Kępa Bogumiłowicka chce do Tarnowa

0
kepa bogumilowicka
kepa-bogumilowicka
REKLAMA

W Urzędzie Gminy w Wierzchosławicach spore zaskoczenie. Artur Jasiński, przewodniczący gminnej rady, mówi, że nie wiadomo, ilu mieszkańców chce zmiany granic, gdyż w piśmie, które otrzymał wójt, jest tylko jeden podpis.
Tymczasem pod petycją do prezydenta Tarnowa podpisało się 90 proc. mieszkańców „południowej” Kępy Bogumiłowickiej. Ten fragment wioski ma dość szczególne usytuowanie; znajduje się w rejonie wału kolejowego i koryta Dunajca, które tworzą pewnego rodzaju obszar zamknięty, a na pewno wyraźnie oddzielony od reszty miejscowości. Dojazd jest możliwy albo ul. Podgórską, albo przez Mościce. Dlatego Ryszard Daskaluk, przedstawiciel „południa”, zaznacza:
– Znajdujemy się w miejscu, którego położenie jest słabo kojarzone, gdyż większość ludzi Kępę Bogumiłowicką utożsamia tylko z północną częścią, przez którą przejeżdża się, chcąc dotrzeć do wjazdu na autostradę przez węzeł Tarnów‑Mościce. Odczuwamy to, gdy musi przyjechać do nas karetka pogotowia. Są też problemy adresowe, które już powodowały, iż paczka z zagranicy, która była przeznaczona dla sąsiadki, została nadawcy zwrócona. Wysłana do mnie kartka świąteczna gdzieś krążyła przez kilka tygodni.

Jeden podpis?
Autorzy petycji są zdania, że ze względu na niedogodne położenie łatwiej im korzystać z placówek oświatowych w Tarnowie niż w macierzystej gminie. Długie dojazdy do szkół czy przedszkoli są utrudnione. W dodatku gospodarstwa kupują gaz ziemny czy wodę w tarnowskich przedsiębiorstwach. Mieszkańcy podnoszą, że po wchłonięciu ich przez Tarnów wnosiliby znacznie mniejsze opłaty za korzystanie z sieci kanalizacyjnej. Miasto, do którego chcą się przyłączyć, stwarza im także inne możliwości.
– Jestem zaskoczony sytuacją – mówi Artur Jasiński, przewodniczący Rady Gminy Wierzchosławice. – Musimy się zastanowić nad całą sprawą. Chcielibyśmy wiedzieć, jaka część mieszkańców „południowej” Kępy optuje za przyłączeniem do Tarnowa. W pismach, które widziałem, widnieje podpis tylko jednego mieszkańca, Ryszarda Daskaluka, choć powołuje się on również na innych. Trzeba to jednak ustalić.
Ryszard Daskaluk mówi, że na ponad 100 mieszkańców „południa” zebrane zostały 53 podpisy.
– Często bywało tak, że w domu zamieszkałym przez 3 czy 4 osoby podpisywała się tylko jedna, bo na przykład pozostałe były w tym czasie nieobecne.
– Wystąpieniem jestem zdziwiony, ponieważ dotychczas problem wspomnianej części Kępy nie był publicznie podnoszony. Myślę, że jakieś istotne decyzje zapadną dopiero po wakacjach. Na pewno wiadomość o tym, że ktoś chce się odłączyć, jest trudną wiadomością dla każdej gminy – podkreśla przewodniczący Jasiński.


Ktoś nas pominął
Zaskoczony jest również Dominik Świątek, sołtys Kępy Bogumiłowickiej.
– W sprawie tej pominięty został wójt gminy, także ja jako sołtys. Wpłynęło tylko pismo „do wiadomości” po tym, jak petycja została wysłana do prezydenta Tarnowa. Szkoda, że tak się stało, gdyż uważam, że my powinniśmy wiedzieć pierwsi.
Sołtys przyznaje, że południowa dzielnica Kępy ma skomplikowaną lokalizację, ale nie zgadza się z argumentem, że na przykład nie mogą tam trafić kurierzy.
– Większym problemem jest bałagan panujący w numeracji domostw, który utrudnia dotarcie pod właściwy adres. Kiedyś pytaliśmy kolej, czy wybudowałaby kładkę, która ułatwiłaby życie mieszkańcom południowej strony, ale odpowiedziano nam, że nakłady na inwestycję byłyby zbyt duże w stosunku do liczby ludności.
Sołtys Świątek domyśla się, co może być główną przyczyną nieoczekiwanego postulatu „Południa”. Jego zdaniem, chodzi przede wszystkim o opłaty za użytkowanie sieci wodociągowo‑kanalizacyjnej. W przeszłości wszystkim mieszkańcom Kępy dopłacała gmina, ale kiedy za poprzedniego wójta wpadła w 18‑milionowy dług, przestała. Z tego powodu w niektórych przypadkach miesięczne opłaty wzrosły nawet podwójnie. Obecny wójt Zbigniew Drąg obiecuje, że w przyszłości rozważona zostanie możliwość ponownej dopłaty, lecz nie wiadomo w jakiej skali.
– Sprawa dopłat do bardzo drogiej kanalizacji jest tylko jednym z powodów naszej inicjatywy – odpowiada Ryszard Daskaluk.

REKLAMA (2)

Zostaję tutaj
– Ciekawe, że obudzili się i chcą od nas odejść dopiero wtedy, gdy zbudowana została nowa droga asfaltowa i oświetlenie uliczne – zastanawia się sołtys. – Dla gminy próba odłączenia od niej jakiejś miejscowości czy nawet jej części jest złą wiadomością, bo wtedy traci podatników. Zwłaszcza dla gminy zadłużonej, takiej jak nasza.
Dominik Świątek dodaje, że sam mieszka w miejscu, które kiedyś komplikowało dojazdy do żłobka czy przedszkola.
– To ostatnia stara działka w zakolu Dunajca. Dojechać stąd też nie jest łatwo, ale do miasta się nie wybieram. Chcę pozostać w Kępie.
Władze samorządowe Tarnowa na razie nie zajęły stanowiska. Biuro prasowe Urzędu Miasta podaje: „Prezydent Roman Ciepiela jest otwarty na tę propozycję. Doszło już do pierwszego spotkania z wójtem Wierzchosławic, Zbigniewem Drągiem. Miasto poprosi teraz władze gminy o informacje dotyczące m.in. takich spraw, jak liczba mieszkańców, liczba dzieci urodzonych w latach 2008‑2012, liczba podatników i rodzaj opłacanych przez nich podatków lokalnych, liczba gospodarstw rolnych czy długość i kategorie dróg publicznych. Pomogą one w podjęciu w pełni racjonalnej decyzji”.

REKLAMA (3)

Ostatnie słowo ministra
Wiadomo, że jeśli południowa część Kępy będzie chciała dopiąć swego, zostanie uruchomiona przewidziana prawem procedura. Rozpoczyna się od lokalnych decyzji, uchwał i konsultacji, potem sprawa wędruje do wojewody, który przedstawia opinię Ministerstwu Spraw Wewnętrznych i Administracji. Ostatnie słowo należy do Rady Ministrów.
Gdyby jednak część Kępy Bogumiłowskiej w przyszłości stała się formalnie Tarnowem, mielibyśmy do czynienia z pierwszym od 1960 roku poszerzeniem granic administracyjnych miasta. Wtedy włączono część Koszyc i Zbylitowskiej Góry. O potrzebie powiększenia Tarnowa mówi się już co najmniej od kilku lat. Mowa głównie o podmiejskich miejscowościach z gmin Tarnów, Skrzyszów, Lisia Góra, Wierzchosławice. Nigdy jednak nie rozpoczęto konkretnych w tym kierunku działań.
Wiele miast w Polsce dla wzmocnienia swojej pozycji i utrzymania rozwoju decyduje się na powiększanie obszaru, ostatnio zrobiły to Zielona Góra, Opole i Rzeszów. Dzięki temu np. Rzeszów w ciągu tylko 11 lat rozrósł się o 68 km kwadratowych, a więc o niemal cały dzisiejszy Tarnów (72,4 km kw.).

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze