Jak informowaliśmy kilka dni temu, na odcinku autostrady A4, na wysokości Wokowic i Bielczy (kierunek Kraków), doszło do poważnego i niecodziennego wypadku. Samochód osobowy uderzył w wędrującego drogą łosia. To nie pierwszy tego typu przypadek, co gorsza, z wyjaśnień GDDKiA może wynikać, że nie ma sposobu, aby zagwarantować, że w przyszłości nie będzie dochodziło do podobnych zdarzeń.
Przypomnijmy: w wyniku wypadku w okolicy Bielczy, gdy osobowy renault zderzył się z łosiem, trzy osoby zostały ranne, najpoważniej 12-letni chłopiec, który został przetransportowany śmigłowcem LPR do szpitala uniwersyteckiego w Krakowie Prokocimiu. Doznał on m. in. obrażeń głowy. Samochód prowadziła 38-letnia mieszkanka Brzeska. Na padłego łosia najechało jeszcze jedno auto, ale w tym przypadku skończyło się tylko na uszkodzeniach pojazdu.
Nie jest to pierwszy tego rodzaju przypadek na tym fragmencie A4. W 2018 roku, w pobliżu Rzezawy, volkswagen uderzył również w łosia, zwierzę padło na jezdnię. Wtedy z drugiej strony najechał na niego inny samochód – alfa romeo. W wypadku poszkodowana została jedna osoba. Leśny przybysz zginął.
Kiedy pięć lat temu pisaliśmy o tym zdarzeniu, przytoczyliśmy opinię dr. hab. Mirosława Ratkiewicza z Uniwersytetu Białostockiego, który twierdził, że łoś na drodze to zwierzę nieobliczalne. Nie należy ono do zbyt lękliwych, a jeśli wyjdzie na szosę, może na niej długo stać, na światła pojazdów często reaguje nieprzewidywalnie. Jeśli łoś stanie się nagle żywą przeszkodą drogową, to uderzenie w nią przez pojazd będący w ruchu może okazać się tragiczne w skutkach, dla ludzi i zwierzęcia. Łoś jest masywny, waży średnio około pół tony. Jeśli wjechałby w niego motocyklista poruszający się z prędkością autostradową, to szanse kierowcy na przeżycie są bliskie zera.
Skąd przychodzą?
Skąd łosie na tym odcinku autostrady? Wytłumaczenie jest proste. Droga przylega do dużych, zwartych kompleksów leśnych, do fragmentów Puszczy Niepołomickiej i Lasów Radłowsko – Wierzchosławickich. Kilkanaście lat temu, gdy zaczęto budować A4 między Tarnowem i Krakowem, przecięte zostały dawne szlaki migracyjne dzikich zwierząt, które długi czas były zdezorientowane.
Problem jest poważny, gdyż w opisanych na początku okolicznościach można stracić zdrowie albo nawet życie, wyegzekwowanie zaś odszkodowania za powstałe zniszczenia pojazdu – jeśli nie ma się własnej polisy AC – jest bardzo trudne.
Dlatego istotne pozostaje pytanie, w jaki sposób łosie lub inne zwierzęta przedostają się na drogę szybkiego ruchu i czy można temu zapobiec. Pytanie to skierowaliśmy do krakowskiego oddziału GDDKiA. Odpowiedział Kacper Michna z biura prasowego:
Wzdłuż autostrady jest ogrodzenie o wysokości dochodzącej do 2,4 m, które blokuje zwierzętom wejście na drogę. W miejscu wypadku wzdłuż drogi jest też ekran, którego wysokość sięga 4 m. Poza blokowaniem zwierzętom możliwości wejścia na drogę szybkiego ruchu budujemy też dla nich przejścia nad lub pod trasą. Do takich przejść zwierzęta prowadzi odpowiednio zaprojektowane ogrodzenie wraz z zielenią naprowadzającą, która kieruje je do miejsca pozwalającego im na bezpieczne przedostanie się na drugą stronę drogi. Monitorujemy takie przejścia i szlaki migracji zwierząt i wiemy, że zdają one egzamin – zwierzęta z nich korzystają, co pokazujemy na zdjęciach wykonanych przez nasze fotopułapki.
