
Raport WHO, który został opublikowany w połowie maja, nie pozostawia złudzeń. Jest on o tyle istotny, że kryterium, które zostało w nim przyjęte, odnosi się do pyłu zawieszonego PM2,5, najbardziej szkodliwego ze wszystkich zanieczyszczeń atmosferycznych również dlatego, że z łatwością przedostaje się do organizmu człowieka i powoduje groźne choroby układu oddechowego i układu krążenia. Szacuje się, że z powodu obecności w powietrzu PM2,5 życie Polaków narażonych na jego działanie może ulegać skróceniu o ok. 10 miesięcy.
Według tych danych w Tuchowie na jeden metr sześcienny przypada rocznie średnio ponad 35 mikrometrów tego pyłu (norma: 10 mikrometrów), tylko niewiele mniej niż na przykład w Krakowie, który w niechlubnym raporcie WHO znalazł się na 11. pozycji. Tuchów należy dziś do najbardziej zanieczyszczonych pod tym względem miast w Europie; na czarnej liście znalazł się jako jedyne miasto w regionie tarnowskim.
W tym roku już pisaliśmy na ten temat („Tuchów w chemicznej mgle”, TEMI, nr 9/2016). Wtedy zwracaliśmy uwagę na fakt, że w miejscowym powietrzu znajduje się więcej rakotwórczego benzopirenu niż w Krakowie. W skali rocznej wypełnia on 750 proc. normy; znajduje się w pyle zawieszonym PM10. Krystyna Gołębiowska, kierowniczka tarnowskiej Delegatury WIOŚ w Krakowie, potwierdziła wówczas, że położenie miasta, emisja zanieczyszczeń i brak obwodnicy przyczyniają się do takiego stanu rzeczy.
Po naszym artykule odezwało się wielu mieszkańców miasteczka. W jednym z nadesłanych listów autorzy piszą: „Mieszkańcy, a zwłaszcza zakłady stolarskie, spalają – opalając swoje domostwa – odpady z płyt wiórowych i sklejek, z których podczas spalania wytwarzają się bardzo trujące toksyny”. Inny autor: „Dziękujemy za poruszenie tematu o chemicznym smogu w Tuchowie – to dla naszych dzieci – nikt by tego dokładnie nie wiedział, chociaż dało się to już czuć na podwórzu”. Inna z wypowiedzi: „Czy TEMI mogłoby regularnie pisać o tej sprawie? Może tak wywrzemy presję na władzy, żeby ludziom na siłę do rozumu przemówiła. Sami tego nie zrozumieją!”.
Ryszard Wrona, przewodniczący Rady Miejskiej w Tuchowie, o raporcie WHO, w którym ujęty jest Tuchów, dowiedział się od nas.
– Myślę, że położenie miasta w kotlince odgrywa w tej sprawie dużą rolę – twierdzi. – Już z czasów swego dzieciństwa pamięta jak smogowa czapa wisiała nad miastem zwłaszcza zimą, dopóty nie rozwiał jej wiatr. Dużym problemem jest to, że niektórzy mieszkańcy spalają w swoich domostwach, co popadnie. Nie mogę zrozumieć, dlaczego w sytuacji, gdy jest selekcja odpadów i gdy się płaci za ich wywóz, niektóre osoby wrzucają do palenisk na przykład plastik czy jakieś folie. To przecież się widzi i czuje. Często rozmawiamy w komisjach, jak zaradzić temu problemowi. Organizowaliśmy już akcję plakatową, były też ulotki. Bardzo trudno zmienić świadomość części mieszkańców. Teraz znów będziemy się zastanawiać, jak walczyć ze smogiem.
Przewodniczący Wrona zapowiada też, że gmina Tuchów wystąpi z wnioskiem o specjalne fundusze, które będzie można przeznaczyć na dofinansowanie wymiany w domach pieców węglowych na ogrzewanie gazowe.























