Kiedy kamera nie widzi złodzieja…

0
monitoring nie wszystko widzi
monitoring-nie-wszystko-widzi
REKLAMA

W ostatnich czterech latach w Polsce w monitorowanych restauracjach, centrach handlowych, blokach mieszkalnych i na ulicach zmniejszyła się liczba kradzieży. Najbardziej widać to w galeriach handlowych, gdzie jeszcze w 2010 roku policja w całym kraju odnotowała ponad 14 tysięcy tego typu zdarzeń, a w ubiegłym roku zarejestrowano niecałe 3 tys. Złodzieje szukają swoich łupów głównie w mniejszych sklepach, bo nie ma tam monitoringu i rozpracowali stosowane od lat te same zabezpieczenia na towarach.
Tarnów był jednym z pierwszych miast w Polsce, które zdecydowały się zamontować na ulicach kamery. Każdy etap monitoringu kosztował miejski budżet około 250 tysięcy złotych, w sumie na ten cel wydano już ponad milion złotych. Obecnie 38 kamer w Tarnowie jest podłączonych do siedziby strażników miejskich, monitorują oni znaczną część miasta – począwszy od Rynku, po ulice: Wałową, Lwowską, Mickiewicza, Bema, Goldhammera, Gumniską, Narutowicza i Krakowską, aż do dworca PKP. W Tarnowie stale przybywa kamer, bo coraz częściej montują je spółdzielnie mieszkaniowe, właściciele firm, sklepów i prywatnych kamienic. Nie trudno je dostrzec na budynkach rozmaitych instytucji czy placówek bankowych. Praktyka dowodzi, że w strefach objętych zasięgiem kamer spada liczba napadów, wybryków chuligańskich, niszczenia mienia.Kamery montowane w sklepach, dużych centrach handlowych czy na stacjach paliw powinny ograniczać też liczbę kradzieży, ale nie zawsze tak bywa. Okazuje się, że urządzenia, które montują handlowcy, nie do końca spełniają swoją rolę z powodu słabej jakości sprzętu – na nagraniu widać, co robi obsługa sklepu, ale trudniej dostrzec rysy twarzy osoby, która skradła towar.
Takie kamery często mają tylko odstraszać i może dlatego złodzieje przestali się ich bać. Niedawno pewien klient w tarnowskim sklepie schował pod kurtką kilka drobnych kosmetyków o wartości 100 złotych. Próbował je wynieść, ale po minięciu kas już czekał na niego ochroniarz.
– Będąc pracownikiem operacyjnym policji, przeglądałem wiele monitoringów i niestety dużo z nich było bardzo kiepskiej jakości. To powoduje, że czasem nie jesteśmy w stanie zidentyfikować sprawcy. Widzimy, jak jest ubrany złodziej, ale nie sposób dostrzec zasłoniętej przez czapkę twarzy, bo często kamera wisi za wysoko – komentuje Paweł Klimek, rzecznik tarnowskiej policji. – Dlatego właściciele sklepów czy stacji paliw, którzy chcą zamontować kamery, powinni zastanowić się, do czego ma im służyć monitoring: do liczenia klientów w celu sprawdzenia, jaki jest ruch, czy do zapobiegania kradzieżom.Podobnie rzecz ma się w przypadku samochodów znikających z tarnowskich ulic. Co z tego, że parking jest monitorowany, skoro na nocnym nagraniu nie widać, kto podjechał innym autem, jaki był kolor pojazdu lub jego marka. Uliczne kamery często umieszczane są w pobliżu świecących lamp lub zasłaniających obraz drzew.Tarnowska policja nie może pochwalić się stuprocentową wykrywalnością sprawców kradzieży, bo jest to praktyczne niemożliwe. Niemniej jednak funkcjonariusze pionów operacyjnych korzystający z nagrań monitoringów mają wieloletnie doświadczenie w swej pracy, często znają więc drobnych złodziei i są w stanie do nich dotrzeć.
– Jeśli monitoring jest dobry, nie mamy problemu z identyfikacją sprawcy. W przeciwnym razie musimy szukać kolejnych dowodów i argumentów na to, że dana osoba dokonała przestępstwa, a przedmioty, które skradła, trzeba znaleźć. Jest to trudne, ale nie jest niemożliwe – zaznacza nasz rozmówca.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze