Jest amerykańskim gitarzystą, kompozytorem i tekściarzem. Od ponad pięciu dekad wykonuje wysokoenergetycznego boogie-bluesa. W USA od lat cieszy się należytym szacunkiem. Nazywa się George Thorogood i 24 lutego skończy 75 lat.
Gdyby ktoś chciał poznać muzykę serwowaną przez jubilata i zacząłby od wydanej w 2017 roku jego solowej płyty Party Of One (wcześniejsze regularnie nagrywał z zespołem The Destroyers), mógłby się zawieść. Bo choć to dobrze oceniana płyta (zawiera akustyczne wersje bluesowych standardów, a także kompozycje Boba Dylana i spółki Jagger – Richards), została zarejestrowana wyłącznie z towarzyszeniem gitary i tudzież harmonijki ustnej, przez co brzmi surowo i nader ascetycznie. I tu właśnie tkwi pewna „zmyłka”, bo przez lata artysta przyzwyczaił fanów do tego, że gra z rzadko spotykanym bluesrockowym czadem i iście wulkanicznym pałerem.
Thorogood, nim na dobre poświęcił się muzyce, był półprofesjonalnym baseballistą. W 1970 roku usłyszał koncert Johna Paula Hammonda i od tamtej chwili blues, zwłaszcza chicagowski, pochłonął go niemal bez reszty. W 1973 roku założył zespół The Destroyers, który po przeniesieniu się do Bostonu grał z przyjezdnymi gwiazdami bluesa. Pierwszą demówkę muzycy nagrali w 1974 roku, jednakże na debiutancki krążek zatytułowany po prostu George Thorogood and The Destroyers musieli zaczekać jeszcze trzy lata.
Druga płyta zespołu, Move It On Over, została wydana rok później i trafiła już do amerykańskiej Top 40, uzyskując status złotej. Po krążku Better Than The Rest (1979) nastąpiły istotne dla brzmienia zespołu przetasowania personalne. Band opuścił gitarzysta Ron Smith, a dołączył saksofonista Hank Carter. W 1982 roku pojawił się pierwszy super hicior zespołu Bad To The Bone. Co ciekawe, klip zrealizowany do tego numeru był emitowany przez MTV. Dzięki temu, acz nie wyłącznie, kolejny krążek zatytułowany właśnie Bad To The Bone zdobył ponownie miano Złotej Płyty i przebywał na liście amerykańskich bestsellerów przez blisko rok. W tym miejscu warto podkreślić, że z 22 dotychczas wydanych albumów Thorogooda aż dziewięć stało się w USA co najmniej złotymi.
W połowie lat osiemdziesiątych zespół jubilata był już prawdziwą gwiazdą amerykańskiej sceny blues rockowej. W 1985 roku muzyk i jego grupa pojawili się na koncercie Live Aid, grając z legendą bluesa – Albertem Collinsem. Á propos jednak występów scenicznych. Przez długie lata George Thorogood unikał wielkich sal koncertowych. Przedkładał nad nie kameralne show w małych klubach. Ponoć posuwał się nawet do tego, że jego występy były firmowane fałszywym nazwiskiem, po to by w uniknąć tłoku.
Popularność Thorogooda nie tylko w Polsce, ale i w Europie nigdy nie była oszałamiająca. W angielskiej encyklopedii – The New Illustrated Rock Handbook wydanej w połowie lat 90. można było przeczytać, że George Thorogood and The Destroyers to solidna grupa rhythm and bluesowa, która w 1981 roku występowała w pierwszej części koncertów w ramach amerykańskiego tournee zespołu The Rolling Stones i wydaje się, że już na zawsze pozostanie odtwórczynią drugoplanowych ról na scenie muzycznej. Zastanawiałem się wówczas, czy tekst ten był efektem niechęci Anglików do jankesów, czy raczej zwykłej ignorancji.
W tym czasie Thorogood i Destroyers stali się znani ze swojego rygorystycznego harmonogramu koncertowego, w tym trasy 50/50, podczas której zagrali we wszystkich 50 stanach w ciągu 50 dni. Po dwóch koncertach w Boulder w Kolorado zagrali na Hawajach, a następnej nocy wystąpili na Alasce. Kolejnego dnia spotkali się ze swoimi roadies w Waszyngtonie i kontynuowali trasę obejmującą po jednym koncercie w każdym stanie. Ostatecznie w ciągu 50 dni dali 51 koncertów. W latach 90. XX wieku popularność Thorogooda zaczęła spadać. Jego ósmy album studyjny, Boogie People, sprzedał się w nakładzie zaledwie 300 tysięcy egzemplarzy, zawierał jednak utwór If You Don’t Start Drinkin’ (I’m Gonna Leave), który na stałe wszedł do koncertowego repertuaru.
W 1992 roku ukazał się The Baddest of George Thorogood, drugi i ostatni krążek, który w USA uzyskał status Platynowej Płyty.
W ostatnich latach artysta mocno podupadł na zdrowiu. W kwietniu 2023 roku musiał odwołać pierwszy etap swojej trasy z okazji 50. rocznicy estradowej aktywności.
I jeszcze coś na koniec. Na krążku DVD zatytułowanym George Thorogood And The Destroyers – 30th Anniversary Tour: Live. znalazł się następujący tekst: George Thorogood to symbol Ameryki. Razem ze swoim zespołem The Destroyers jest w takim stopniu częścią amerykańskiej kultury, jak dzień 4. lipca, placek z jabłkami i rock and roll.
![Utrudnienia w ruchu przy tarnowskim sądzie [ZDJĘCIA] Utrudnienia na ul. Dąbrowskiego](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/01/Utrudnienia-ul.-Dabrowskiego-4-218x150.jpg)



![Dworek w Skrzyszowie po modernizacji [ZDJĘCIA] Dworek Skrzyszów](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/01/Dworek-w-Skrzyszowie-2026-3-218x150.jpg)
















