Dworzec PKP i jego otoczenie już od lat nie były najlepszą wizytówką dla Tuchowa, który ma ambicje bycia miejscowością turystyczną. Obok torów kolejowych zlokalizowane jest złomowisko, zaś sam budynek dworcowy jest w opłakanym stanie technicznym. W dodatku od jakiegoś czasu był nieczynny. Zlikwidowano kasy biletowe, drzwi do poczekalni non stop były zamknięte.
Gdy niedawno wewnątrz budynku rozpoczęły się prace remontowe, część mieszkańców Tuchowa miała nadzieję, że znów będzie można kupić bilet na pociąg i będzie gdzie na niego poczekać w razie złej pogody. Ale przeżyli szok, gdy pojawił się szyld domu pogrzebowego, a przed dworcem zaparkowały karawany.
– To skandal – twierdzi mieszkający w Tuchowie poseł Michał Wojtkiewicz. – Tego typu usługi są potrzebne, ale powinny być zlokalizowane gdzie indziej. Mamy przecież ambicje bycia miejscowością turystyczną, wkrótce pociągami przyjadą ludzie na Wielki Odpust Tuchowski. Jakie będzie ich pierwsze skojarzenie z miastem? To chyba pierwszy w kraju przypadek przerobienia dworca kolejowego na dom pogrzebowy.
Poseł Wojtkiewicz uważa, że winny jest burmistrz, bo on powinien dopilnować tego, by dworzec służył podróżnym. Mógł go wykupić od PKP, bo to obiekt strategiczny dla rozwoju nieformalnej stolicy południowej części powiatu tarnowskiego. Podobnego zdania jest Janusz Łukasik, radny Rady Miejskiej w Tuchowie.
– Mogła gmina przejąć dworzec wraz z terenem, na którym jest skup złomu. Można tam było zrobić punkt informacji turystycznej z lokalnymi pamiątkami, mogły być sprzedawane lokalne wyroby, mógł być duży parking. Byłaby to piękna wizytówka Tuchowa – stwierdza. – Funkcjonowanie w tym miejscu domu pogrzebowego może ponadto źle działać na podróżnych z punktu widzenia psychologicznego. Każdy chciałby, aby podróż była bezpieczna, a oczekiwanie na pociąg w takim otoczeniu może budzić złe skojarzenia.
Pojawiają się też głosy, że o sprawie było wiadomo od dawna, a władza samorządowa nie zrobiła nic, aby zapobiec niefortunnej lokalizacji. W tuchowskim ratuszu tłumaczą się jednak, że oni faktem pojawienia się na dworcu zakładu pogrzebowego są równie zaskoczeni, jak mieszkańcy. Zastępca burmistrza Tuchowa Kazimierz Kurczab mówi, że nikt ich o takich planach nie informował ani nikt nie proponował nabycia dworca.
– Staramy się natomiast o przejęcie działki ze złomowiskiem, bo chcemy tam urządzić parking dla podróżnych. Wojewoda przychylił się do naszego wniosku o komunalizację tego terenu, ale PKP złożyły odwołanie i sprawa jest w Warszawie w komisji uwłaszczeniowej – informuje.
Dlaczego władza samorządowa nie interesowała się wcześniej losami dworca, który przecież już dość długo był zamknięty i niszczał? – Jest on własnością PKP, a jak wiadomo, mają one swoją politykę i specjalnie z czyimś zdaniem się nie liczą – przekonuje Kazimierz Kurczab. – Występowaliśmy o remont, bo to przecież piękny, zabytkowy budynek, ale odzewu nie było.
W tuchowskiej gminie niedostępny dla podróżnych jest obecnie nie tylko dworzec w Tuchowie, ale także poczekalnie z kasami biletowymi w Lubaszowej, Siedliskach i Łowczowie. Nabycie budynku w Lubaszowej PKP zaproponowały gminie, ale samorząd nie skorzysta z okazji. Zastępca burmistrza powiedział nam, że nie jest on im potrzebny.
Zapytaliśmy w Oddziale Gospodarowania Nieruchomościami PKP S.A. w Krakowie, skąd wziął się pomysł wydzierżawienia dworca na dom pogrzebowy, ale odesłano nas w tej sprawie do tarnowskiego zarządcy dworców, Wiesława Szczudrawy. Zarządca odparł, że może nam jedynie potwierdzić, iż dom pogrzebowy rzeczywiście tam funkcjonuje, bo do udzielania szczegółowych informacji nie jest upoważniony.
Samorząd Tuchowa zapowiedział wysłanie protestu do PKP. Poseł Michał Wojtkiewicz ma stanowczo interweniować w ministerstwie infrastruktury. A mieszkańcy… śmieją się z tej sytuacji, chociaż śmieszna specjalnie nie jest.
Przerobili dworzec na dom pogrzebowy
REKLAMA
REKLAMA
























