Karny, czerwona kartka, nerwy i triumf

0
Termalica
Zła seria przerwana: Arka Gdynia - Termalica 1:3 | Fot. Sportowe Fakty/Michał Dominik
REKLAMA

Druga połowa była równie ciekawa i do końca nerwowa, a zakończyła się ostatecznie triumfem „Słoników” 3:1, którzy tym samym przerwali złą serię trzech porażek z rzędu. Niecieczanie dzięki zwycięstwu zachowali miejsce w czołówce ekstraklasowej tabeli. W najbliższy piątek ponownie zagrają na wyjeździe, a ich rywalem będzie znajdująca się w drugiej części tabeli Cracovia.
Bruk‑Bet Termalica miała ostatnio gorszy moment w sezonie. Po świetnej serii, gdy piłkarze Michniewicza nie przegrali żadnego z siedmiu meczów z rzędu, co wywindowało ich na podium tabeli, pojawiły się trzy niedawne porażki kolejno z Wisłą Kraków, Piastem Gliwice i Koroną Kielce. „Słoniki” miały czas na wyciągnięcie wniosków z tamtych przegranych podczas przerwy przeznaczonej na mecze reprezentacji. Po niej w miniony weekend rozpoczęła się rewanżowa część rundy zasadniczej, a głównym celem drużyny było przerwanie serii porażek.
W ramach 16. kolejki piłkarze z Niecieczy zmierzyli się w niedzielę w Gdyni z tamtejszą Arką. Podróż nad morze nie była uciążliwa, bo polecieli samolotem, chcąc jak najlepiej zaprezentować się z rywalem, którego w inauguracyjnej kolejce sezonu pokonali u siebie 2:0. Arka jako beniaminek dobrze rozpoczęła i zajmowała miejsca nawet w górnej części tabeli, ale ostatnio znalazła się w trudnej sytuacji, nie potrafiąc zwyciężyć w żadnym z sześciu poprzednich spotkań. Na dodatek podopieczni trenera Grzegorza Nicińskiego nie mogli liczyć na tłumne przybycie i głośne wsparcie swoich kibiców, bo niedzielny mecz oglądało tylko niespełna dwa tysiące widzów (z powodu kary nałożonej na klub za incydenty podczas derbów Trójmiasta).


Emocjonująco do końca
Szkoleniowiec klubu z Niecieczy mógł w niedzielę skorzystać ze wszystkich zawodników, w tym stoperów, którzy ostatnio zmagali się z lekkimi kontuzjami (nie zagrał jedynie Dalibor Pleva zawieszony na dwa mecze za faul w meczu z Koroną). Ale chociaż piłkarze „Słoników” zgodnie podkreślali przed meczem duże zdeterminowanie i motywację, to rozpoczęli fatalnie, bo szybko w polu karnym faulował Kornel Osyra, a w efekcie już w 2. minucie spotkania Marcus Vinicius wykorzystał „jedenastkę” i zapewnił gospodarzom prowadzenie.
Biorąc pod uwagę dotychczasowe statystyki, Arka powinna w niedzielę zwyciężyć, bo wszystkie poprzednie mecze tego sezonu, w których jako pierwsza obejmowała prowadzenie, kończyły się jej triumfami. „Słoniki” zaczęły jednak walczyć o wyrównanie stanu rywalizacji i próbowały mozolnie dostawać się pod bramkę Konrada Jałochy. Starania przyniosły efekt w 22. minucie, gdy Bartłomiej Babiarz zdobył efektowną bramkę po uderzeniu sprzed pola karnego. Chwilę później kibice drużyny z Niecieczy mieli jeszcze większy powód do radości, bo Vladislavs Gutkovskis precyzyjnie uderzył głową, a piłka odbiła się od słupka i wpadła do siatki. Arka już przegrywała, ale tak naprawdę w fatalnej sytuacji znalazła się w 38. minucie, gdy jej kapitan Miroslav Bożok brutalnie faulował Patryka Fryca. Piłkarz ujrzał czerwoną kartkę, a zawodnikowi gości na szczęście nic się nie stało.
„Słoniki” w drugiej połowie miały okazje, aby strzelić trzeciego gola i spokojnie zakończyć spotkanie. Tak się jednak nie wydarzyło, a gdynianie mimo gry w dziesiątkę radzili sobie nieźle, posiadali nawet optyczną przewagę i co jakiś czas próbowali zagrozić bramce Krzysztofa Pilarza. Zawodnicy Bruk‑Betu Termaliki nie pozwolili jednak wyrównać rywalom, ale i sami przez długi czas nie wykorzystywali dobrze zapowiadających się kontr. W efekcie do końca spotkania nie brakowało nerwów, bo zwycięstwo gości było niepewne, a dopiero w doliczonym czasie gry David Guba, który niedawno powrócił po kontuzji, zdobył gola i tym samym rozstrzygnął o zwycięstwie „Słoników” 3:1.
– Mecz fatalnie się dla nas zaczął. Pojawiliśmy się tutaj z nastawieniem, żeby od początku zagrać pressingiem i nie dopuścić rywali do bramki, a tak się nie stało. Przegrywaliśmy po słusznym rzucie karnym, ale wiedzieliśmy też, że mamy jeszcze dużo czasu, żeby zdobyć gole – mówił na konferencji prasowej trener Michniewicz. – W drugiej połowie trzeba było dłużej wymieniać piłkę, szukać wolnej przestrzeni, zmusić Arkę do biegania. Niestety było inaczej, doprowadziliśmy do nerwowej gry, nie wykorzystaliśmy kontr i do końca drżeliśmy o wynik.
Właśnie nieskuteczność w drugiej połowie spotkania była głównym zarzutem wobec niedzielnej postawy Bruk‑Betu Termaliki. Niecieczanie, grając w liczebnej przewadze, powinni wcześniej zdobyć trzecią bramkę (w całym meczu oddali w sumie 13 strzałów, w tym sześć celnych, przy ośmiu uderzeniach Arki i trzech celnych). Drużynie nie udało się jednak uniknąć niepotrzebnych emocji, ale – jak podkreślają piłkarze – nie to było w niedzielę kluczowe.
– Najważniejsze, że wygraliśmy. Nie było łatwo przyjechać do Gdyni po trzech porażkach – podsumował Wojciech Kędziora na antenie Canal+ Sport.

Arka Gdynia – Bruk‑Bet Termalica Nieciecza 1:3 (1:2).

REKLAMA (2)

Vinicius 2. min. (k), Babiarz 22. min., Gutkovskis 29. min., Guba 90+ min. Bruk‑Bet Termalica: Pilarz ­– Fryc, Osyra, Putiwcew, Guilherme, Kupczak, Jovanović, Gergel (86’ Stefanik), Babiarz, Misak (69’ Guba), Gutkovskis (75’ Kędziora).

REKLAMA (3)

Passa trenera, teraz Cracovia
Niedzielne zwycięstwo było szczególne dla Czesława Michniewicza, bo aktualny szkoleniowiec „Słoników” jest z Gdynią mocno związany. Jako piłkarz grał w trójmiejskich klubach, później jako trener pracował w Arce, a w Gdyni ma też własny dom, gdzie obecnie mieszkają jego żona i dzieci, które kibicują właśnie żółto‑niebieskim (Michniewicz wynajmuje mieszkanie w Tarnowie). Co więcej, aktualny szkoleniowiec Bruk‑Betu Termaliki jako trener innych drużyn grał przeciwko Arce sześciokrotnie i nigdy nie przegrał, a w niedzielę kontynuował tę passę.
– Nie wiem, jak to się dzieje, że moje drużyny radzą sobie z Arką. Czasem jest tak, że niektóre zespoły komuś „leżą”, inne nie – mówi Michniewicz. – Cieszy przede wszystkim zwycięstwo. Nie jechaliśmy do Gdyni jako pewniacy, obawialiśmy się tego meczu, choć Arka straciła rozpęd z pierwszych kolejek.
Wygrana z Arką ma dla piłkarzy Bruk‑Betu Termaliki duże znaczenie psychologiczne, bo drużyna przerwała wreszcie serię trzech porażek, a komplet punktów zdobyła po czterech spotkaniach bez zwycięstwa. Korzystny wynik jednak przede wszystkim wpłynął na sytuację „Słoników” w tabeli Lotto Ekstraklasy, gdzie nadal zajmują miejsce w czołówce. Po niedzielnym meczu klub z Niecieczy awansował ponownie na 3. lokatę (punktami z nim mogło się jeszcze zrównać Zagłębie Lubin, które swoje spotkanie rozgrywało w poniedziałek – już po oddaniu tego tekstu do druku).
Niecieczanie wygrali dotychczas osiem spotkań, trzykrotnie remisowali, a pięć razy schodzili z boiska jako przegrana drużyna. Do końca bieżącego roku ekstraklasowe kluby mają jeszcze cztery szanse na to, aby poprawić swój dorobek, bo rozgrywki potrwają do początku drugiej połowy grudnia. W tym czasie „Słoniki” po dwa razy zagrają u siebie i na wyjeździe.
Już w najbliższy piątek piłkarze Bruk‑Betu Termaliki zmierzą się w Krakowie z tamtejszą Cracovią w spotkaniu 17. kolejki rozgrywek. „Pasy” radzą sobie dotychczas znacznie gorzej (mają o połowę mniej zwycięstw od „Słoników”), nie nawiązują do dobrej gry z poprzedniego sezonu i zajmują miejsce w drugiej części tabeli. W czterech poprzednich spotkaniach podopieczni trenera Jacka Zielińskiego nie zdołali zdobyć choćby jednego kompletu punktów. Na początku rundy jesiennej Bruk‑Bet Termalica triumfowała już w Niecieczy z krakowianami 3:2, ale na boisku rywala niczego nie może być pewna. „Pasy” ani razu w tym sezonie nie wygrały bowiem wyjazdowego meczu, a wszystkie dotychczasowe zwycięstwa odniosły właśnie na swoim domowym obiekcie.
– Liga trwa dalej, walczymy o punkty, bo każdy ma swoją wagę – mówi szkoleniowiec „Słoników”.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze