Taniej na starcie za taxi?

0
taxi
fot. archiwum
REKLAMA

Przez kilka ostatnich lat liczba taksówek w Tarnowie utrzymywała się na jednakowym poziomie, a po ulicach jeździło ich ok. 370. Od ubiegłego roku taksówek przybywa, obecnie po mieście kursuje ich 389. Wzrost liczby samochodów to efekt pojawienia się w ubiegłym roku w mieście nowej korporacji iCar z Krakowa, która spowodowała trochę zamieszania na taksówkowym rynku, głównie przez wprowadzenie niższych cen. Chodzi przede wszystkim o opłatę na starcie, kiedy klient wsiada do auta.Obecnie mamy w mieście siedem korporacji taksówkowych, a rozbieżności w przypadku opłaty początkowej
sięgają od 4 do 7 złotych. Najwyższe stawki obowiązują u taksówkarzy niezrzeszonych.– Taksówkarze stosujący 4 zł na starcie po prostu oszukują klientów, bo później za przejechanie pierwszego kilometra żądają już 6 złotych. My mamy 4.50 zł opłaty początkowej, a po kilometrze klient płaci 5 złotych – wyjaśnia Stanisław Wielgus, prezes Radia Taxi Efekt. Pięć złotych na starcie obowiązuje np. u taksówkarzy sieci „Jedynka”, ale w opłacie wliczony jest już pierwszy kilometr jazdy samochodem.
Coraz więcej polskich miast wprowadza maksymalne ceny i stawki taryfowe za przewozy taksówkami, uznając, że jest to skuteczna metoda zapobiegająca nieuzasadnionemu zawyżaniu opłat. – A dlaczego nie wprowadzić cen minimalnych? – pyta szef Taxi Efekt. – Kiedy zapytałem urzędnika w wydziale komunikacji tarnowskiego magistratu, usłyszałem odpowiedź, że byłby to pierwszy taki przypadek w Polsce. Jednak uważam, że powinniśmy wprowadzić właśnie ceny minimalne z określeniem opłaty początkowej i stawki za kilometr. Jeśli ktoś chciałby zarobić więcej, mógłby ceny podnieść. Dla tarnowskich taksówkarzy oznaczałoby to koniec wojny podjazdowej przy obniżaniu stawek, a do Tarnowa nie ściągałyby obce korporacje. Powinniśmy walczyć o klienta dobrymi, zadbanymi autami, sumiennością i grzecznością kierowców.
Dla właścicielki „Jedynki” propozycja minimalnych stałych stawek nie jest tak oczywista. – Owszem, może byłoby to i dobre, ale przecież jakaś konkurencja musi istnieć – mówi Ewelina Suszczyńska.
Do tarnowskiego magistratu nie trafiają skargi od tarnowian narzekających na jakość obsługi i opłaty w taksówkach. Może dlatego nie zdecydowano się na wprowadzenie cen urzędowych, choć leży to w gestii prezydenta. Urzędnicy mówią, że musi istnieć konkurencja, korporacje niech same ustalają stawki, a klient niech decyduje, z której sieci skorzysta.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze