Człowiek bez adresu

0
bez adresu
bez-adresu
REKLAMA

Dlatego stara się w tarnowskim magistracie o umieszczenie go na liście oczekujących na mieszkanie komunalne. Od razu jednak pojawił się problem. Urzędnicy nie chcą przyjąć od Stanisława wniosku o wynajem lokalu, ponieważ nie podaje w nim swego miejsca pobytu. On twierdzi, że nie może podać, bo jako bezdomny tych miejsc ma wiele. Spór w tej sprawie trwa już czwarty rok.
Stanisław, mężczyzna około sześćdziesiątki, nie sypia na ławkach w parku ani w poczekalniach dworcowych. Jest ogolony, czysty, zadbany, ma tymczasowy dach nad głową. Całkowicie przełamuje stereotyp człowieka bezdomnego i opuszczonego, widywanego na ulicach. Ale, jak twierdzi, to tylko pozory. – Formalnie jestem człowiekiem bezdomnym – zapewnia.Problemy dla niego zaczęły się, gdy przed laty rozpadło się jego małżeństwo. Opuścił zajmowane z żoną mieszkanie i nigdy więcej już się w nim nie pojawił. Wkrótce został stamtąd
wymeldowany.

Łaska na pstrym koniu
Przez pewien czas Stanisław mieszkał z poznaną w Tarnowie kobietą i jej dorosłymi dziećmi. Nowy kłopot zaczął się wtedy, gdy partnerka postanowiła wyjechać do Włoch na zarobek. Tam prędko poznała innego mężczyznę i została z nim. – W tej sytuacji musiałem wynieść się z mieszkania zajmowanego przez rodzinę mojej byłej partnerki.
Ale jeszcze nie było najgorzej. Wtedy pracował, zarabiał i stać go było na wynajem mieszkania. Dopiero gdy podupadł na zdrowiu i przeszedł na rentę, zrobił się problem. Przestało mu starczać na opłacenie wynajmu.
Mieszkał więc kątem w wielu miejscach. U rodziny i znajomych, w Tarnowie i pod Bochnią. Na lato przenosi się zwykle do domu ciotki w jednej z podtarnowskich wiosek. Później wraca do Tarnowa. Postanowił starać się o jakieś mieszkanie w Tarnowie.

Pusta rubryka
– Starzeję się, zdrowia mi ubywa. Niedawno lekarze tak mi zrobili zabieg usunięcia zaćmy, że przestałem widzieć na oko. Mam problem ze słuchem. Jestem rencistą, mam II grupę inwalidzką. Muszę zabiegać dla siebie o jakiś pewniejszy lokal na przyszłość, póki jeszcze mam trochę sił. Potem może być za późno.Od czterech lat stara się o umieszczenie go na liście oczekujących na mieszkanie socjalne w Tarnowie, sprawa jednak utknęła w miejscu. Urzędnicy magistratu odrzucają wniosek, ponieważ nie ma w nim wymaganego przepisami, jak twierdzi urząd, obecnego adresu.– Ciągle mnie o to pytają, a przecież jako osoba bezdomna mogę być w różnych miejscach. Dziś mam taki adres, jutro mogę mieć inny, ale zawsze jest to cudzy adres. Na tym także polega bezdomność. Tłumaczę to urzędnikom od lat. Nic z tego.
W sprawie Stanisława interweniowało już dwóch posłów i przewodniczący Rady Miejskiej Tarnowa – za każdym razem odpowiedź jest taka sama. W ostatniej, z 16 września, czytamy między innymi: „Jednocześnie odnosząc się do oświadczenia Stanisława (…), iż jest osobą bezdomną, informuję, że w świetle uchwały (…) za osoby o niezaspokojonych potrzebach mieszkaniowych uważa się osoby bezdomne, przy czym należy uwzględnić zapisy (…), zgodnie z którymi uprawnienie do wynajmu lokalu z zasobów Gminy Miasta Tarnowa przysługuje osobom, które są członkami wspólnoty samorządowej miasta”.

REKLAMA (2)

Przepisy nie dla mnie
W piśmie tym znajduje się uwaga, że osoby bezdomne ubiegające się o przyznanie lokalu mimo braku zameldowania zawsze wskazują miejsce pobytu, co „umożliwia weryfikację wniosku pod kątem spełniania warunku określonego w paragrafie (…) ww. uchwały”.
Stanisław się upiera. Nie będzie podawał miejsca pobytu. Stara się za to wykazać, że jako osoba bezdomna nie podlega przepisom, które chcą zastosować wobec niego urzędnicy. W odwołaniach dołącza definicję bezdomności, określoną przez ustawę o pomocy społecznej: „to osoba niezamieszkująca w lokalu mieszkalnym w rozumieniu przepisów o ochronie praw lokatorów i mieszkaniowym zasobie gminy i niezameldowana na pobyt stały w rozumieniu przepisów (…), a także osoba niezamieszkująca w lokalu mieszkalnym i zameldowana na pobyt stały w lokalu, w którym nie ma możliwości zamieszkania”.Urzędnicy trwają przy swoim. Jeśli Stanisław nie poda obecnego miejsca pobytu, jego podanie o przydział lokum nigdy – z powodów formalnych – nie zostanie przyjęte, nigdy nie wejdzie do urzędowego obiegu. Nigdy nie zostanie zaliczony czas oczekiwania na lokum.

REKLAMA (3)

Bez adresu ani rusz
– To konieczność – krótko oznajmia Teresa Ogrodnik, kierowniczka Referatu Pomocy Mieszkaniowej Wydziału Zdrowia Urzędu Miasta Tarnowa. Nie chce rozmawiać konkretnie o przypadku Stanisława, gdyż sprawa wciąż znajduje się w toku, ale może mówić o obowiązujących zasadach.
– Osoba, która załatwia sprawy najmu lokalu mieszkalnego w Tarnowie, musi zamieszkiwać w tym mieście. Gdziekolwiek. I trzeba to potwierdzić we wniosku. Zdarza się, że osoby przebywające w domu dla bezdomnych mężczyzn podają adres tej placówki i wszystko jest w porządku.
A co mają wpisać do rubryki z adresem bezdomni, którzy wybrali koczowniczy tryb życia – śpią pod chmurką albo na dworcach, co pewien czas w innym mieście.
– Dziś każdy bezdomny może znaleźć dach nad głową, bo są takie możliwości. Jeśli ktoś nie chce z nich korzystać, to jest to już jego decyzja ze wszystkimi tego skutkami – odpowiada pani kierowniczka.
Stanisław mówi, że nie może napisać, gdzie obecnie mieszka, ponieważ nie godzi się na to osoba, która go do siebie przyjęła.

Piszcie na Berdyczów
Stanisław – przekonując, że łamane są jego prawa konstytucyjne – postanowienie UMT, odmawiające wszczęcia postępowania w sprawie mieszkaniowej, zaskarżył do Samorządowego Kolegium Odwoławczego. To stwierdziło brak podstaw do prowadzenia postępowania administracyjnego w tej sprawie, ponieważ, zdaniem składu orzekającego, wszelkie tego typu sprawy powinny być rozstrzygane w postępowaniu cywilnym przed sądami powszechnymi. Stanisław wniósł skargę na postanowienie SKO i obecnie z tą materią będzie się zmagał Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie.
Stanisław jest pewien, że miejscy urzędnicy utrudniają mu życie. – Przed laty, gdy wyrabiałem sobie nowy dowód osobisty, było podobnie. Ponieważ nie miałem adresu, nie chciano mi wydać dokumentu. Dopiero po rozmowie z Kazimierzem Koprowskim, który był wtedy wiceprezydentem miasta, otrzymałem dowód. Nie ma na nim żadnego adresu. Na prawie jazdy jest tak samo. Pusta rubryka. Ja jestem człowiekiem bez adresu.
Kiedy w magistracie przyszło mu podać adres do korespondencji, napisał bez wahania: Urząd Miasta w Tarnowie, ul. Nowa 4.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze