Drużyna dowodzona przez trenera Czesława Michniewicza nadal zajmuje miejsce w górnej części tabeli, ale jeśli chce je utrzymać, musi zacząć zdobywać punkty na wyjeździe, gdzie dotychczas tylko przegrywała. „Słoniki” mogą zmienić ten stan rzeczy w najbliższą niedzielę. O wyjazdowe punkty łatwo jednak nie będzie, bo zagrają z prowadzącą w tabeli Lechią Gdańsk.
Kibice klubu z Niecieczy nie mogli być ostatnio w dobrych humorach. Wprawdzie ligowa pozycja „Słoników” nadal jest dobra, ale w drugim tygodniu sierpnia drużyna doznała dwóch porażek. Podopieczni trenera Michniewicza najpierw przegrali z Wigrami Suwałki, odpadając tym samym z rozgrywek Pucharu Polski, a następnie podczas wyjazdowego ligowego meczu w Szczecinie ulegli tamtejszej Pogoni aż 0:5. Szansą na rehabilitację było więc spotkanie 6. kolejki z Lechem Poznań, które w ubiegły piątek odbywało się w Niecieczy, gdzie gospodarze w tym sezonie tylko wygrywali.
Seria została przerwana
Piłkarze Bruk‑Betu Termaliki podejmowali u siebie drużynę, która fatalnie rozpoczęła sezon. Lech pierwsze zwycięstwo w całych rozgrywkach odniósł dopiero tydzień wcześniej i zajmował miejsce w końcówce ligowej stawki. Nie oznaczało to bynajmniej, że gospodarze byli zdecydowanym faworytem piątkowej konfrontacji, bo podopieczni Jana Urbana ostatnio zaczęli prezentować się nieco lepiej, przedłużając nadzieje krytykowanego szkoleniowca na zachowanie posady w Poznaniu.
W pierwszej połowie przez długi czas nie widać było jednak determinacji w poczynaniach jednej bądź drugiej drużyny. Gospodarze grali defensywnie, a goście wyjątkowo nieporadnie w swoich próbach ataków. Dopiero pod koniec tej części gry Lech zaatakował groźniej, choć nic z tego nie wyniknęło.
Druga część spotkania nie była już tak nudna, ale mimo tego żadna z ekip ostatecznie nie zdołała trafić do bramki rywala. Bliżej tego byli piłkarze z Poznania, którzy po przerwie zaczęli wyraźniej przeważać i szukali nieustannie swoich szans. Na drodze do zwycięstwa Lechowi stanęła jednak jego własna nieskuteczność oraz Krzysztof Pilarz, który wybronił dla „Słoników” kilka niełatwych piłek. Po przerwie gospodarze wprawdzie wypracowali sobie nieliczne okazje, ale nie oddali w nich nawet celnego strzału, więc mecz zakończył się bezbramkowym remisem.
– Straciliśmy u siebie pierwsze punkty, ale myślę, patrząc na przebieg spotkania, że mimo wszystko jest to zdobycz – ocenił remis trener Michniewicz. – Ani Lech, ani my nie stworzyliśmy sobie zbyt wielu sytuacji w całym meczu, chociaż momenty były. Żałuję, że po raz pierwszy w tym sezonie u siebie nie udało się strzelić bramki. Remis uważam za sprawiedliwy wynik.
Po trzech zwycięstwach z rzędu przed własną publicznością Bruk‑Bet Termalica przerwała swoją dobrą passę. Pod względem niemal wszystkich statystyk meczowych – jak posiadanie piłki, oddane strzały czy liczba podań – przeważali goście z Poznania. „Słoniki” skupiły się przede wszystkim na defensywie, co później argumentowano chęcią rehabilitacji za stratę pięciu goli w poprzednim spotkaniu, w którym postawa obrony pozostawiała wiele do życzenia.
– Po porażce w Szczecinie chcieliśmy zakończyć mecz z zerowym kontem. To się udało – komentował Pilarz na stronie internetowej klubu. – Szkoda, że nic nie strzeliliśmy. Z remisu możemy mieć satysfakcję. Mam nadzieję, że w następnych meczach stworzymy więcej okazji, które wykorzystamy.
Bruk‑Bet Termalica Nieciecza – Lech Poznań 0:0.
Bruk‑Bet Termalica: Pilarz – Fryc, Osyra, Putiwcew, Pleva, Babiarz, Kupczak, Jovanović, Gutkovskis, Misak (84’ Juhar), Kędziora (72’ Stefanik).
Z liderem na wyjeździe
Trzy zwycięstwa, remis i dwie przegrane to aktualny dorobek drużyny z Niecieczy w rozgrywkach Lotto Ekstraklasy, który sprawia, że plasuje się obecnie na 5. miejscu w tabeli. Na analogicznym etapie poprzednich rozgrywek jako beniaminek „Słoniki” miały na swoim koncie dwie wygrane i cztery porażki, zajmowały wówczas lokatę tuż nad strefą spadkową.
W porównaniu z poprzednim sezonem widać już wyraźnie, że zmienił się styl gry Bruk‑Betu Termaliki. Ekipa pod wodzą trenera Michniewicza większą wagę przykłada do defensywy i nie jest już tak aktywna z przodu, krócej utrzymuje się przy piłce. – Termalica oddaje inicjatywę, ale trzeba być przygotowanym na to, że potrafi wyjść z szybkim kontratakiem i grając w ten sposób ma na własnym boisku pozytywne rezultaty – mówił ostatnio Jan Urban, definiując taktykę „Słoników”. Taka gra przynosi jednak rezultaty, które odzwierciedla pozycja klubu w tabeli.
Niecieczanom, wciąż niepokonanym u siebie, brakuje jednak punktów w spotkaniach na terenie rywala. Nie udało się ich zdobyć w przegranych meczach w Lubinie i Szczecinie. Sztab szkoleniowy klubu zdaje sobie sprawę, że drużyna musi też zacząć punktować na wyjazdach, jeśli chce utrzymać miejsce w górnej części tabeli i zagrać w rundzie finałowej w grupie mistrzowskiej.
Problem w tym, że kolejny wyjazdowy rywal „Słoników” będzie wyjątkowo wymagający. W najbliższą niedzielę w 7. kolejce sezonu zagrają bowiem w Gdańsku z tamtejszą Lechią, aktualnym liderem tabeli. Drużyna trenera Piotra Nowaka tylko raz w tym sezonie przegrała, raz zremisowała, a w pozostałych spotkaniach okazała się zwycięska, co wywindowało ją na czoło tabeli. Na dodatek przed własną publicznością Lechia nie straciła jeszcze żadnych punktów.
– Udajemy się do Gdańska na trudne spotkanie z czołowym zespołem ekstraklasy. Prawdopodobnie w sobotę polecimy samolotem, żeby podróż zajęła jak najmniej czasu. Postaramy się zrobić lepsze wrażenie niż w Szczecinie i zdobyć jakieś punkty na wyjeździe. Tego nam brakuje – deklaruje trener.
Piłkarze klubu z Niecieczy także mają świadomość, że stoi przed nimi wielka szansa, bo przed reprezentacyjną przerwą mogą poprawić nieskuteczność w wyjazdowych konfrontacjach i zachować miejsce w ścisłej czołówce tabeli, w której do Lechii tracą tylko trzy punkty. Gdańszczanie są wprawdzie liderem, ale na razie tylko przypadkowym i nawet w wygranych spotkaniach nie dominują wyraźnie nad rywalami. Poza tym ekstraklasa potrafi zaskakiwać. W minioną niedzielę dobitnie przekonano się o tym w Warszawie, gdzie mistrz Polski, który być może niedługo zagra w Lidze Mistrzów, uległ niespodziewanie beniaminkowi z Gdyni.






















