Gwiazda jedzie do gminy

0
gwiazdy
Kilka tysięcy widzów oklaskiwało Marylę Rodowicz na dożynkach zorganizowanych przez gminę Tarnów w Zbylitowskiej Górze | Fot. Grzegorz Golec
REKLAMA

Samorządy chętnie wykorzystują nowe możliwości, wręcz konkurując między sobą, kto zaprosił najbardziej topowego artystę. Zapłata kilkudziesięciu tysięcy złotych za jeden występ nie stanowi już problemu. Przynajmniej finansowego.
W tym roku na lokalnych imprezach pojawili się między innymi: w gminie Szerzyny – Łukasz Zagrobelny, w gminie Tarnów Maryla Rodowicz, w gminie Ciężkowice – zespół Pectus, w gminie Skrzyszów – znany z serialu telewizyjnego „Rancho”, Piotr Pręgowski, a w gminie Borzęcin – jak zwykle cała plejada gwiazd. Na organizowanym tu corocznie Święcie Grzyba zagrała 20-osobowa Polska Orkiestra Muzyki Filmowej, wystąpili ponadto zespół Bracia, Kukiz i Urszula. W poprzednich latach koncertowali tu na przykład Agnieszka Chylińska, Patrycja Markowska, Ewa Farna, Margaret, zespoły Kombi i Bajm.
W regionie tarnowskim to właśnie Borzęcin należał do pierwszych, które pokazały, że na gminne święta kapele ludowe i przyśpiewki zespołów z Koła Gospodyń Wiejskich już nie wystarczają. Dziś uwagę przyciąga zupełnie ktoś inny. W ciągu kilku lat Borzęcin dał zarobić różnym artystom łącznie setki tysięcy złotych. Ale gmina ma czyste sumienie.

Kosztowny deszcz
– Każdego roku mamy sponsorów, zwykle po kilkudziesięciu. Obowiązują także bilety wstępu na koncerty, w tym roku normalny kosztował 15, rodzinny 50, a młodzież płaciła 10 zł – informuje Piotr Kania, dyrektor GOK w Borzęcinie.
Dotychczas do występów gwiazd budżet GOK dopłacał zwykle 8-15 proc., ale w tym roku będzie to znacznie więcej. W dniu, w którym odbywały się koncerty, rozpadał się deszcz i nie sprzedano tyle biletów, ile się spodziewano.
W ubiegłym roku skandalikiem politycznym okazał się występ Kukiza, wówczas kandydata na posła RP; zarzucono mu, że w środku kampanii parlamentarnej poprzez koncert w Borzęcinie robi sobie agitację. Urażony artysta, dziś już poseł, zwrócił organizatorom honorarium w kwocie 8,2 tys. zł brutto, za które samorząd zorganizował dzieciom naukę pływania. W tym roku piosenkarz wystąpił za darmo.


Na Święcie Świni
Dziś nawet artyści będący na topie nie wstydzą się wystąpić w małym miasteczku i na wsi. W Internecie można spotkać ich narzekania, że m. in. wskutek działań piratów muzycznych rynek płyt skurczył się o 30-40 proc. i muszą dorabiać w inny sposób. Kilka lat temu publika internetowa śmiała się z Natalii Kukulskiej, która nie zawahała się przyjąć zaproszenia na Święto Świni organizowane przez producentów przetworów mięsnych w woj. lubuskim. W sieci dostępna jest strona z cennikiem artystów do wynajęcia pod hasłem: „Znajdź artystę odpowiadającego budżetowi twojej imprezy”. Stawki zaczynają się od pięciu, kończą na kilkudziesięciu tys. zł za występ. Wszystko zależy od tego, czy artysta jest jeszcze szlagierowy, czy już przesuwa się do kategorii nieco zapomnianych.
Gra toczy się o spore kwoty. Niezmordowana Maryla Rodowicz w ubiegłym sezonie zagrała w terenie 36 koncertów uzbierawszy 1,3 mln zł brutto, ale już Justyna Steczkowska na 42 koncertach zarobiła 3,3 mln. W tej sytuacji nikt z artystów nie wybrzydza już na prowincję. Bo prowincja zaprasza i płaci.

REKLAMA (2)

Wisienka na torcie
– My startujemy z niższego pułapu finansowego – przyznaje Stanisław Kusior, burmistrz Żabna. – Na wyższy nas nie stać. Niedawno gościliśmy Monikę Kuszyńską, za występ której zapłaciliśmy kilkanaście tysięcy zł. Ostatnio zgłosił się do nas sponsor, właściciel naszej galerii handlowej, który skłonny jest zapłacić za koncert gwiazdy, tyle że w określonym miejscu – przed swoim obiektem. Zastanawiamy się. Problemem natomiast stają się opłaty na rzecz Stowarzyszenia ZAIKS, które znacznie podwyższają koszty imprezy. Może zapraszani artyści powinni sami część tej opłaty wnosić albo brać niższe honoraria? Przecież ich popularność budowana jest także w małych miejscowościach takich jak Żabno.
Niektórzy mieszkańcy się burzą, że nawet niebogate gminy dają zarobić artystom, a czasem zwykłym celebrytom, duże pieniądze, a dziury w drodze nie ma za co załatać. Nie brak opinii, że lokalne święto powinno być okazją do prezentacji przede wszystkim miejscowego dorobku.
– Oczywiście, zawsze o to dbamy, ale żeby ściągnąć więcej ludzi, a przecież dla nich robi się imprezy, musi być dzisiaj jakaś szczególna atrakcja, wisienka na torcie – tłumaczy dyrektor Kania. – Gwiazda znana z telewizji czy innych mass mediów to magnes, który przyciąga. Myślę, że z czasem pojawia się coraz większe społeczne przyzwolenie na taki rodzaj rozrywki i związane z tym koszty.

REKLAMA (3)

Inne czasy
Piotr Kania jest wręcz przekonany, że gminy pod tym względem zaczęły między sobą rywalizować, że mieszkańcy lubią się chwalić, kto ze sławnych wystąpił na ich święcie. „Gwiazda wieczoru” jest już stałym punktem programu lokalnych imprez.
– Wolałbym jednak, żeby ten trend nie był rywalizacją, ale był współpracą – podkreśla dyrektor borzęcińskiego GOK-u. – Dobrze by było, żeby pracować według wspólnie przyjętego kalendarza. Jeśli za przyjazd gwiazdy płaci się sporo pieniędzy, to powinniśmy jako gminy organizować to tak, by koncerty nie odbywały się niemal jednocześnie. Przecież mogą w nich uczestniczyć mieszkańcy różnych gmin, a pożytek z tego będzie jeszcze większy.
W gminie Tarnów oprócz Maryli Rodowicz występowały już zespoły Bajm, Wilki czy Perfect.
– Zmienia się społeczeństwo, zmieniają się odbiorcy rozrywki, inne są gusta i oczekiwania – twierdzi Anna Pieczarka, dyrektorka Centrum Animacji Kulturalnej Gminy Tarnów, także radna wojewódzka. – Coraz trudniej jest pozyskać publiczność, chyba że zapewni się wyjątkową niespodziankę. Zawsze jednak zwracamy uwagę na to, by nasze dożynki odwoływały się też do tradycji, były widowiskiem jak za  dawnych lat, nie bez powodu zawsze zaczynamy mszą świętą w kościele parafialnym.

Artyści chcą wracać
Na pytanie, czy gdyby przyszło wydać kilkadziesiąt tysięcy na „gwiazdę wieczoru” tylko z budżetu gminnej placówki kultury, zapadłaby taka decyzja, Anna Pieczarka odpowiada:
– Na pewno byłaby to decyzja ryzykowna. Ale nie musimy jej podejmować. Przed organizacją imprezy każdy z naszych pracowników tworzy grupę potencjalnych sponsorów. Zapewniamy im reklamę, a oni zawsze są wcześniej poinformowani, kogo z gwiazd mamy zamiar zaprosić i ile będzie to kosztować. Wiedzą, kogo sponsorują. Nie protestują.
Marian Zalewski, wójt gminy Szczurowa, zapamiętał, jak przed laty amerykańska Polonia, z która ma kontakt, sfinansowała występ popularnej wtedy Eleni. Poza tym nie ma się czym chwalić, jeśli chodzi o najbardziej znane gwiazdy.
– Rozumiem, że ludzie raz na jakiś czas chcą mieć u siebie nadzwyczajną rozrywkę, nie mam nic przeciw koncertom gwiazd, ale pod warunkiem, że nie dzieje się to kosztem czegoś. My gwiazd nie sprowadzamy, ale w naszej gminie, jako jednej z nielicznych w województwie, mamy otwarte placówki kultury również w weekendy, młodzież regularnie otrzymuje bogatą ofertę. Raziłoby mnie, gdyby jakaś gmina, w której niewiele się dzieje na co dzień, wydawała duże pieniądze, a choćby i sponsorów, na jedno wielkie widowisko w ciągu roku. A potem długa cisza.
Artyści są już na wyciągnięcie ręki, menedżerowie czekają tylko na telefon. Nie ma podziału na imprezy prestiżowe i mniej prestiżowe, o wszystkim decydują pieniądze.
– Dziś wielu uznanych artystów chce przyjeżdżać do gmin, bo zrozumieli oni także, że bezpośredni kontakt z publicznością przekłada się na ich popularność – dodaje Piotr Kania. – Niektórzy po zakończonych występach mówią nam, że są chętni przyjechać do nas także za rok.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze