Postępowanie w takiej sytuacji zależy od tego, czy jest się sprawcą czy poszkodowanym, czy sprawca pozostał na miejscu zdarzenia, czy też odjechał. Dużo zależy również, czy nie budzi sporu fakt, kto jest sprawcą kolizji. Jeżeli nie ma co do tego zgody, konieczne jest wezwanie policji, która ustali, kto jest winowajcą.
Gdy to my jesteśmy sprawcami kolizji i wina leży po naszej stronie, gdyż nie upewniliśmy się wystarczająco, czy nikt nie nadjeżdża lub nie uderzymy żadnego zaparkowanego pojazdu, najpierw oceńmy stan szkód. Jeżeli w efekcie kolizji nikt nie ucierpiał, właściciel auta, który uszkodziłeś, nie musi wzywać policji, bowiem jeżeli sprawa jest bezsporna, można spisać oświadczenie sprawcy. Może być ono spisane na zwykłej kartce, byle w dwóch jednobrzmiących egzemplarzach i musi zawierać poniższe informacje: dane właścicieli pojazdów oraz kierowców (sprawcy i poszkodowanego) – imiona i nazwiska, numery PESEL, numery dowodów osobistych, adresy zamieszkania, kategorie i daty wydania praw jazdy, marki, modele i numery rejestracyjne samochodów, które brały udział w kolizji, daty ważności badań technicznych, numery i okresy ważności polis OC oraz nazwy firm ubezpieczeniowych. Ponadto w takim oświadczeniu trzeba opisać miejsce i czas zdarzenia, także jego przebieg, najlepiej z rysunkiem sytuacyjnym.
Oświadczenie musi być podpisane własnoręcznie przez obie strony zdarzenia i powinno zawierać przyznanie się do winy jednej ze stron. Winno także zawierać deklarację, że kierujący nie byli pod wpływem alkoholu.
Gdy jednak nie ma na miejscu właściciela lub kierującego pojazdem, który uszkodziliśmy, należy postarać się jak najszybciej powiadomić go o całym zdarzeniu. Jeżeli sytuacja miała miejsce na parkingu centrum handlowego, spróbujmy skorzystać z jego systemu nagłośnienia, nawiązując kontakt z ochroną obiektu. Gdy nie ma takiej możliwości, poczekajmy aż właściciel uszkodzonego auta wróci, by spisać stosowne oświadczenie. Jeżeli musimy już odjechać, zostawmy np. za wycieraczką auta kartkę z informacją o zdarzeniu i danymi umożliwiającymi kontakt – najlepiej z numerem swojego telefonu, by poszkodowany mógł się skontaktować.
Jedyną rzeczą, jaką nie powinno się robić, to uciec z miejsca zdarzenia i udawać, iż nic się nie stało i nikt niczego nie widział. Konsekwencje takiego postępowania mogą być poważne. Otóż, gdy ustalone zostaną nasze dane jako sprawcy, który zbiegł z miejsca zdarzenia, oprócz mandatu, możemy zostać wezwani do zapłacenia należności regresowej przez zakład ubezpieczeń. Ubezpieczycielowi, zgodnie z art. 43 ustawy z 22 maja 2003 roku o ubezpieczeniach obowiązkowych, przysługuje prawo dochodzenia od kierującego, będącego sprawcą kolizji, który zbiegł z miejsca zdarzenia – zwrotu wypłaconego odszkodowania z tytułu ubezpieczenia OC.Jeśli byliśmy sprawcą kolizji na parkingu, za naprawę swojego auta musimy zapłacić sami lub skorzystać z polisy AC, jeżeli takową mamy wykupioną, gdyż odszkodowanie z OC należy się tylko poszkodowanemu.
Gdy jesteśmy stroną poszkodowaną w kolizji, sytuacja wygląda podobnie. Jeżeli byliśmy w samochodzie lub obok niego podczas zdarzenia i nikt z kierujących i pasażerów nie ucierpiał, to nie musimy wzywać policji. Jeśli sprawca przyznaje się do winy, należy sporządzić oświadczenie, o którym pisaliśmy powyżej. Następnie zgłaszając szkodę takie oświadczenie dostarczamy ubezpieczycielowi, a koszty naprawy są pokrywane są z OC sprawcy. W sytuacji, gdy sprawca nie chce podpisać oświadczenia, koniecznie trzeba wezwać policję, gdyż tylko sporządzona przez funkcjonariuszy notatka będzie podstawą do roszczeń o odszkodowanie.
Może nas jednak spotkać sytuacja, że znajdziemy nasz samochód uszkodzony i nie będziemy dysponować żadną informacją od sprawcy, który liczył, że nikt zdarzenia nie widział i obawiając się utraty zniżek za bezszkodową jazdę lub będąc pod wpływem alkoholu bądź innych środków odurzających, zbiegł z miejsca zdarzenia. Pierwszym krokiem jest wezwanie policji, której funkcjonariusze spiszą informację o zdarzeniu, dokonają oględzin samochodu, sporządzając notatkę służbową. Gdy teren, na którym doszło do stłuczki, jest monitorowany, policja może uzyskać dostęp do nagrania z kamer. Warto też poszukać ewentualnych świadków. Jeżeli coś widzieli, nie zapomnijmy spisać ich imion, nazwisk oraz danych kontaktowych, które będą przydatne, gdy będziemy starać się o odszkodowanie.
Jeśli za pomocą policji lub świadków uda się ustalić dane sprawcy, nie uniknie on odpowiedzialności, tak mandatu, jak i konieczności zapłacenia za naprawę naszego pojazdu. Gdyż jak pisaliśmy powyżej, jego ubezpieczyciel zapewne wystąpi o zwrot wypłaconego nam świadczenia.
Niestety, może się okazać, że nie uda się ustalić sprawcy. Wtedy nie odzyskamy pieniędzy za naprawę szkody, ponieważ, gdy w kolizji nikt nie ucierpiał, nie przysługuje nam odszkodowanie z Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego. Za uszkodzenia naszego pojazdu zapłacić może jedynie ubezpieczyciel, gdy mamy wykupioną polisę AC. Jeśli sprawca nie zostanie zidentyfikowany i będzie to potwierdzone pisemną informacją z policji, wówczas koszty naprawy pokrywa dostawca polisy, pod warunkiem, że nasza polisa obejmuje szkody wyrządzone przez nieznanego sprawcę, który zbiegł z miejsca zdarzenia.
Co robić po stłuczce na parkingu?
REKLAMA
REKLAMA


















![Utrudnienia w ruchu przy tarnowskim sądzie [ZDJĘCIA] Utrudnienia na ul. Dąbrowskiego](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/01/Utrudnienia-ul.-Dabrowskiego-4-218x150.jpg)





