Bombowo

0
bombowo
Każde doniesienie o podłożonym ładunku wybuchowym musi być sprawdzone, co angażuje policję, straż miejską, straż pożarną, pogotowia: ratunkowe, energetyczne i gazowe, często inne służby. Koszty są olbrzymie
REKLAMA

– Dowcipnisie nawet sprawy sobie nie zdają, jak kosztowne procedury uruchamiają swoimi głupimi telefonami – mówi asp. sztab. Paweł Klimek, rzecznik Komendy Miejskiej Policji. – Na miejscu pojawia się karetka pogotowia, angażują się policjanci, strażnicy miejscy, strażacy, którzy w tym czasie mogą być naprawdę potrzebni w innych miejscach. Sprawcy „bombowego zamieszania” powinni wiedzieć, że zostanie im wystawiony rachunek za podjęcie akcji ratunkowej i grożą im też bezwzględne kary pozbawienia wolności. A techniczne możliwości wykrycia sprawcy fałszywego alarmu są coraz większe.
Nie odstrasza to jednak osób, które z różnych motywów (dla żartu, zemsty, nastraszenia itp.) informują o rzekomym podłożeniu ładunku wybuchowego licząc na bezkarność. Takie informacje uruchamiają natychmiast specjalne policyjne procedury. Najpierw zwykły patrol mundurowych zabezpiecza wskazane miejsce przed osobami postronnymi, a następnie do akcji wkraczają pirotechnicy.
– W Tarnowie oględzin miejsca potencjalnie zagrożonego wybuchem dokonują policjanci z nieetatowej grupy minersko‑pirotechnicznej, których zadaniem jest przede wszystkim analiza i ocena sytuacji. Jeśli potwierdzą, że niebezpieczeństwo istnieje, wzywani są wojskowi saperzy (do niewypałów bądź niewybuchów) albo policyjni pirotechnicy z Krakowa, wyposażeni w specjalistyczny sprzęt do neutralizowania ładunków wybuchowych – wyjaśnia asp. Klimek.W 2012 blisko trzy godziny trwały z udziałem przeszkolonego psa poszukiwania bomby w tarnowskim sądzie, o której poinformował telefonicznie nieznany mężczyzna.W akcję zaangażowane były: straż pożarna, straż miejska, policja, a także pogotowia: ratunkowe, energetyczne i gazowe. Nie zarządzono jednak ewakuacji budynku i nie przerwano toczących się rozpraw. W tym samym roku bombowe alarmy dotknęły jeszcze zakładu energetycznego i obu tarnowskich szpitali, gdzie także nie zdecydowano się na ewakuowanie ludzi. Autor tych wybryków trafił w pierwszej kolejności do szpitala psychiatrycznego. Dwa lata później fałszywe alarmy rozbrzmiały w całym kraju. Telefonicznie lub poprzez skrzynki mailowe przekazano pogróżki o podłożeniu ładunków wybuchowych w kilkudziesięciu instytucjach. Sparaliżowało to ich pracę, w Tarnowie np. ewakuowano pracowników prokuratury oraz obu urzędów skarbowych. Skończyło się na lęku i niepewności.
Żartownisie nie oszczędzają także policji. Przed dwoma laty anonimowy telefon poinformował o ładunku wybuchowym w budynku komisariatu Tarnów‑Centrum przy ul. Narutowicza i postanowiono ewakuować przebywające w nim osoby. W ubiegłym roku pod komisariat na policyjny parking wjechał samochód, który miał przytwierdzoną do podwozia podejrzanie wyglądającą małą skrzynkę. Kiedy zauważył ją właściciel pojazdu, pomyślał, że kryć się za tym może zamach na jego życie i przyjechał po pomoc wprost na policję. Wywołał tym lawinę działań przewidzianych procedurą. Podczas akcji pirotechników ewakuowano ponad trzysta osób, w tym cały komisariat oraz uczniów z pobliskich szkół: podstawowej i gimnazjum. Policjanci przy pomocy robota odpięli skrzynkę z podwozia samochodu i po sprawdzeniu okazało się, że kryła w sobie zwykłą kamerkę rejestrującą obraz.
To kilka wybranych przykładów z ostatnich lat, na szczęście bez tragicznego finału.– Nie wolno nam jednak lekceważyć żadnego sygnału i podejrzeń; zwłaszcza teraz, kiedy zagrożenie terroryzmem jest tak realnie blisko nas – podkreślają tarnowscy stróże prawa.– Policjanci ze specjalnej grupy szkolą się, zdobywając wiedzę o możliwych ładunkach wybuchowych, ich sile rażenia, zasadach postępowania itp. Ta wiedza może w każdej chwili okazać się na wagę życia, a ich doświadczenie bardzo przydatne między innymi w przygotowaniu i zabezpieczeniu wizyt ważnych osobistości…
Funkcjonariusze nieetatowej grupy minersko‑pirotechnicznej zdobywają też praktyczne umiejętności podczas interwencyjnych działań. W ub. roku tarnowska policja odebrała 65 zgłoszeń o ładunkach wybuchowych, w tym tylko 25 potwierdziło się. Z jednym tylko wyjątkiem dotyczyły znalezionych w ziemi niewypałów i niewybuchów z minionych wojen. W bieżącym roku policjanci z NGM‑P interweniowali dotychczas 23‑krotnie, w siedmiu przypadkach nie na darmo. Jedna z akcji związana była z fałszywym telefonem o podłożeniu bomby w tarnowskim SOS‑W. Stróże prawa nie mają wątpliwości, że to nie koniec „bombowych żartów”.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze