Uchodźcy u bram

0
Grzegorz Miecugow
REKLAMA

Problem jednak nie został rozwiązany. Porozumienie z Turcją jest bardzo kruche, a bieda w Afryce i Azji wcale nie odpuszcza. Należy zatem przypuszczać, że szturm na Europę będzie trwał, bo świat zawsze był trochę jak naczynia połączone. Wiadomo, że gdy w takich naczyniach poziom wody jest różny, to woda będzie miała tendencje przepływu z tego naczynia, w którym jej poziom jest wyższy, do tego z niższym poziomem.
I tak się działo zawsze. Imperium Rzymskie cały czas było najeżdżane prze różne wojownicze i wygłodzone ludy. Tatarzy najeżdżali nasz kontynent przez wiele stuleci, a i wcześniej ludy cały czas wędrowały, szukając lepszego bytu. Dlatego trudno mi się zgodzić z prezydentem Dudą, który ostatnio na szczycie ONZ poświęconym właśnie migracjom mówił, że trzeba odróżnić różne rodzaje migracji, czyli inaczej (w domyśle lepiej) traktować tych, którzy uciekają przed wojną, a inaczej tych, którzy wędrują za chlebem. Z całym szacunkiem dla pana prezydenta powiem, że recepta na zlikwidowanie tej pierwszej migracji, czyli zlikwidowanie wojen, brzmiała odrobinę naiwnie i całe szczęście, że tymi wszystkimi szczytami ONZ mało kto się interesuje i nie tylko polski prezydent nie jest nigdzie cytowany, ale właściwie wszystkie wystąpienia w Nowym Jorku przeszły bez echa. Jak już bowiem pisałem kilka tygodni temu, ONZ zaczyna przypominać swoją niesławną poprzedniczkę, czyli Ligę Narodów, która pod koniec swego istnienia przypominała niesterowalny parowiec. Dziś różnica jest jedynie taka, że ONZ to statek o napędzie atomowym, ale niestety też bez steru.
Wojen raczej nie zlikwidujemy, bo wojny w naszym przeludnionym świecie są czymś niestety naturalnym. Nie zlikwidujemy też różnic w poziomie rozwoju świata. Zawsze gdzieś będzie lepiej, a gdzieś gorzej. Zawsze zatem będą uchodźcy.
W Polsce podśmiewywano się z pana prezydenta, że to jego rozróżnianie rodzajów migracji uderza w strategię PiS, którą w styczniu wyartykułowała pani premier w Brukseli. Beata Szydło powiedziała wtedy, że nasz kraj przyjął już mniej więcej milion uciekinierów z Ukrainy. Wielu komentatorów kpiło wówczas, że jest to koloryzowanie i przeinaczanie rzeczywistości, tymczasem ostatnio przewodniczący Komisji Europejskiej, Jean‑Claude Juncker, ku zaskoczeniu wielu komentatorów przyznał, że w Polsce jest ogromna liczba uciekinierów z Ukrainy i że przy rozwiązywaniu problemu zalewu naszego kontynentu przez uciekinierów z różnych stron świata nie można o tych Ukraińcach zapominać.
I w pełni się zgadzam z takim stanowiskiem. Ucieczka przed wojną nie jest w niczym lepsza od ucieczki przed łamaniem praw człowieka ani od ucieczki przed biedą. Mamy tylko jedno życie i naprawdę trudno się dziwić tym, którzy chcą je lepiej przeżyć. Zresztą my sami jesteśmy tego najlepszym przykładem. Jedziemy pracować do Wielkiej Brytanii nie dlatego, że tu w Polsce coś nam grozi, ale dlatego, że na wyspach warunki do pracy są lepsze, a płace wyższe. Owszem były fale emigracji politycznej, ale przez lata z naszego kraju wyjeżdżali przede wszystkim ci, którzy chcieli sobie poprawić codzienny los i którzy gdzieś w USA czy w Australii widzieli lepszą przyszłość dla siebie i dla swoich dzieci. Przeważnie zresztą mieli rację i tej swojej emigracji nie żałowali.
Jak rozwiążemy dzisiejszy problem z tłumami dobijającymi się do Europy? Oczywiście nie wiem. Wątpię, by pomogły nam jakiekolwiek rezolucje czy to wysmażone w ONZ, czy na poziomie Rady Europy. Raczej zadziała stanowczość władz na trochę niższym poziomie. Europa bowiem potrzebuje imigrantów, dziś prawdziwym problemem jest skala tego zjawiska. Niewykluczone, że największym kłopotem dla naszego kontynentu może być natomiast fakt, że przy okazji rozwiązywania tego problemu w siłę urosną różne polityczne potwory i demony, które żywią się ludzkim strachem, ale to już jest historia na zupełnie inny felieton.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze