Zamiast mandatów wnioski do sądu o ukaranie…

0
pijaczki
pijaczki
REKLAMA

– Odwiedzają Tarnów wycieczki, także zagraniczne, i w pierwszej kolejności widzą na ławkach i skwerkach pijaczków. Swoim zachowaniem gorszą innych i przysparzają miastu złej sławy… – irytują się nasi rozmówcy.
Nietrzeźwych mężczyzn (czasami także kobiety) zażywających alkoholu i drzemki nietrudno zauważyć i… poczuć na ul. Krakowskiej, Goldhammera, Wałowej, skwerku Petofiego i innych miejscach. To zazwyczaj bezdomni, którzy cały dzień szukają okazji, by wypić, a potem układają się do snu, zwykle na ławkach. Strażnicy miejscy budzą ich i sprawdzają, czy zdrowiu i życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Jeśli trzeba, wzywają pogotowie ratunkowe, a w pozostałych przypadkach odwożą do punktu opieki nad osobami nietrzeźwymi. Niestety, zwykle po paru godzinach bezdomni opuszczają to miejsce na własne życzenie i powracają do swoich rewirów. Upijają się znowu i wszystko zaczyna się od nowa.
Zdaniem wielu, tę patową sytuację zmienić może jedynie ustawodawca, stwarzając możliwość przymusowego kierowania ich na leczenie odwykowe. Powszechna jest też opinia, że błędem była likwidacja izby wytrzeźwień, która zatrzymywała pijanego na całą dobę. – Jeśli nie pojawią się odpowiednie przepisy, to nie należy oczekiwać zauważalnej poprawy. Nie możemy przecież stosować restrykcji i zabraniać tym ludziom wstępu np. do centrum miasta – uważają strażnicy miejscy.
Krzysztof Tomasik, od dwóch lat szef Straży Miejskiej w Tarnowie, postanowił w każdym razie skończyć z pobłażliwym traktowaniem pijanych osobników i odwrócić system dostępnych kar.
– Kiedy zostałem komendantem, poleciłem funkcjonariuszom straży, aby osoby popełniające wykroczenia przeciwko obyczajności publicznej, w tym nietrzeźwe, karać jak najsurowiej. W praktyce oznacza to odstąpienie od nakładania mandatu i każdorazowo kierowanie do sądu wniosków o ukaranie – przypomina komendant Tomasik. – Ściągalność mandatów była i tak znikoma, a teraz wszyscy wiedzą, że kara jest nieuchronna. Sąd może orzec karę grzywny, skierować do prac społecznych, a najbardziej oporni mogą nawet trafić na krótko do więzienia. Po wprowadzeniu tego rozwiązania zauważamy wyraźną poprawę…
W 2014 r. Straż Miejska w Tarnowie skierowała do sądu tylko osiemnaście wniosków o ukaranie, a już rok później – 390. W 2016 ich liczba wzrosła aż do 685. W ubiegłym roku wszystkie 34 formacje straży miejskiej w Małopolsce skierowały do sądów łącznie 931 wniosków do sądów o ukaranie za nieobyczajne zachowania. W tej liczbie 194 przypadają na Kraków, a Tarnów ze swoimi 685 wnioskami bezdyskusyjnie przoduje w województwie. Niewymierzanie mandatów i bliższe współdziałanie z sądem przynoszą efekty. Nie ma już żadnej tolerancji dla pijackich zachowań i niezapłaconych grzywien. Osoby naruszające prawo mają większą świadomość nieuchronności kary i starają się jej unikać. Potwierdzać to może statystyka ostatnich trzech lat. W 2014 r. tarnowscy strażnicy przywoływali pijanych do porządku 2 892 razy, a już rok później interweniowali tylko w 1 501 przypadkach, w 2016 zaś 1 598 razy.
– Jak widać, tendencję mamy tu wyraźnie zniżkową i pozostaniemy konsekwentni w kierowaniu spraw przeciwko pijakom do sądu. Tylko bezwarunkowa postawa może przynieść efekty… – konkluduje komendant Tomasik.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze