Osoby zasłaniające twarz maską antysmogową w Tarnowie to ciągle wielka rzadkość. Prawie się ich nie widuje. Jak się okazuje, nie ma zapotrzebowania na maski czy choćby skromne maseczki. Skontaktowaliśmy się z 10 aptekami i tylko w jednej – przy ul. Akacjowej – udało się nam natrafić na tego rodzaju towar. Maski kosztują 17,50 zł i wedle zapewnień producenta powinny wystarczyć na miesiąc. Nie mają filtru wymiennego, trudno też dowiedzieć się czegoś więcej na temat ich skuteczności.
– Mamy je po raz pierwszy – tłumaczy aptekarka. – Sprowadziliśmy pięć sztuk, ale na razie nikt z klientów nie interesuje się nimi. Dotychczas nie sprzedaliśmy ani jednej.
Marek Kaczanowski, dyrektor Wydziału Ochrony Środowiska w Urzędzie Miasta Tarnowa, mówi, że w Tarnowie nie ma potrzeby noszenia masek antysmogowych.
– Znaczne przekroczenia dopuszczalnych norm występowania w powietrzu pyłu zawieszonego PM10 w ciągu doby są rzadkie, w granicach 150 mikrogramów na metr sześcienny zdarzają się incydentalnie, w dodatku w środku nocy. Nie mamy tu takich sytuacji alarmowych, które dotyczą na przykład Krakowa. Jeżeli w tym roku wyniki z monitoringów wskażą wartości powyżej 150 mikrogramów, będziemy powiadamiać o tym w specjalnych komunikatach. Do tej pory w Tarnowie nie spotkałem nikogo, kto na ulicy korzystałby z maski – moim zdaniem nie ma takiej konieczności.
W Krakowie noszenie masek antysmogowych staje się coraz bardziej modne, a producenci, z myślą o młodych użytkownikach, zaczynają konkurować w różnego rodzaju wzornictwie i kolorystyce. Także w Nowym Sączu niektórzy mieszkańcy już sięgają po tego typu zabezpieczenia.
– Niedawno byłem w jednym z krakowskich szpitali i w automacie oprócz napojów można było nabyć prostą maseczkę – opowiada Tomasz Olszówka z grupy „Powietrze Tarnów”. – Oczywiście, w Tarnowie nie ma aż tylu zanieszczyczeń, ale jednak nie przesadzajmy z tym optymizmem. W niektóre dni sytuacja jest naprawdę trudna, potwierdzają to oficjalne dane ze stacji monitoringu powietrza, i na pewno maski byłyby wówczas wskazane zwłaszcza dla osób, które cierpią na schorzenia dróg oddechowych, układu krążenia i alergie.
Z danych opublikowanych przez Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Krakowie wynika, że w 2016 roku przekroczenia dopuszczalnych dobowych poziomów PM10 w przypadku stacji monitoringu przy ul. ks. Sitki odnotowano 65 razy. Stacja przy ul. Bitwy pod Studziankami zarejestrowała 39 takich sytuacji. Dopuszczalny poziom PM10 wynosi 50 mikrogramów ma metr sześcienny.
– Przyznaję, że sam masek antysmogowych nie używam, wciąż czuję jakąś barierę, choć zapewne zacznę je nosić. Regularnie sprawdzam informacje o stanie powietrza w Tarnowie i kiedy wyniki budzą niepokój, unikam, jeśli to możliwe, wychodzenia z mieszkania. To samo zalecam mojej rodzinie. W domu mam także oczyszczacz powietrza – dodaje Tomasz Olszówka.Na rynku jest sporo masek i maseczek. Na nic zdadzą się chirurgiczne. Najważniejsze jest, by miały odpowiedni filtr wychwytujący groźne substancje: benzo (a) piryn, siarkę, metale ciężkie, dioksyny. To, co zwykle znajduje się w pyłach zawieszonych.Choć trudno o taki towar w aptekach, w Tarnowie – jak sprawdziliśmy – różnego typu maski można próbować dobrać w sklepach specjalizujących się w sprzedaży artykułów bhp lub w sklepach budowlanych. Najprostsze, jednorazowego użytku, o wątpliwej skuteczności kosztują już poniżej 2 zł. Za te, których można używać wiele razy, stosowane także w przemyśle, budownictwie i rolnictwie, trzeba zapłacić co najmniej kilkadziesiąt zł. Ale uwaga: to rodzaj zastosowanego w masce filtra decyduje o przydatności.
Maska receptą na smog?
REKLAMA
REKLAMA
