Kacper Michna podkreśla, że nie ma idealnych rozwiązań, które w pełni uniemożliwiłyby zwierzętom wtargnięcie na drogę: Nawet przy najlepiej zaprojektowanych urządzeniach nie zapobiegniemy np. sytuacji, w której zwierzę dostaje się na autostradę przez wjazd na węźle.
Dobry skoczek
Oczywiście, dzikie zwierzęta stanowią kłopot nie tylko na autostradach. W 2018 roku na drodze wojewódzkiej nr 975 w Olszynach k. Wojnicza jeleń, który nagle wyskoczył zza krzaków, wylądował najpierw na masce samochodu osobowego, a potem – przez rozbitą szybę – wpadł do wnętrza pojazdu. Jedna z podróżujących osób doznała ciężkich obrażeń.
Postępowanie w sprawie wypadku na A4 prowadzi Komenda Miejska Policji w Tarnowie.
– Na razie nie wiadomo, skąd łoś wziął się na autostradzie i być może nigdy się tego nie dowiemy – mówi Paweł Klimek, rzecznik prasowy tarnowskiej policji. – Wprawdzie w pobliżu zdarzenia znajduje się węzeł autostradowy dla Brzeska, teren otwarty i niechroniony, ale nie zapominajmy także, że łoś, jeleń i sarna potrafią bardzo wysoko skakać, pokonywać wysokie przeszkody, a ten pierwszy ze względu na swoją dużą masę zdolny jest forsować nawet solidne zabezpieczenia. Będziemy zatem pytać oddział GDDKiA, czy w pobliżu wypadku nie stwierdzono uszkodzeń ogrodzenia.
Jeżeli okaże się, że zwierzę takich uszkodzeń dokonało, nie będzie można wykluczyć, że konstrukcja ogrodzeń oddzielających pasy drogowe na autostradzie być może nie jest wystarczająca. Ale z takim wnioskiem należy poczekać do zakończenia postępowania. Jeśli okazałoby się, że zabezpieczenia są skuteczne (trwałe i odpowiednio wysokie), a dzika zwierzyna przemyka przez węzły autostradowe, może zrodzić się obawa, że na niebezpieczne sytuacje nie ma rady, mogą one zdarzyć się w każdej chwili i nie wiadomo, na kogo trafią. W internecie pojawiają się informacje o możliwościach łosia jako skoczka, z których wynika, że daje on radę ponaddwumetrowym ogrodzeniom. Jest zachowane nagranie z 2017 r., na którym zwierzę przeskakuje tej wysokości płot na granicy litewsko-białoruskiej.
Wędrowiec
Warto przy okazji dodać, że odległość między węzłem brzeskim i miejscem ostatniego wypadku – okolicami Bielczy i Wokowic położonymi niedaleko dużego kompleksu Lasów Radłowskich – wynosi ok. 9 km. Czy łoś mógł odbyć tak daleką wędrówkę autostradą niezauważony wcześniej?
– To także jest możliwe – twierdzi Krzysztof Kokoszka, łowczy okręgowy PZŁ w Tarnowie. – Bywa, że ludzie jadący drogą są świadkami szczególnych sytuacji, ale mimo to długo nie reagują. Kiedyś przekonałem się o tym jako zawodowy strażak, gdy na szosie z samochodu wydostawał się dym i nikt się nie zatrzymał, aby pomóc. Prawdą jest, że łoś to świetny skoczek, ale zwykle musi być jakiś powód, żeby starał się pokonać wysoką przeszkodę, na przykład w chwili strachu, spłoszenia itp. Kiedyś w Łęgu Tarnowskim łoś chcąc przeskoczyć przez ogrodzenie nie dał rady i zawiesił się na metalowych ostrych prętach parkanu. Niestety, zginął. Dodam przy okazji, że jeszcze lepszym skoczkiem od łosia jest jeleń. Trudno więc o takie zabezpieczenia, które gwarantowałyby kierowcom, że nigdy nie spotkają na drodze dużego leśnego zwierzęcia.























![Trwa budowa łącznika autostradowego między Tarnowem a Wierzchosławicami [ZDJĘCIA] Mościce Łącznik](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2022/02/moscice-lacznik1-100x70.jpg)
