W urzędzie miasta wskazują na konieczność zaciągania kredytów, bez których wiele kluczowych, wieloletnich inwestycji byłoby niemożliwych…
– Sfinansowanie ich wyłącznie z budżetu miasta nie byłoby możliwe i mogłoby się wiązać na przykład z odłożeniem w czasie modernizacji dróg. Poza tym dofinansowanie w wysokości około dwustu milionów złotych na inwestycje wieloletnie, jakie pozyskało miasto, wymaga wkładu własnego – podkreśla Daniela Motak, rzeczniczka magistratu.
Nigdy dotąd nie realizowano tak wielu inwestycji w tak krótkim czasie. Są wśród nich: przebudowa hali sportowej „Jaskółka”, utworzenie Centrum Rehabilitacji Zawodowej i Społecznej oraz Subregionalnego Centrum Wsparcia Opiekunów Osób Niepełnosprawnych, rozbudowa Zespołu Szkół Muzycznych, budowa dwóch szkolnych sal sportowych, renowacja amfiteatru, przebudowa ulic: Lwowskiej, Spokojnej i Elektrycznej.
Krytycy rozbudowanego programu inwestycyjnego – który w latach 2018 i 2019 pochłonąć ma w sumie ok. 500 mln zł samych dotacji – kładą nacisk na rozłożone w czasie i racjonalne ich wykorzystanie. Obawiają się też rosnącego zadłużenia Tarnowa, które otrzyma w spadku władza samorządowa kolejnej kadencji.
– Każdą inwestycję traktujemy rozważnie i indywidualnie… – uspokaja prezydent miasta, Roman Ciepiela. – A budżet jest pod kontrolą. Bierzemy oczywiście kredyty na wkład własny do inwestycji i zadłużenie mamy w górnych stanach. Ale to wszystko w granicach bezpieczeństwa, co potwierdza Regionalna Izba Obrachunkowa. Nie ma zresztą innego wyjścia, jeśli chcemy postępu, musimy zgodzić się na pewne obciążenia. Taka jest od lat polityka np. Krakowa, który się dynamicznie rozwija.
Tarnów zadłużony jest w komercyjnych bankach wybieranych w drodze przetargu nieograniczonego. W urzędzie miasta zapewniają, że jedynym kryterium oceny ofert jest oprocentowanie kredytów. Marże banków z ostatniego roku kształtują się w przedziale od pół do 1,19 proc.Zobowiązania spłacane są co trzy miesiące, w tym roku np. kwartalne rozchody (spłaty kredytów i pożyczek) pochłaniają ok. 10 milionów złotych. W 2016 suma rat wszystkich kredytów do spłacenia wyniosła ogółem niecałe 28 mln zł.
A już w tym roku sięgnie 40 mln zł.W 2017 roku miasto nad Białą zaciągnęło trzy kredyty: ok. 5,5 mln zł na wyprzedzające finansowanie zadań, których koszty pokrywają później fundusze unijne, ok. 24,5 mln zł na spłatę wcześniej zaciągniętych kredytów oraz 23 mln zł na sfinansowanie planowanego deficytu budżetu. Ubiegły rok zamknął się długiem w kwocie niewiele ponad 263,6 mln zł, a na koniec pierwszego kwartału bieżącego roku zadłużenie wynosi ok. 244 mln zł. Urośnie jednak prawdopodobnie, co zapowiadają miejskie władze, do rekordowej sumy 407 mln zł. Czy budżet miasta, którego tegoroczne dochody zaplanowano na poziomie 686 mln zł, wytrzyma takie obciążenie?
Tarnów z rekordowym zadłużeniem
REKLAMA
REKLAMA
























