Zazdrosny facet

0
borowiec
REKLAMA

Ta bardzo osobista piosenka Lennona doczekała się blisko stu wersji zarejestrowanych przez innych artystów. Jednak zdecydowanie największą furorę na listach przebojów zrobiła w wykonaniu zespołu Roxy Music. Ten brytyjski band włączył ją do swojego repertuaru podczas trasy koncertowej w Niemczech. Było to tuż po tragicznej śmierci Johna Lennona w grudniu 1980 roku. Cover Bryana Ferry’ego i jego kolegów został wydany na singlu w lutym 1981 roku i wkrótce był wysoko notowany w wielu bestsellerowych zestawieniach w różnych częściach świata. W Austrii, Belgii, Holandii, Francji, Irlandii, Nowej Zelandii, Norwegii i Szwajcarii uplasował się w pierwszej dziesiątce, natomiast na liście Radia Luxemburg, a także w Australii oraz Wielkiej Brytanii znalazł się na samym szczycie. Za produkcję nagrania wydanego na małym krążku odpowiadał, obok Ferry’ego, Rhett Davis.
Ciekawostką historyczną jest, że żadna inna piosenka, jaką wykonywał Bryan Ferry zarówno solo, jak i ze swoją grupą, w tym nawet megaprzebojowa Avalon, nigdy w rodzimej Anglii nie znalazła się na topie. Trzeba przy tym przyznać, że Ferry, który zarejestrował wiele świetnych kompozycji własnego autorstwa, zawsze potrafił nadać wyjątkowego uroku innym, wcześniej znanym utworom. Tak było w przypadku piosenek Smoke Gets In Your Eyes, The Price Of Love czy Girl Of My Best Friend, a to przykłady tylko pierwsze z brzegu. Zazdrosny facet w wersji Ferry’ego trafiał na każdą składankę Roxy Music zawierającą utwory zespołu z lat osiemdziesiątych. Zasłużenie.
Teraz o tym, jak było z wersją oryginalną. Geneza piosenki sięga podróży Beatlesów do Indii. Muzycy wzięli wówczas udział w wykładzie Maharishi Mahesh Yogi. Temat rozważań tego słynnego guru duchowego brzmiał: Syn matki natury. Wydarzenie to zainspirowało Paula McCartney’a i samego Johna Lennona do napisania piosenek związanych z tym zagadnieniem. Kompozycja McCartney’a Mother Nature’s Son znalazła się na tzw. Białym Albumie Beatlesów, natomiast utwór Lennona zatytułowany Child of Nature został pominięty. Jednakże w maju 1968 roku w domu George’a Harrisona w Esher nagrano wersje demo obu piosenek. Na swojej demówce Lennon zdublował wokal i grę na gitarze akustycznej. Później, podczas sesji nagraniowej do płyty Get Back, muzyk ponownie nagrał utwór. Ostatecznie jednak słowa zostały zmodyfikowane, a efektem tego stała się piosenka Jealous Guy.
Kompozycję zarejestrowano wreszcie w maju i czerwcu 1971 roku podczas pracy nad albumem Imagine. Za jej produkcję, podobnie jak i pozostałych piosenek z tego wydawnictwa, odpowiadali: autor, Yoko Ono oraz słynny twórca „ściany dźwięku” – Phil Spector. Godnym wspomnienia był też fakt, że w utworze na gitarze basowej zagrał Klaus Voormann, kolega Beatlesów z czasów, gdy ci jeszcze jako mało znany zespół zarabiali na utrzymanie w Hamburgu.
W drugiej połowie roku 1971 zrealizowano wideoklip do piosenki. Na filmie widać z lotu ptaka Johna i Yoko wędrujących z posiadłości w Tittenhurst Park do pobliskiego jeziora. Tam para zasiada w wiosłowej łódce.
Za życia Lennona utwór nigdy nie pojawił się na singlu. Dopiero w listopadzie 1985 roku, blisko 5 lat po jego tragicznej śmierci, wytwórnia Parlophone wydała mały krążek z tą balladą. Na brytyjskich listach bestsellerów płytka była notowana na pozycji 65. W USA w 1988 roku (wydano wtedy film Imagine: John Lennon) w zestawieniu Hot Adult Contemporary dotarła do pozycji 22.
Czas na słowa tej, co by nie mówić, jednej z najpiękniejszych piosenek miłosnych napisanych przez mężczyznę. Śniłem o przeszłości,/a moje serce kołatało./Zacząłem tracić kontrolę…/Nie chciałem cię zranić./Przykro mi, że doprowadziłem cię do płaczu./Nie, nie chciałem cię zranić./Jestem po prostu zazdrosnym facetem./Czułem się niepewnie,/przecież mogłaś przestać mnie kochać./Cały dygotałem…/Nie chciałem cię zranić./Przykro mi, że doprowadziłem cię do płaczu./Nie, nie chciałem cię zranić./Jestem po prostu zazdrosnym facetem (…)/Starałem się napotkać twój wzrok,/a ty ciągle go spuszczałaś./Połykałem swój ból,/połykałem swój ból.
W historii muzyki popularnej piosenka Lennona to bezsprzecznie czarujący diament, jednakże w wersji Ferry’ego to prawdziwy brylant.

REKLAMA (3)
Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
REKLAMA (2)
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze