Prokuratura nadal prowadzi postępowanie zmierzające do ustalenia wszystkich okoliczności tego zdarzenia. Na razie nie ma podejrzanych, nikomu nie postawiono zarzutów.
Dawny młyn Szancera, jeden z ostatnich poprzemysłowych zabytków na terenie miasta, spalił się w nocy z 4 na 5 kwietnia. Pożar wybuchł ok. godz. 2 nad ranem. Doszczętnie spłonęły drewniane dachy i drewniane stropy opustoszałego i nieużytkowanego obiektu przy ul. Kołłątaja. Świadkowie, którzy widzieli pierwsze minuty pożaru, mówili o błyskawicznym
wręcz tempie rozprzestrzeniania się ognia. Akcja gaśnicza była wyjątkowo trudna i trwała blisko dwie godziny, a samo dogaszanie miejsca pożaru zajęło kolejnych kilkanaście godzin.Fatalny w skutkach zbieg okoliczności czy zaplanowane działanie i podpalenie młyna? Strażacy oceniający rozmiar pożaru przypuszczali, że mogło to być podpalenie. Teraz ich przypuszczenia potwierdza opinia wydana przez biegłego z zakresu pożarnictwa.
– Z treści opinii biegłego wynika jednoznacznie, że przyczyną pożaru było umyślne podpalenie. Biegły doszukał się co najmniej pięciu zarzewi ognia, czyli miejsc, w których wzniecono ogień. Najprawdopodobniej wykorzystano do tego celu substancję łatwopalną, ropopochodną. Biegły z całą pewnością stwierdza, że pożar był efektem czynnego działania człowieka, czyli celowego i umyślnego podpalenia. Pomocny w ustalaniu przyczyn pożaru okazał się amatorski film nakręcony przez przypadkowego przechodnia i umieszczony w Internecie, ukazujący rozwój pożaru, co ułatwiło biegłemu wydanie opinii. Na filmie widać, jak co kilkanaście sekund ogień pojawia się w kolejnych miejscach – mówi Arkadiusz Bara, zastępca prokuratora rejonowego w Tarnowie.
Postępowanie nadal toczy się w sprawie, a nie przeciwko konkretnej osobie. Nikomu nie postawiono zarzutów.
– Przesłuchujemy świadków, uzyskujemy opinie, badamy dowody. Jeżeli czynności te doprowadzą do ustalenia osoby, która w naszej ocenie dokonała tego czynu, to przedstawimy jej zarzuty, ale jeśli takiej osoby nie ustalimy, to postępowanie zostanie umorzone z powodu niewykrycia sprawcy. Osobne postępowanie prowadzi policja, która ma uprawnienia do postępowania poza procesowego i kontynuowania czynności nawet już po umorzeniu przez nas śledztwa. Bo samo śledztwo nie może być prowadzone w nieskończoność – albo przejdzie w postępowanie przeciwko konkretnej osobie i sformułowany zostanie akt oskarżenia, albo zostanie umorzone. Ale nie wyklucza to podjęcia ponownie śledztwa w późniejszym terminie. Gdyby np. policja w toku swoich czynności operacyjnych ustaliła sprawcę lub gdyby pojawiły się nowe nieznane wcześniej okoliczności, sprawa podjęta może być na nowo – dodaje Arkadiusz Bara.
Bez odpowiedzi pozostaje nadal pytanie o dalszy los pozostałości murów spalonego młyna Szancera. Ekspertyza, której wykonanie zlecić musiał właściciel obiektu na żądanie nadzoru budowlanego, miała być gotowa w połowie maja. Jednak na prośbę Piotra Kudelskiego, właściciela terenu od 2009 roku (planował utworzenie przy ul. Kołłątaja m.in. hotelu i lokalu gastronomicznego), termin ten przedłużono do połowy czerwca z powodu dużego obciążenia pracą wybranego rzeczoznawcy w Krakowie. Ekspertyzę przygotowuje prof. Stanisław Karczmarczyk, rzeczoznawca budowlany, rzeczoznawca Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w zakresie zabytków techniki i zabytkowych obiektów budowlanych.Na opinię rzeczoznawcy czeka nadzór budowlany, by zadecydować o rozbiórce lub pozostawieniu w całości lub w części murów dawnego młyna. Jeśli czerwcowego terminu nie uda się dotrzymać, niewykluczone, że nadzór budowlany zleci wykonanie ekspertyzy innemu rzeczoznawcy. Rachunek za dodatkową opinię będzie musiał wtedy uregulować właściciel działki ze spalonym młynem.Gotowa ekspertyza trafi również do konserwatora zabytków. To o tyle istotne, że sam młyn nie był wpisany do rejestru zabytków indywidualnych, ale znajdował się w zabytkowym układzie urbanistycznym miasta i był objęty szczegółowymi wytycznymi opracowanymi przez tarnowskiego konserwatora zabytków.
– Jeszcze za wcześnie, by przesądzać o dalszym postępowaniu z naszej strony, bo nie mamy ekspertyzy, nie wiemy jakich argumentów użyje rzeczoznawca za np. pozostawieniem lub wyburzeniem pozostałości zewnętrznych ścian młyna. Liczę na to, że będzie to obiektywna ekspertyza. Jeśli jej autor wskazywać będzie na konieczność rozebrania obiektu, to nie wykluczam i takiej możliwości, że my jako nadzór konserwatorski zlecimy wykonanie dodatkowej ekspertyzy już z własnych funduszy lub przynajmniej zlecimy sprawdzenie tej właśnie przygotowywanej – mówi konserwator zabytków, Andrzej Cetera, kierownik tarnowskiej delegatury Małopolskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków.
Warto jeszcze dodać, że ewentualna decyzja nadzoru budowlanego o rozbiórce pozostałości po spalonym młynie wymagać będzie dodatkowej zgody – decyzji konserwatora zabytków, o co postarać się będzie musiał właściciel obiektu.
Młyn Szancera podpalono
REKLAMA
REKLAMA
























