Tarnowianie narzekają, że w mieście nie jest koszona trawa na osiedlach. Niedawno utyskiwali na to mieszkańcy ulic Słonecznej i Lwowskiej. Wreszcie pracownicy MPGK zajęli się sprawą i trawa została ścięta. Okazuje się jednak, że mieszkańcy innych tarnowskich ulic (m.in. Spokojnej, Starodąbrowskiej i Nowodąbrowskiej) też skarżą się na ten sam problem.
– To się nie mieści w głowie! Kiedy wyprowadzam psa, nie widać go w trawie. Mam 1,58 cm wzrostu i kiedy wchodzę w zieleniec, na którym rośnie trawa, sięga mi ona niemal po klatkę piersiową! Mam wielu znajomych, którzy są alergikami i nie mogą normalnie żyć. Interweniujemy, ale pracownicy Urzędu Miasta Tarnowa są głusi na nasze apele – mówi jedna z mieszkanek ul. Nowodąbrowskiej.
Zdaniem ekologów, wysokie trawy dłużej zachowują wilgoć, sprzyjają walce z suszą i smogiem, czynią upały mniej odczuwalnymi. Władze Krakowa już od kilku lat ograniczają koszenie traw, uważając, że miasto jest „wyspą ciepła”, a każdy zielony teren pozwala zmniejszyć temperaturę. Dlatego niektóre trawniki w Krakowie są koszone tylko dwa razy w sezonie, a bywają też takie miejsca, gdzie kosiarki Zarządu Zieleni Miejskiej nie pojawiają się wcale.
Rafał Pater, zastępca dyrektora Wydziału Infrastruktury Miejskiej UMT, mówi, że koszenie rozpoczęto już pod koniec kwietnia. Trawą zajmuje się miejska spółka MPGK oraz dwie lokalne firmy wyłonione w przetargu. – W tym roku stałym koszeniem trawy są objęte cztery rejony: osiedle Legionów, Mościce, Starówka i Piaskówka. W pozostałych przypadkach reagujemy jedynie na wniosek mieszkańców i tylko w sytuacjach, kiedy rzeczywiście skoszenie trawy jest odpowiednio uzasadnione. Mówimy tu przede wszystkim o zagrożeniu bezpieczeństwa. Pod tym sformułowaniem kryje się chociażby ograniczona widoczność dla kierowców na skrzyżowaniach czy w pobliżu rond. Nie wszyscy tarnowianie chcą, abyśmy kosili trawę. Mamy niemałą liczbę wniosków od mieszkańców, którzy wzorem Krakowa chcieliby, aby jej nie kosić – tłumaczy Rafał Pater.
– W tym roku przewidujemy od 2 do 8 koszeń w danym rejonie miasta, pomijając parki, gdzie będzie ich więcej. Nie wykluczam jednak sytuacji, że w kolejnych latach tego typu prace będą ograniczane. Tam, gdzie do tej pory kosiliśmy trawę 5 razy w roku, będziemy kosić ją tylko 3 razy. Koszty związane z tego typu pracami są wysokie. Cena za 1 m kw. koszenia wynosi od 0,08 zł do 0,30 zł, a przecież w naszym mieście jest wiele hektarów terenów, którymi co roku się zajmujemy. Na ten cel musimy przeznaczać kilkadziesiąt tysięcy złotych rocznie.
PS. Po naszej interwencji w Urzędzie Miasta Tarnowa trawa przy ulicach Starodąbrowskiej i Nowodąbrowskiej została wykoszona.
























