Jesienna depresja – znana także jako chandra, melancholia czy – naukowo – sezonowe zaburzenie afektywne, ma podobno podłoże w malejącym poziomie melatoniny i tzw. hormonów szczęścia, co wynika z niedoboru słabnącego światła słonecznego. Niestety, w naszym klimacie dochodzą także dolegliwości związane z pogodą: przeziębienia, grypy, bóle w kościach, kłopoty z ciśnieniem, a także syndrom powrotu do pracy po wakacjach. Jesienią jesteśmy więc co najmniej zakatarzeni, obolali, znużeni i senni (albo przeciwnie: podrażnieni bez powodu), a także przygnębieni i zniechęceni do życia.
Zamknąć się lub wyjść
Sposobów na jesienne dolegliwości każdy szuka na własną rękę.
– Oczywiście, zdarzają mi się jesienne spadki samopoczucia, z chandrą włącznie – przyznaje Jakub Kwaśny, tarnowski radny. – Mam na to własny sposób: kiedy popadam w taki nastrój, ukrywam się w domu. Nie wychodzę, nie odbieram telefonów, nie rozmawiam z nikim. Nie siedzę też bezczynnie – zawsze jest coś do roboty, jakaś zaległa sprawa czy lektura. Więc wyciszam się i nadrabiam – przynajmniej w części – zaległości. Pozwalam sobie zwykle na jeden taki „wewnętrzny” dzień. To na ogół wystarcza, by odzyskać trochę energii, zwalczyć zmęczenie czy zniechęcenie, jakie – niestety – przynosi jesienna aura.
– Co jest najlepsze na jesienne przygnębienie? Mnie pomaga aktywność zawodowa i aktywne formy wypoczynku – np. spacery i jazda na rowerze, gdy jeszcze pogoda na to pozwala, a także zajęcia na działce – mówi Marta Owczyńska, dyrektor Centrum Medycznego Kol‑Med w Tarnowie. – Jesienią zawsze jest tam sporo do zrobienia, łącznie z planowaniem ogrodu na rok przyszły. Dla mnie to dobry odpoczynek, który pozwala zająć i ręce, i myśli. Poza tym na pewno pomaga uczestnictwo w różnych imprezach kulturalnych – jesienią jest zawsze sporo propozycji. Mnie bardzo pomaga muzyka – od słuchania w domu po wyjazdy do filharmonii. Dobra książka też jest zawsze mile widziana, choć ostatnio mam coś jeszcze na coraz dłuższe, wczesne wieczory – postanowiłam zrealizować marzenie z czasów młodości i uczę się grać na gitarze. A mój napój poprawiający samopoczucie jesienią to herbata ziołowa z sokami owocowymi. Albo nawet same soki, najlepiej własnej roboty – malinowy, żurawinowy, aroniowy… Nie tylko poprawiają nastrój, ale i wzmacniają odporność.
I Hawaje, i Dwudniaki…
Mirosław Banach, wicestarosta tarnowski, twierdzi, że jesień nie jest dla niego problemem. – Nie mam jakichś typowo jesiennych dolegliwości, okresowe pogorszenia samopoczucia zdarzają się, oczywiście, ale żeby się ich pozbyć, wystarczają typowe formy relaksu. Wystarczy iść na spacer, pojeździć na rowerze, wybrać się na grzyby. Gdy pogoda nie sprzyja wyjściu z domu, także nie ma problemu, bo w domu zawsze znajdą się jakieś zaległości – zajęcia, które odkładało się z braku czasu, lektury do nadrobienia albo porządkowanie zdjęć z wakacji. Bywa to całkiem przyjemne. Jak pogoda robi się naprawdę nieznośna, czekam na zimę i myślę o wyjeździe na narty. Nie marzą mi się wyjazdy w tropiki, bo tropikalnych temperatur nie lubię. Jeśli już, to mile wspominam pobyt na Hawajach, gdzie klimat jest wspaniały, z temperaturami w granicach 26‑28 stopni, widoki też oczywiście piękne. Tak, Hawaje na pewno można by polecić tym, którzy cierpią na melancholię z powodu polskiej jesieni…
– Chyba nie mam jesiennej chandry, jestem na to zbyt zajęta – twierdzi Magdalena Latawska‑Honkisz, nauczycielka plastyki i twórczyni własnych prac plastycznych. – Zajęcia w szkole i bibliotece, dom i rodzina, pracownia i czasochłonny proces tworzenia batiku – to nie zostawia czasu na przerwy i myślenie o sobie. Ale też każda z tych części życia jest dla mnie ważna, dająca wiele satysfakcji, wymagająca twórczego podejścia. Więc jeśli mam jakiś sposób na chandrę, to chyba właśnie czynny tryb życia, brak nudy, no i przyjazne środowisko, jakie mam zarówno w domu, jak w pracy.
– Ostatnio bardzo pomaga mi bieganie – mówi Krzysztof Nowicki, informatyk. – W mieście biegam w okolicach Parku Strzeleckiego i stadionu „Błękitnych” – to dość popularne miejsce, można tam spotkać sporo osób uprawiających jogging czy nordwalking. Niedawno też biegaliśmy w lasach w okolicach Dwudniaków, gdzie wytyczono trasy rowerowe i ścieżki edukacyjne. To dobre miejsce, las jest bardzo piękny o tej porze. A bieganie jest bardzo relaksujące, gdy już przezwycięży się moment słabości – to tak jak z dmuchaniem balonika: najpierw trzeba w to włożyć trochę wysiłku, potem już jest łatwo.
Światło albo… pasternak
Ewelina Kober, studentka, jesienią zaczyna chodzić na siłownię i robi odstępstwo od diety – codziennie rano wypija kubek gęstego kakao. W ubiegłym roku odkryła też fototerapię.
– Jesienią zaczynają się zajęcia, powinnam więc być zmobilizowana i wziąć się do pracy, a tymczasem dla mnie zawsze to był najgorszy czas w roku – napady przygnębienia, brak energii, bóle głowy, łapałam też i odchorowywałam wszelkie infekcje. W zeszłym roku koleżanka z Krakowa namówiła mnie na „tydzień otwarty” fototerapii – chodziłyśmy na naświetlanie razem. A na urodziny w listopadzie podarowała mi karnet na cały cykl takich sesji. Już po kilku okazało się, że nie tylko poprawiło mi się samopoczucie, ale mam też więcej sił i mniej choruję. Niestety, w Polsce to wciąż dość kosztowna terapia, ale zaliczyłam dwie sesje już we wrześniu, bo naprawdę w to wierzę.
Elżbieta Kowal‑Brzóska, dietetyczka, zaleca jesienią zmianę jadłospisu. Najlepsza jest podobno dieta lekkostrawna, bogata w karoten, witaminy C, E i mikroelementy. – Możliwie najwięcej owoców i warzyw – jesienią ich nie brak, a także ryb, które w Polsce wciąż nie są dość popularne. Przy gwałtownych zmianach pogody lepiej unikać kawy i mocnej herbaty, tłustych mięs i serów dojrzewających. Gdy nadciąga niż, można wypić kawę z mlekiem i cukrem, zjeść kawałek gorzkiej czekolady. Przy wyżu lepsze będą ryby, soja czy fasola, banany, soki owocowe.
Z ciekawostek zalecanych w „antydepresyjnym” jadłospisie warto wymienić danie z pieczonego pasternaku – znakomitego podobno źródła dietetycznego błonnika wspomagającego odchudzanie i odtruwanie organizmu, obfitującego także w potas, witaminy C i K oraz mangan. Inne dostępne jesienią warzywo to dynia – bogata ponoć w przeciwdziałającą starzeniu witaminę A oraz w witaminy z grupy B, C i E, kwas foliowy, magnez, fosfor i potas.
Diabeł, listopad i…
Psychologowie zalecają spokój, spotkania z przyjaciółmi, połączone z opowiadaniem letnich wspomnień, i długie spacery. Niestety, jest to przepis na co dzień trudny do zrealizowania, bo jesienią dni są krótsze, a my zwykle bardziej zajęci, pogoda zaś nieczęsto sprzyja spacerom. Przy mżawce i zachmurzonym niebie warto podobno stawiać na ruch i np. odpoczynek w wodzie – pomaga wizyta na basenie, w jacuzzi, kąpiel z dodatkiem aromatycznych olejków, cynamonu i goździków, a także codzienna gimnastyka. Dla bardziej leniwych – grzane wino i optymistyczna lektura.
Inni zalecają na jesienne chandry hawajską muzykę, robótki ręczne, szarlotkę na ciepło z bitą śmietaną albo wieloskładnikowego „długiego drinka”. Choć bowiem procentowe sposoby na chandrę rzadko są popierane przez specjalistów od zdrowia i samopoczucia, w Polsce mają tradycję i w życiu, i w literaturze. „Milcząc, pijemy pod ścianą – diabeł, listopad i ja” – pisał rodzimy tym razem poeta Broniewski.
![Własnoręcznie ratują pozostałości po Zamku Tarnowskich na Górze św. Marcina [ZDJĘCIA] Zbieranie cegieł zamek](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/04/Zbieranie-cegiel-zamek-10-218x150.jpg)


![Rozpoczęły się Targi Pracy i Innowacji Tarnowskich – ITAR 2026 [ZDJĘCIA] Targi Pracy 2026](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/04/Targi-Pracy-2026-11-218x150.jpg)

![Prace przy „Szczucince” rozpoczęli od wycinki dzikiej zieleni [ZDJĘCIA] Stacja Dąbrowa Tarnowska 2026](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/04/Stacja-Dabrowa-Tarnowska-2026-5-218x150.jpg)


















