Dysleksja czy wygoda?

0
dysleksja
W 2014 roku 142 uczniów tarnowskich szkół miało zaświadczenia o dyslekcji. W porównaniu z latami wcześniejszymi zdecydowanie więcej zaświadczeń otrzymali uczniowie szkół podstawowych
REKLAMA

W 2015 roku w Tarnowie do egzaminu maturalnego przystąpiło 215 osób z zaświadczeniem o dysleksji – to 9 proc. wszystkich zdających maturę. Jeszcze gorzej wyglądała sytuacja z egzaminem gimnazjalnym, gdzie odpowiednim zaświadczeniem legitymowało się 222 uczniów, czyli aż 19 proc. zdających egzamin. – Problem z dysleksją jest ogromny – mówi Barbara Kuklewicz, dyrektor Gimnazjum nr. 4 w Tarnowie. – W naszej szkole mamy ponad 300 uczniów, z których aż blisko stu ma problemy z dysleksją. Jestem polonistką, więc czytam wypracowania takich osób – większość ma wyraźne problemy z ortografią, ale niektórzy również czytaniem. Podczas oceniania szkolnego dyktanda przyjmujemy dla dyslektyków inną skalę błędów.Część uczniów z dysleksją
martwi się swoim kłopotami, inni uważają natomiast, że to pretekst do uzyskania „papierka”, który ułatwi przejście przez szkołę. Dyslektycy mają wydłużony czas egzaminów, nie uwzględnia im się w wypracowaniach błędów ortograficznych.– Dzieci nie są dziś przystosowane do zapamiętywania, a do szybkiego wyszukiwania informacji. Mamy do czynienia z bardzo przestarzałym modelem szkoły oraz bardzo nowoczesnym dzieckiem. Postęp medycyny, który dokonał się w ostatnich latach, również ma niemałe znaczenie – mówi Marta Badowska z Polskiego Towarzystwa Dysleksji. – Dawniej mówiło się, że dziecko jest „żywym srebrem”, dziś ma ADHD. Dawniej określało się, że dzieci są zamknięte w sobie, dziś mają stwierdzony zespół Aspergera. Podobnie ma się rzecz z dysleksją. Rodzice uważają, że „papierek” rozwiąże wszystkie problemy, a to nieprawda.
Niegdyś opinię o dysleksji można było uzyskać na każdym etapie nauki dziecka. Obecnie najłatwiej o nią dla ucznia klas IV‑VI szkoły podstawowej. Wystarczy wizyta w poradni i badania. Jeżeli o podobne zaświadczenie będzie starał się uczeń gimnazjum, to do poradni musi skierować go szkoła.
– W roku 2014 wydaliśmy 142 opinie o specyficznych trudnościach w uczeniu się dla uczniów szkół podstawowych, gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych. W porównaniu do lat ubiegłych zdecydowanie więcej zaświadczeń otrzymali uczniowie szkół podstawowych, natomiast ogólna liczba wydawanych zaświadczeń jest bardzo podobna – mówi Jolanta Morawska, dyrektor Poradni Psychologiczno – Pedagogicznej w Tarnowie. – Diagnoza o dysleksji wydawana jest na podstawie sześciomiesięcznej obserwacji. Od momentu zgłoszenia i wykonania badań psychologicznych obejmujemy ucznia terapią pedagogiczną. Jeżeli po okresie sześciu miesięcy nie widać poprawy, a deficyty związane z pisownią czy czytaniem się utrzymują, mamy podstawę do zdiagnozowania dysleksji. Zdarza się, że pojawiają się u nas uczniowie, których nie obejmujemy terapią, ponieważ według nas ich problem wynika z braku ćwiczeń czy nieznajomości zasad ortografii.Według Marty Badowskiej, problem dysleksji jest dość szeroki. – Zalecamy takim osobom terapie, ale terapeutów w szkołach brakuje.
Brakuje również wczesnego rozpoznania dyslekcji, a liczba dyslektyków z każdym rokiem rośnie– Większość naszych uczniów, którzy mają problem z dysleksją, przychodzi z zaświadczeniami już ze szkoły podstawowej. Organizujemy dla nich zajęcia wyrównawcze, ale nie wszyscy rodzice wyrażają na nie zgodę – podkreśla Barbara Kuklewicz. – Nie wykluczam więc, że część opiekunów wysyła dziecko do poradni tylko po to, aby ułatwić mu szkolną edukację – łagodniejsze ocenianie i udogodnienia podczas egzaminów. Zdarzają się przypadki uczniów, którzy mając zaświadczenia o dysleksji, naprawdę dobrze sobie radzą…

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze