Procenty pod chmurką

0
alkohol w Tarnowie
– Komu przeszkadza kulturalny piknik w miejskim parku, gdy bez przeszkód i konsekwencji prawnych upić się można do nieprzytomności na tanowskim Rynku? – pytają władze miejskie młodzi tarnowianie.
REKLAMA

Zrobiło się ciepło i nie brakuje osób, które naszła ochota na wypicie butelki zimnego piwa na parkowej ławce, nad potokiem, na trawie. Bez kamuflażu w postaci papierowej torebki skrywającej zamiast świeżych bułek puszkę piwa. – Dlaczego mam się ukrywać, skoro nic złego nie robię – irytuje się Patryk, student. – Piwo kupiliśmy w dyskoncie, obok jest bulwar, więc czemu nie skorzystać? Wątok lekko szumi, wiaterek wieje, siedzimy i rozmawiamy. Jest przyjemniej niż w kawiarni i taniej, chyba że za chwilę jakiś mundurowy przyjdzie po „napiwek”. Rok temu szwagra przyłapali, dostał sto złotych kary, bo spotkał kumpla, kupili dwa piwa i postanowili chwilę pogadać na skwerze przy Burku. – Pewnie sprawa nie budziłaby tyle kontrowersji, gdyby nie to, że jedni się upijają, a inni sączą – dopowiada Justyna. – My sączymy, nie zachowujemy się głośno, nie sikamy za krzakiem. Ale kogo to obchodzi?Jeden z klubów parlamentarnych przygotował projekt ustawy, który przenosi na samorządy decyzję o tym, gdzie można, a gdzie nie można sięgnąć po niskoprocentowy alkohol – w postaci na przykład piwa czy cydru – nie narażając się na mandat. Przepisy prawne regulujące listę miejsc, w których obowiązuje zakaz spożywania alkoholu, zapisane są w Ustawie o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi. Pochodzi ona jeszcze z lat 80. i okraszona różnymi poprawkami funkcjonuje do dzisiaj. Artykuł 14 ust. 2a, na który najczęściej powołuje się policja i straż miejska, zabrania spożywania napojów alkoholowych „na ulicach, placach i w parkach, z wyjątkiem miejsc przeznaczonych do ich spożycia na miejscu, w punktach sprzedaży tych napojów”.
– Delektowanie się trunkiem w każdym innym miejscu, które nie jest ulicą, parkiem i placem, powinno być zgodne z prawem i nie może zostać ukarane mandatem – kombinują miłośnicy piwa pod chmurką. Dobrze jednak na tym nie wychodzą. Głośno zrobiło się o Marku Tatali, który czytał książkę i popijał piwo na bulwarach, tyle że nie tych tarnowskich, a warszawskich. Przyniósł do sądu mapy, z których wynikało, że betonowe schody, na których pił piwo, nie są częścią pasa drogowego. Udowadniał, że nie są również oznaczone w studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego jako droga bądź ulica publiczna. Mimo tego został uznany za winnego naruszenia przepisów o wychowaniu w trzeźwości. Sąd powołał się na rozporządzenie ministra cyfryzacji oraz na ustawę Prawo geodezyjne i kartograficzne, obydwa te dokumenty uznają bulwar za ulicę.
Krzysztof Tomasik, komendant Straży Miejskiej w Tarnowie, nie jest zwolennikiem łagodzenia prawa w tym zakresie. – Można napić się czegoś mocniejszego w kawiarni, w mieszkaniu, w przydomowym ogrodzie. Picie alkoholu w miejscach publicznych jest deprawujące samo w sobie. Poza tym bardzo często prowadzi do zakłócania ciszy, nieobyczajnych zachowań i aktów wandalizmu. Z naszych obserwacji wynika, że wielu miłośników picia pod gołym niebem nie zna umiaru. W minionym roku podjęliśmy 2 092 interwencje w stosunku do osób nietrzeźwych, z których ponad 1 800 znajdowało się w stanie upojenia. Dlatego częściej karzemy, niż pouczamy. Od stycznia tego roku do teraz tarnowscy strażnicy miejscy wystawili 266 mandatów za spożywanie alkoholu w przestrzeni publicznej, na łączną kwotę 26 550 zł. Pouczono 69 osób, do sądu skierowano siedem wniosków.
Jeśli spróbujemy tłumaczyć, że stojąca w zasięgu ręki otwarta butelka nie jest nasza i nie mamy pojęcia, skąd tam się wzięła, funkcjonariusze i tak uznają to za usiłowanie spożycia. Właśnie za „usiłowanie” ukarano już w tym roku 24 osoby, a 62 pouczono. Niewiele pomaga przelewanie parkowego wina do butelek po soku, trzymanie za pazuchą, przysłanianie butelki nogą.
– Tylko podczas ostatniego weekendu dyżurny przyjął 10 zgłoszeń, które dotyczyły nieobyczajnych wybryków w miejscach publicznych, 17 – spożywania alkoholu, 19 – zakłócania spokoju i porządku publicznego oraz wybryków chuligańskich – wylicza Krzysztof Tomasik.
Najwięcej interwencji jest w centrum, w klubach alkohol jest droższy niż w dyskoncie, więc imprezowicze zaopatrują się w sklepie, opróżniają puszki i butelki na placu Sobieskiego, w sąsiedztwie kolorowego słonia przy Krakowskiej, a potrzeby fizjologiczne załatwiają w bramie kamienicy. Amatorów niedrogich trunków spotkać można na wszystkich tarnowskich skwerach, w parkach, na wygodnych murkach i w ocienionych drzewami zakątkach. Szczególnie polubili szlak pomników, są tam, gdzie stoją między innymi: Łokietek, Witos i Bem. Najbardziej zaskoczeni są ci, którzy delektując się procentami na Górze Świętego Marcina, spotykają patrol rowerowy tarnowskiej Straży Miejskiej.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze