Kamienica już się sypie…

0
kamienica sie sypie
Kamienica zaczyna się sypać – w połowie lipca zamknięto w tym miejscu część chodnika, bo przechodniom na głowę spadały kawałki elewacji i gzymsu
REKLAMA

Tarnowski magistrat się rozrasta
W ostatnich latach wzrosła liczba urzędników, których w tarnowskim magistracie w 1999 roku było 196, na koniec 2010 roku zatrudnione były już 453 osoby, a na koniec lipca ubiegłego roku w magistracie pracowało 445 osób. Bardziej widoczny i mniej zrozumiały dla tarnowian jest rozrost ilości budynków magistratu. UMT już dawno rozlokował swoich urzędników w obiektach m.in. przy ulicach Nowej 3 i Nowej 4, Mickiewicza 2, Goldhammera 3, Bernardyńskiej 24 i przy Rynku 7. Koszty utrzymania tych budynków pochłaniają rocznie ok. 1 mln zł.
W ubiegłym roku do listy tej dopisano jeszcze jedno miejsce, czyli piętro w budynku przy ul. Mickiewicza 6, budynku Poczty Polskiej, gdzie wynajęto 547 m kw. W 2015 roku wydatki z tego tytułu wniosły ponad 64 tys., a w roku bieżącym będzie to prawie 111 tys. zł.

Kolejna kamienica na biura
Magistrat jest ulokowany w budynkach, które jakiś czas temu pełniły zupełnie inne funkcje – były np. hotelami czy bankami. W lipcu ubiegłego roku tarnowski samorząd zakupił zabytkową, mieszkalną kamienicę przy ul. Legionów 14, która po remoncie i adaptacji służyć ma urzędnikom; będą mieć do dyspozycji ok. 1000 m kw. Kamienica przy ul. Legionów 14 przylega bezpośrednio do budynku magistratu przy ul. Mickiewicza 2. Chodzi o połączenie budynków i zgrupowanie w jednym miejscu wielu wydziałów rozproszonych obecnie po mieście – tak tę inwestycję tłumaczył rok temu prezydent Tarnowa, Roman Ciepiela.
Zakup kamienicy pochłonął ok. 800 tys. zł. Wydatki związane z jej remontem i przygotowaniem na potrzeby pomieszczeń biurowych szacuje się na ok. 4 mln zł. Pieniądze można by częściowo odzyskać, sprzedając np. budynek przy ul. Goldhammera 3, gdyby znalazł się chętny na jego zakup.


Minął rok…
Póki co, ekip budowlanych w kamienicy nikt nie widział. I prędko się tu nie pojawią. Na razie kamienica generuje kolejne koszty, bo choć nieużytkowana, to trzeba jej przynajmniej pilnować. Budynek w chwili zakupu był w stanie do remontu i nadal takim pozostaje. Jednak jego stan pogarsza się. Kamienica zaczyna się sypać – w połowie lipca zamknięto w tym miejscu część chodnika, bo przechodniom na głowę spadały kawałki elewacji i gzymsu. Niebawem, jak zapewniano nas w magistracie, zlecone zostanie zabezpieczenie elewacji.
W tegorocznym budżecie nie ma pieniędzy na kompleksowy remont kamienicy. W miejskiej kasie znalazło się natomiast 200 tys. zł, które wydane zostaną jeszcze w tym roku na prace przygotowawcze. Ale i tutaj magistrat zmaga się z przeciwnościami losu. Wykonanie szczegółowej inwentaryzacji architektonicznej planowano zlecić już wiosną tego roku. Nie udało się. Gdy do pięciu firm rozesłano zapytanie ofertowe, by dowiedzieć się, jakie mogą być koszty takiej inwentaryzacji, odpisała tylko jedna, w dodatku podając dużą kwotę.
– Początkowo chcieliśmy zlecić wykonanie m.in. inwentaryzacji architektoniczno-budowlanej całości obiektu oraz podobną inwentaryzację wschodniego skrzydła budynku przy ul. Mickiewicza 2 pod kątem połączenia z zakupioną kamienicą; wykonanie badań geotechnicznych w celu ustalenia podłoża gruntowego, wykonanie odkrywek fundamentów ścian i stropów pod kątem oszacowania ich stanu, i przywrócenia do stanu pierwotnego; opracowanie ekspertyzy technicznej stanu konstrukcji elementów budynku w związku z planowaną przebudową i zmianą funkcji użytkowania z mieszkalnej na biurową, i analizę możliwości połączenia poszczególnych kondygnacji budynku przy ul. Legionów 14 ze wschodnim skrzydłem budynku przy ul. Mickiewicza 2. W odpowiedzi podano nam kwotę 69 tys. zł, a to naszym zdaniem za dużo za same prace inwentaryzacyjne. Pod koniec lipca ogłosiliśmy przetarg na wykonanie m.in. inwentaryzacji budowlanej oraz ekspertyzy technicznej budynku, przygotowanie programu prac konserwatorskich oraz wykonanie projektu remontu i dostosowania obiektu do potrzeb biurowych. Musimy wiedzieć, czy pomieszczenia w kamienicy można będzie wykorzystać jako pomieszczenia biurowe – mówi Rafał Nakielny, dyrektor wydziału infrastruktury miejskiej.
Niewykluczone więc, że pod koniec roku dowiemy się, czy rzeczywiście kamienica przy ul. Legionów 14 będzie mogła być w przyszłości siedzibą kilku magistrackich wydziałów, kiedy możliwe byłoby rozpoczęcie prac remontowych i za jaką cenę. Ale może też okazać się, że konieczne będzie poszukanie dla tej kamienicy zupełnie innego sposobu zagospodarowania, np. przeznaczenie jej na mieszkania.

REKLAMA (2)

Konserwatora nikt nie pytał
Jak przypomina Andrzej Cetera, kierownik tarnowskiej delegatury Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków, wybudowana mniej więcej sto lat temu kamienica przy ul. Legionów 14 wpisana jest do rejestru zabytków. Miasto, w przeciwieństwie do innych zainteresowanych nabyciem kamienicy, nie dopytywało przed transakcją o stan budynku ani ewentualne ograniczenia w jego adaptacji. Jak się dowiedzieliśmy, już po zakupie odbyły się bodaj dwie wizje lokalne, w których wspólnie z władzami Tarnowa uczestniczył konserwator zabytków, Andrzej Cetera.
Niedawno miasto zwróciło się do konserwatora zabytków o wytyczne konserwatorskie i takowe otrzymało końcem lipca. To wypunktowanie możliwych zmian lub elementów koniecznych do zachowania w remontowanym obiekcie.

REKLAMA (3)

Powtórzono ten sam błąd
Okazuje się, że tarnowski samorząd nie wyciąga wniosków z błędów poprzedników. Tu warto pokrótce przypomnieć historię Młyna Szancera. Obiekt z połowy XIX wieku, jeden z ostatnich obiektów poprzemysłowych w Tarnowie, tarnowski samorząd zakupił w 2006 roku od Polskich Zakładów Zbożowych za cenę 1,4 mln zł. Była to, podobnie jak obecny zakup kamienicy, inwestycja nie do końca przemyślana – nie znano dokładnego stanu technicznego obiektu, pomysły na jego wykorzystanie też się zmieniały, pieniędzy na kompleksowy remont nie udało się pozyskać i w końcu nie bardzo było wiadomo, co z tym fantem zrobić.
Młyn Szancera miał stać się Młynem Sztuki. Z planów tych nic nie wyszło. Wykonane badania oceniające stan budowli wykazały, że przebywanie wewnątrz obiektu jest niewskazane, wiązać się może z narażeniem zdrowia i życia. Pojawiły się pomysły rozbiórki obiektu, co zaniepokoiło konserwatora zabytków, który wszczął procedurę wpisania obiektu do rejestru indywidualnych zabytków. Gdy miasto zdecydowało się obiekt sprzedać, postępowanie to umorzono, ale pod warunkiem przekazania ew. inwestorom wytycznych konserwatorskich. W końcu działkę wraz z zabudowaniami sprzedano (za 1,818 mln zł), a od kilku lat jej właścicielem jest Piotr Kudelski. Plany uruchomienia tu np. hotelu też są obecnie zawieszone, bo młyn spalił się wiosną ubiegłego roku.

Zakup zupełnie nieprzemyślany
Trudno zatem dziwić się, że uwagi, które pojawiały się rok temu – zakup kamienicy to inwestycja nieprzemyślana, bez dokładnego rozeznania możliwości adaptacji zabytkowej i niegdyś mieszkalnej kamienicy na potrzeby magistratu, bez zastanawiania się nad możliwością spełnienia wymagań odnośnie chociażby dróg ewakuacji w budynkach użyteczności publicznej itd., wracają i teraz. Pojawia się nawet sugestia, by miasto pozbyło się kłopotu tak szybko, jak to jest możliwe, i kamienicę po prostu sprzedało. Nawet jeśli miałoby na tym stracić finansowo. Zwłaszcza, że przepisy sugerują (ale nie nakazują) sprzedaż zabytkowego obiektu z bonifikatą na rzecz przyszłego nabywcy, sięgającą np. 50 proc. wyceny, pod warunkiem jednak, że ów nabywca przeprowadzi prace konserwatorskie. Dodatkowo, gdyby miasto zdecydowało się kamienicę przy ul. Legionów 14 sprzedać, musi uzyskać na to zgodę konserwatora zabytków.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze