W ciągu minionych lat lokomotywy ostro ruszyły do przodu, a mniejsze miasta stały się wagonikami odczepionymi od składu. Część z nich siłą rozpędu zajechała dalej, a inna część szybko się zatrzymała. Którym wagonikiem w tej układance jest Tarnów? Według uczestników debaty tym, który się zatrzymał i trudno mu znowu ruszyć z miejsca.
– Wśród 122 miast tracących swoje funkcje społeczne i gospodarcze jest także Tarnów i spełnia on aż sześć na siedem kryteriów, według których zostały te miasta sklasyfikowane – przypomniał wicepremier Gowin.
Mówił on o ciągle niewykorzystanym potencjale Tarnowa, który powinien wykorzystywać takie atuty, jak sąsiedztwo autostrady A4, ważnej linii kolejowej o znaczeniu międzynarodowym czy ciągła obecność przemysłu kluczowego, który w pewnej części przetrwał trudny okres. Szansą Tarnowa, zdaniem wicepremiera, jest także turystyka, ale uznał, iż samorząd zbyt mało środków przeznacza na jej rozwój i na promocję miasta.
Jarosław Gowin wspomniał również o aspiracjach akademickich, ale – jak się okazuje – problem ten postrzega trochę inaczej niż niektóre środowiska związane z Tarnowem.
– Jeśli miejscowa Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa należy do najlepszych tego typu szkół w kraju, to czy ma sens tworzenie w jej miejsce uczelni akademickiej, która znajdzie się na samym dole w ogólnopolskich rankingach? – zastanawiał się minister nauki.
Warunki stwarzać, nie stawiać
Zdaniem wicepremiera, w mieście konieczna jest bliższa współpraca między władzami samorządowymi, przedsiębiorcami, uczelniami, środowiskami aktywnych mieszkańców, niezbędna jest budowa lokalnych elit. Wspomniał on, że rząd PiS‑u stawia na bardziej równomierny rozwój kraju, powstał już program wsparcia średnich miast, ale żeby któreś z nich uzyskało efekty, musi otworzyć się na szeroko pojętą współpracę.
Grzegorz Kądzielawski, radny Sejmiku Samorządowego Woj. Małopolskiego i wiceprezes Grupy Azoty SA, na samym wstępie powiedział: Samorząd miasta powinien przedsiębiorcom stwarzać, a nie stawiać warunki. Z wielu przeprowadzonych przeze mnie rozmów wynika jednak, że samorząd występuje głównie w tej drugiej roli. Kądzielawski nawiązał też do rozpoczętej na świecie kolejnej rewolucji przemysłowej, związanej głównie z komputeryzacją i automatyzacją, do „Gospodarki 4.0”, która szybko przekształca rynek pracy, także w Polsce. – Coraz częściej dla wielu warsztatem pracy staje się tylko komputer, który pozwala na wykonywanie obowiązków zawodowych na znaczną odległość. Warto więc tym ludziom stworzyć w Tarnowie takie warunki życia, żeby chcieli tu przyjechać i zostać.
– Nie oczekuję, by w naszym mieście powstał wielki przemysł zajmujący obszar 200 czy 300 hektarów, ale liczę na to, żeby miał tu szansę rozwinąć się „Przemysł 4.0”, na który nie potrzeba dużych nakładów – zaznaczył Andrzej Witek, przedsiębiorca, prezes spółki CenterMed.
Propagandowa hucpa?
Grzegorz Kądzielawski ostatnio podjął interwencję w sprawie przyjętego przez Zarząd Województwa Małopolskiego projektu wojewódzkiego planu zagospodarowania przestrzennego, który w Tarnowie wzbudził krytykę. Zdaniem wielu, pozycja Tarnowa określona w tym planie może przyczynić się do dalszej degradacji miasta.
Mówił o tym również Seweryn Partyński, tarnowski pełnomocnik Ruchu Kukiz’15. – Rola, jaką wyznacza się Tarnowowi w tym planie, jest niewspółmiernie niska w stosunku do wielkości i rangi miasta. Podkreślał, że Tarnów chcąc osiągać swoje cele, musi być przygotowany do ciężkiej, systematycznej pracy u podstaw, a nie tylko do krótkotrwałych zrywów, które były obserwowane przy okazji walki o umieszczenie w mieście siedziby Instytutu Współpracy Polsko – Węgierskiej.
Wicepremier Gowin starania władz miasta o instytut nazwał „hucpą propagandową”, z opóźnieniem i źle przygotowaną inicjatywę poszukiwania sojuszników na rzecz powołania nowej placówki.
Wspólne województwo?
Spekulacjami na zasadzie „co by było, gdyby” nazwał pojawiająca się coraz częściej dyskusję o szansach utworzenia województwa tarnowsko – sądeckiego dr Michał Dulak z Instytutu Nauk Politycznych UJ. – Bycie miastem wojewódzkim na pewno jest bardziej zauważalne choćby na mapach, ale można się zastanawiać, czy województwo tarnowsko‑sądeckie, o tak małym obszarze, miałoby wystarczające kompetencje do podziału funduszy unijnych, czy byłoby „szafarzem darów europejskich”. Moim zdaniem, niekoniecznie – stwierdził. Według niego, takie miasta jak Tarnów powinny bardziej koncentrować się na tych zasobach, którymi już dysponują, i poszukiwać pomysłów, jak je w pełni uruchomić i wykorzystać.
Marian Wachta, były dyrektor TARR i były kierownik Urzędu Rejonowego w Tarnowie, powiedział, że kiedy był na spotkaniu wójtów i burmistrzów z regionów tarnowskiego oraz sądeckiego, większość wyrażała aprobatę dla powołania wspólnego województwa, z wyjątkiem Nowego Targu, Zakopanego i Limanowej. – Nie mówiłbym tak lekko, że takie województwo nie miałoby dla rozwoju tych ziem większego znaczenia.
Nic tutaj nie załatwisz
Marian Wachta stwierdził, że choć sporo się dziś mówi o procesie deglomeracji, bardziej zrównoważonym rozwoju kraju, on nie dostrzega ze strony rządu koniecznych działań w tej sprawie. Rząd powinien podjąć decyzje, które zmieniłyby obecną sytuację. – Przedsiębiorców przyciągają zyski, ale i moc decyzyjna na miejscu. Mogą pomyśleć: jeśli decyzje mają zapadać w Krakowie, to po co inwestować w Tarnowie? Wprawdzie w Tarnowie jest delegatura Małopolskiego Urzędu Wojewódzkiego, lecz co można tam naprawdę załatwić? Pracownicy delegatury mogą co najwyżej przewieźć gotowe dokumenty do Krakowa.
– Myślę, że Krakowowi powinno się upuścić trochę krwi, gdyż występuje tam zdecydowanie za duża koncentracja urzędów i instytucji wyższego rzędu. Aby jednak tak się stało, konieczne jest odpowiednie ustawodawstwo – podkreślił Jacek Łabno, radny miejski.
Wicepremier Gowin przyznał na koniec, że ciągle tkwimy w państwie „warszawskocentrycznym”.





















![Odsłaniają ruiny zamku na Górze św. Marcina [ZDJĘCIA] Odsłaniają ruiny](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2024/12/Ruiny-wycinka-7-100x70.jpg)
