pamiętają państwo przypadki, gdy policja wpadała do czyjegoś mieszkania, demolowała je, gospodarzom wybijano zęby, a potem dopiero docierało do nich, że pomylili piętra. To jest właśnie klasyczna sytuacja znalezienia się w niewłaściwym miejscu w niewłaściwym czasie albo kupienia mieszkania w niewłaściwym bloku.
Wiadomo, że z przestępcami, a przede wszystkim z terrorystami łatwiej się walczy, stosując ich metody. Gdy działamy zgodnie z demokracją, może dojść do takich paradoksów, że ewidentni bandyci, którym jednak nie udowodniono, że mieli coś wspólnego z zastrzeleniem Marka Papały, dostaną od naszego państwa odszkodowania. Ale ja patrzę na to raczej przez pryzmat nieudolności śledczych czy prokuratorów i godzę się na wypłacanie z kasy państwa odszkodowań bandytom bardziej niż na torturowanie niewinnych.
20 lat temu z jakichś powodów poczułem się zagrożony. Zacząłem się zastanawiać, czy nie kupić pistoletu gazowego. Pewien wpływowy polityk, a niegdyś milicjant, powiedział mi, że powinienem mieć prawdziwy pistolet. Bo bandyta ma prawdziwy, a nie gazowy. Dodał, że jak już będę strzelał, to pierwszy strzał powinien być celny, a drugi ostrzegawczy. Hmm… No jednak nie.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze