35 lat płyty Out Of Time

0
R.E.M. - fonograf
REKLAMA

12 marca 1991 roku wydany został krążek Out Of Time, siódmy w dyskografii zespołu R.E.M. i zarazem pierwszym, który przyniósł mu światową sławę.
Na przełomie lat 80. i 90. R.E.M. był już zespołem o ugruntowanej pozycji artystycznej, wciąż jednak funkcjonował jako band rocka alternatywnego. Od debiutanckiego albumu Murmur (1983) konsekwentnie budował własny język – oparty na charakterystycznym gitarowym stylu Petera Bucka, nieco zagadkowych tekstach Michaela Stipe’a i brzmieniu, które wymykało się jednoznacznym określeniom. Kolejne płyty – Reckoning, Fables of the Reconstruction oraz Lifes Rich Pageant – umacniały reputację zespołu ambitnego i niezależnego. Przełomem w skali popularności okazał się Document (1987) z przebojem The One I Love, a następnie Green (1988). R.E.M. rośli w siłę, ale nadal zachowywali wizerunek stojących nieco obok głównego nurtu. Nadszedł jednak Out of Time.

Już sam tytuł można było odczytywać przewrotnie, jakby zespół sygnalizował dystans wobec pośpiechu branży i własnej kariery. Muzycznie był to album zaskakujący. Świadomie ograniczono na nim typowo rockowe granie, sięgając po mandolinę, akustyczne faktury i subtelniejsze aranżacje. To nie była muzyka stadionowa w tradycyjnym sensie, to raczej zbiór piosenek o wyciszonym, chwilami wręcz intymnym charakterze.
Największe znaczenie miała oczywiście Losing My Religion. Kompozycja oparta na motywie mandoliny stała się globalnym przebojem, choć trudno ją uznać za oczywisty materiał na hit. Z introspekcyjnym tekstem i emocjonalną interpretacją Stipe’a trafiła w swój czas, otworzyła drzwi do zupełnie nowej publiczności i na stałe wpisała się w kanon lat 90.
Na płycie nie brakowało też innych ważnych kompozycji. Low czy Country Feedback pokazywały bardziej refleksyjne oblicze zespołu, z kolei Shiny Happy People z udziałem Kate Pierson wnosiło lekkość i popową jasność, która jednych zachwycała, innych natomiast wprawiała w konsternację. Ta różnorodność była jednak świadomym wyborem, muzycy R.E.M. nie chcieli powtarzać własnych schematów.

REKLAMA (3)

W szerszej perspektywie album odegrał istotną rolę w legitymizowaniu rocka alternatywnego w głównym nurcie. Pokazał, że muzyka wyrosła poza komercyjnymi schematami lat 80. może zdobyć masową publiczność bez rezygnacji z własnej wrażliwości.
Out of Time zebrał pozytywne recenzje po premierze. Greg Kot z Chicago Tribune opisał go jako cykl piosenek miłosnych, które brzmią intymnie nawet w rozległych przestrzeniach aranżacyjnych. Terry Staunton na łamach New Musical Express podkreślił eklektyzm albumu, zauważając, że od radosnej euforii >Shiny Happy People< zmierza do przygnębiającego piękna >Country Feedback<. Z kolei David Cavanagh z Select nazwał album najlepszym z dotychczasowych, podkreślił odejście od tematów politycznych w stronę introspekcji i ostatecznie skonstatował: To album słodkich melodii i czułych słów.

REKLAMA (2)

Out of Time był jednym z najbardziej docenionych wydawnictw R.E.M. Został nagrodzony Q Award w kategorii Najlepszy Album 1991 roku, zdobył statuetkę Grammy w kategorii Najlepszy Album Muzyki Alternatywnej, a pochodzący zeń singel Losing My Religion wyróżniono dwoma statuetkami.
Sukces komercyjny Out of Time był ogromny. Znalazł się na szczycie list bestsellerów zarówno w Stanach, jak i w Wielkiej Brytanii. Sprzedał się w ponad czterech i pół milionach egzemplarzy w USA i ponad 18 milionach w świecie.
Stał się przykładem albumu, który nie krzyczy, a mimo to zostaje usłyszany. Spokojny, miejscami nieoczywisty, a mimo to przełomowy. W historii rocka rzadko zdarza się, by artystyczna powściągliwość prowadziła do tak spektakularnego sukcesu. R.E.M. udowodnił, że głosem pokolenia można stać się bez podnoszenia głosu.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze