
To jednak jeszcze nie koniec. Obok pierwszego hipermarketu powstaje kolejny. I tak resztki dawnego Błonia dożywają ostatnich dni.
Janusz Mucha mieszka w blokowisku, na pobliskich „Falklandach”. Błonie zna bardzo dobrze. Od lat spaceruje tutaj z psem albo jeździ rowerem. Czasem towarzyszy mu żona.
– Polubiliśmy to miejsce, bo kiedy tutaj docieraliśmy, miało się wrażenie, że człowiek znalazł się w całkiem innym świecie – opowiada. – Wielkie blokowisko i ruchliwa al. Jana Pawła II szybko pozostawały za plecami. Wcześniej, gdy w pobliżu nie było ronda i dojazdu do autostrady, cicho robiło się prawie na początku uliczki. Teraz wielki ruch, który ściągnie hipermarket, zrówna się już prawie z lasem.
To Błonie, które na jakiś czas ocalało, składało się z małych, nielicznych domków, które wraz z upływem czasu pustoszały. Oprócz nich pozostawały stare szopy, zapuszczone ogródki i dzikie sady. Każdej wiosny zaczynał się tu ptasi rejwach. Gdzieniegdzie w miejsce starych budynków zaczęły powstawać nowe. Wciąż jednak panował spokój, jeśli nie liczyć spacerowiczów, cyklistów i rolkarzy, zmierzających tędy do lasku Lipie, ostoi zieleni w północnej części Tarnowa. Ponad 20 hektarów obszaru leśnego połączonego z łąkami i polami uprawnymi. Mały raj w pobliżu zabetonowanej ziemi.
Teraz beton znajdzie się jeszcze bliżej i będzie go więcej.
Sarny zmieniły rewir
Budowa ruszyła jesienią ubiegłego roku. Ludzie z zaskoczeniem patrzyli, co się dzieje. Niemal całe lewostronne Błonie – od strony Ronda Niepodległości – szybko zostało zrównane z ziemią. Z dawnymi charakterystycznymi chałupkami świetnie rozprawiły się nowoczesne buldożery. Resztki sadów wycięte zostały w pień. Miasto z triumfem ogłosiło: w Tarnowie powstaje hipermarket budowlany francuskiej sieci Leroy Merlin. Powierzchnia użytkowa: 10 780 metrów kwadratowych, duży parking na 360 samochodów, planowane zatrudnienie: 120 osób.
Od tamtego czasu budowa idzie wartko, gdyż sklep ma jak najprędzej na siebie zarabiać. Pan Paweł, który wyłania się z lasu, jadąc rowerem, nie może się pogodzić z nową sytuacją.
– To prawda, lasu nie ruszyli, jeszcze tego brakowało, ale podeszli bardzo blisko – mówi. – Zniszczona została jego naturalna otulina w postaci tych dawnych sadów, ogródków, zbiorowisk interesującej roślinności, w której bytowały ptaki i drobna zwierzyna. Już nie widzę tego trawiastego wzgórka, na którym często dostrzegałem sarny. Ciekawe, jak zareaguje przyroda na obecność tak dużych obiektów i na ruch, który tu będzie. Mam wątpliwości, czy tak spore inwestycje powinny być lokowane w bezpośrednim sąsiedztwie terenów rekreacyjnych.
Pierwsze poważniejsze zmiany na Błoniach nastąpiły w latach 90., wraz z pojawieniem się pierwszego hipermarketu. Później powstała remiza strażacka, jeszcze później łącznik autostradowy.
Antoni Sypek, historyk miasta, który często chodzi na spacery z psem do lasku Lipie, przypomina, że Błonie to zawsze był teren miejski, czy raczej podmiejski, z dużą ilością łąk, pól czy nieużytków. To taki „przysiółek” Krzyża, który częściowo zapełnił się zabudową w typie wiejskim, a po wojnie przekształcił się w tereny, jak dziś się mówi, rekreacyjne.
– Na pewno na naszych oczach ginie świat, o który już coraz trudniej i na pewno go żal, ale z drugiej strony można się zastanawiać, gdzie powinny powstawać wielkie hipermarkety, jeśli nie na przedmieściach? – dodaje historyk.
Dom pośrodku budowy
Budowany hipermarket zagarnął sporo podleśnego terenu łącznie z działką, na której stoi duży elegancki dom mieszkalny aspirujący do miana willi. Ktoś go zbudował kilkanaście lat temu, ale budynek wraz z parcelą został przez inwestora wykupiony. Po wyprowadzce właścicieli na razie tkwi w środku budowy, nie wiadomo, jaki będzie jego dalszy los.
Coraz mniej liczni mieszkańcy Błonia nie są zachwyceni nowym sąsiedztwem.
– Kiedy się wprowadzaliśmy, była tu w zasadzie wieś – opowiada kobieta mieszkająca w pobliżu. – Duże miasto było tam, a my tu – i blisko, i daleko. Ostatnio zaczęło dokuczać pobliskie rondo, przez które dojeżdża się do autostrady. Słychać samochody nawet z daleka. Ale teraz, jak pobudują hipermarkety, to już ze spokojem całkowity koniec.
Nasza rozmówczyni mówi o hipermarketach w liczbie mnogiej, gdyż już wszyscy widzą, że obok Leroy Merlin budowany jest następny obiekt.
Kto tu buduje?
– Dla działki, sąsiadującej z terenem, na którym powstaje Leroy Merlin, wydane zostało pozwolenie na budowę budynku – pawilonu handlowego o powierzchni użytkowej około 2,1 tysiąca metrów kwadratowych – wraz z parkingami i niezbędną infrastrukturą techniczną – informuje Daniela Motak z Wydziału Komunikacji Społecznej Urzędu Miasta Tarnowa. – Teren, na którym znajdują się działki, już od lat jest przeznaczony pod zabudowę usługowo –handlową. Miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego, przyjęty w 2011 roku przez Radę Miejską w Tarnowie, dopuszcza rozmieszczenie obiektów handlowych o powierzchni ponad 2 tysięcy metrów kw. Trudno więc budowę uznać za błąd, tym bardziej, że inwestycja nie wchodzi w tereny zielone, a przylega do łącznika prowadzącego z Tarnowa na autostradę.
Magistrat nie wie, kto obejmie drugi ze wznoszonych hipermarketów. Pojawiły się pogłoski, że ma się tam zadomowić niemiecka sieć spożywcza Lidl. Na nasze pytanie w tej sprawie Aleksandra Robaszkiewcz z Lidl Polska potwierdziła informację, że sklep ma być otwarty jesienią.























