– Umowę podpisałem 11 kwietnia i faktycznie obiecałem prezesowi, że zrobię wszystko, aby drużyna utrzymała się w I lidze – opowiada Czesław Palik. – To było zadanie bardzo trudne, bo „Piwosze” już tylko teoretycznie mieli na to szanse, drużyna się jednak zmobilizowała, zaczęła wygrywać mecze i zdobywać punkty. Nagle 13 czerwca, czyli prawie trzy tygodnie przed czasem określonym umową, dostałem zawiadomienie o tym, że klub rozwiązuje ze mną stosunek pracy. Najdziwniejsze było to, że codziennie byłem w Brzesku, a pismo przysłano mi pocztą. Nikt ze mną o tym nie rozmawiał ani nie pytał o zdanie, w piśmie, które otrzymałem nie uzasadniono, dlaczego umowa została zerwana. Umowa o dzieło, jaką Palik podpisał, określała terminy wypłat, trener twierdzi, że do tej pory otrzymał z OKS 2400 złotych, które wypłacano mu w formie zaliczek.
– Na treningi codziennie dojeżdżałem z Krakowa samochodem albo busem, pieniądze, które dostałem, nawet nie pokryły mi kosztów podróży – skarży się Palik. – Po tym, gdy mnie zwolniono, napisałem do prezesa Pawełka pismo, że nie zgadzam się na wcześniejsze wypowiedzenie umowy, a klub w żaden sposób na to nie zareagował. Pracowałem w klubie ponad dwa miesiące i nie dostałem uczciwie ani jednej wypłaty – teraz są mi winni 9 tysięcy. Kilka dni temu zadzwoniła do mnie księgowa z OKS i pytała, czy zgadzam się na to, aby zaległość wypłacano mi w ratach. Nie zgodziłem się. Nie domagam się hołdów i laurów za to, co zrobiłem, żądam jedynie tego, aby klub wywiązał się z umowy. Chciałem klubowi z serca pomóc, pieniądze, jakie kluby pierwszoligowe płacą trenerom, są naprawdę ogromne, ja zgodziłem się prowadzić drużynę za śmieszną kwotę. Prezes zachowuje się niehonorowo, od czasu, gdy wręczono mi wypowiedzenie, nie udało mi się z nim porozmawiać, nie odbiera moich telefonów.
Prezes OKS, Roman Pawełek, wyjaśnia, że Palik dostał wcześniej wypowiedzenie, bo był koniec rundy, zawodnicy wyjeżdżali na urlopy i nie było sensu utrzymywać trenera.
– Pan Palik jest rozżalony, jednak to nie jego praca zdecydowała o tym, że utrzymaliśmy się w I lidze. Po zdegradowaniu Polonii Warszawa decyzja w sprawie OKS podjęta została przy zielonym stoliku. Faktem jest, że gdy Palik prowadził drużynę, wygraliśmy kilka spotkań wyjazdowych, jednak z ośmiu meczów na własnym boisku wygraliśmy tylko jeden. Decyzję o zwolnieniu trenera zarząd podjął kolegialnie – mówi.
Dość niejasno przedstawia się także sprawa otrzymania przez brzeski klub licencji. Jan Popiołek, wiceprzewodniczący komisji licencyjnej przy PZPN utrzymuje, że dostał ugody podpisane pomiędzy zarządem Okocimskiego a wierzycielami. Jest jednak co najmniej kilka osób, które, mimo iż klub jest im winien pieniądze, takich dokumentów nie podpisywały.
Niedawno OKS starał się o przyznanie licencji na kolejny sezon, dostał ją, ale mecze będą rozgrywane na stadionie Hutnika Kraków. Ale aby spełnić warunki, klub przedstawić musiał nie tylko umowę z Hutnikiem, ale także wiele innych dokumentów.
– Klub starający się o licencję musi przedstawić zaświadczenia, między innymi z urzędu skarbowego i z ZUS, że nie zalega z płatnościami – wyjaśnia Jan Popiołek. – Jeśli chodzi o zobowiązania wobec członków PZPN, czyli piłkarzy, sędziów czy innych klubów, to Okocimski przedstawił nam podpisane z nimi ugody. Teraz będziemy sprawdzać, czy są one realizowane. Jeżeli klub nie będzie wypłacał wierzycielom zaległości, komisja licencyjna będzie kierować sprawy do sądu bądź sama decydować, czy klub może dalej grać w I lidze.
– Nie podpisywałem z klubem żadnej ugody – dodaje Czesław Palik. – Prawdopodobnie więc klub ukrył przed komisją licencyjną swój dług wobec mnie. Z tego, co wiem, ugody nie podpisał na pewno także mój asystent, Jarek Palej, który od razu po zakończeniu sezonu wyjechał za granicę. OKS ma dość duże zobowiązania wobec wielu zawodników, jeżeli nie będzie ich płacił, może stracić licencję. Zresztą zastanawiam się, jacy piłkarze zechcą grać w klubie, który nie płaci zawodnikom?
Co się dzieje w Okocimskim?
REKLAMA
REKLAMA






















