Były kleryk żąda odszkodowania

3
Były kleryk żąda odszkodowania
Paweł Szot w Wyższym Seminarium Duchownym w Tarnowie spędził dwa i pół roku. Odszedł ,gdy, jak twierdzi, został pobity przez kolegów i doznał bolesnego poniżenia
REKLAMA

– Kazali zdjąć sutannę i przykazali, abym milczał. Potem bili pięściami po twarzy i klatce piersiowej, jeden pilnował drzwi do pokoju… – opowiada Paweł Szot, twierdząc, że za murami Wyższego Seminarium Duchownego w Tarnowie doznał bolesnego poniżenia. Zapewnia, że wie, co mówi – przez dwa i pół roku był klerykiem i myślał poważnie o pełnieniu posługi duchownego.
Po ubiegłorocznym incydencie załamał się, stracił motywację i po urlopie nie powrócił na uczelnię. Wystąpił z seminarium i domaga się dziś rekompensaty za wyrządzoną mu krzywdę.

– Próbowaliśmy porozumieć się z naszym byłym klerykiem i zawrzeć sensowną ugodę, ale wydaje się to już niemożliwe… – rozkłada ręce ks. dr Andrzej Michalik, rektor WSD. Rozżalony Paweł Szot przekonuje tymczasem, że nikt w kierownictwie seminarium nie przejął się jego losem i nie potraktował z właściwą troską. Zamiast przeprosin i zadośćuczynienia sugerowano mu puszczenie w niepamięć całej sprawy.W połowie studiów porzucił WSD upokorzony przez trzech seminarzystów z piątego roku, którzy – jak utrzymuje – pobili go bez wyraźnego powodu. Dwóch z nich przygotowuje się obecnie do święceń kapłańskich, żaden nie przeprosił za niegodne zachowanie i przemoc. – Pytam, ile czasu jeszcze potrzebują, aby przyznać się do złego czynu i przeprosić. Jakimi księżmi będą ci, którzy naruszyli moją godność i udają, że nic się nie stało?
Dwudziestotrzyletni Paweł czuje się ofiarą, nie potrafi zapomnieć i odzyskać psychicznej równowagi. Stracił zaufanie do duchownych, ale zapewnia, że wiarę zachował i chodzi do kościoła w swojej rodzinnej parafii.

– Zupełnie inaczej wyobrażałem sobie studia w seminarium, rzeczywistość rozczarowała mnie w wielu momentach – wyznaje były kleryk. – A zdarzenie z piątku 27 marca ubiegłego roku zaważyło na mojej decyzji wystąpienia z seminarium. Minął rok, a we mnie siedzi dalej to przeżycie i nie mogę sobie z nim poradzić. Nie potrafię zrozumieć, dlaczego trzech starszych kleryków napadło wtedy na mnie. Kazali zdjąć sutannę i przykazali, abym milczał. Potem bili pięściami po twarzy i klatce piersiowej, jeden pilnował drzwi do pokoju. Kiedy wyładowali na mnie agresję wyszli grożąc mi na odchodnym. W niedzielę poczułem duszności, bóle w piersiach i wezwano karetkę pogotowia, która zabrała mnie do szpitala. Miałem prześwietlenie i w obdukcji stwierdzono m.in. silne zasinienia w okolicy mostka. Był na miejscu obecny policjant, ale nie sporządził żadnej służbowej notatki, w seminarium chcieli zatuszować całą sprawę.W WSD przedstawiają nieco inną wersję zdarzeń. Wskazują przy tym na niełatwe wzajemne relacje podopiecznych „skoszarowanych w jednym miejscu”.– Gdy mówimy o kształtowaniu młodych charakterów, to trzeba pamiętać, że ma tu miejsce wychowanie oraz samowychowanie. W tej przestrzeni niebagatelną rolę odgrywają także relacje wśród kolegów. Młodzi mężczyźni z różnych środowisk żyją w relacjach bardziej bezpośrednich, a więc ma także miejsce proces ścierania się różnych osobowości. Bywa niekiedy tak, że jeśli słowo nie przekonuje, to niestety ktoś, komu brak cierpliwości, reaguje zbyt emocjonalnie i posuwa się za daleko… Niestety w tym przypadku tak się właśnie stało. Nikt jednak nie podnosi ręki na drugiego tylko dlatego, że ma taki kaprys – zwraca uwagę ks. Michalik. – Jak wynika z naszej wiedzy, trzej klerycy ujęli się za swoim kolegą, którego pan Paweł psychicznie na różne sposoby nękał – jakieś uśmieszki, docinki itp. Pan Paweł tymczasem po swojej stronie nie widzi żadnego problemu. Do tego przykrego zdarzenia doszło w piątek 27 marca ubiegłego roku przed Niedzielą Palmową. W niedzielę pan Paweł normalnie funkcjonował we wspólnocie seminaryjnej, m.in. niósł krzyż w procesji. Dopiero późnym wieczorem zaczął się skarżyć na duszności. Wezwaliśmy więc pogotowie. Szpitalne badania nie wykazały poważniejszych obrażeń. Natychmiast interweniowaliśmy, aby winni przeprosili pana Pawła i rozwiązali sprawę po chrześcijańsku.

REKLAMA (2)

Zresztą oni sami chcieli to niezwłocznie uczynić, bardzo żałując swego czynu. Niestety odpowiedź poszkodowanego brzmiała, że „nie jestem gotowy spotkać się z nimi”. Nie chciał przyjąć wtedy przeprosin, a dzisiaj o tym nie pamięta i sugeruje, że nikt go nie przeprosił…Paweł Szot oczekiwał, że jego dręczyciele zostaną przykładnie ukarani, najlepiej wydaleniem z seminarium. W ramach odpokutowania wysłano ich na urlopy dziekańskie, w trakcie których pracowali fizycznie. W międzyczasie jeden z nich zrezygnował z dalszych studiów w WSD. Byłego kleryka nie zadowala jednak tak „łagodny wymiar kary” dla sprawców pobicia. A poza tym nie rezygnuje z roszczeń i stawia seminarium wygórowane warunki.– Żąda dziś ogromnej sumy odszkodowania tytułem zadośćuczynienia. Szantażuje nas, że jeśli jej nie otrzyma, zainteresuje sprawą media i wystąpi na drogę sądową – ujawnia rektor WSD. ‑Niedawno temu prasa donosiła, że w Krakowie jeden student ugodził drugiego nożem; tam doszło do ugody i odszkodowanie wyniosło 25 tysięcy złotych. Bez porównania mniej poszkodowany pan Paweł domaga się dużo wyższej kwoty i trudno się na to zgodzić. Jak widać, wybrał drogę wywierania nacisku m.in. za pośrednictwem mediów…
Były kleryk tłumaczy, że cierpliwie czekał rok na reakcję władz seminarium, ale te chcą, aby cała sprawa poszła w niepamięć.

REKLAMA (3)

– Nikt nawet nie zapytał mnie, jak się czuję, a mam kłopoty ze zdrowiem, również wskutek pobicia. Najpierw była u rektora moja matka z bratem, a później poszedłem na rozmowę w towarzystwie mojego kolegi – byłego policjanta. Do porozumienia z seminarium nie doszliśmy, zastanawiam się teraz nad skierowaniem sprawy do sądu. Nie mogę tego tak zostawić.
Paweł Szot nie jest już studentem Wyższego Seminarium Duchownego, jest jednym z wielu, którzy z różnych powodów porzucili drogę do kapłaństwa. Ze statystyk tarnowskiego WSD wynika, że blisko połowa młodych mężczyzn wstępujących do seminarium nie kończy go. Wyraźnie też widać kryzys powołań, jest ich o połowę mniej niż na koniec ubiegłego wieku. Obecnie w tarnowskim WSD studiuje 157 kleryków łącznie z tymi przygotowującymi się już do święceń diakonalnych i kapłańskich.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
3 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze