Las Lipie – zagrożona „perła”

0
las Lipie
W weekendy na wąskiej drodze na Lipiu trudno się pomieścić pieszym i rowerzystom, a do tego dochodzi coraz więcej pojazdów mechanicznych
REKLAMA

Po pewnym czasie przyjeżdżają strażnicy. Odnajdują i legitymują kierowcę samochodu zaparkowanego obok drogi. Okazuje się, że żona kierowcy jest właścicielką działki, na której stoi pojazd. Mandatu nie będzie, bo choć obowiązuje zakaz ruchu dla pojazdów na tej drodze, to nie dotyczy on kierowców, którzy tędy mają dojazd do swojej posesji.
– Staramy się być w takiej sytuacji skrupulatni i nie zadowalamy się tylko tym, gdy podczas kontroli ktoś nam powie, że dojeżdża tą drogą na swoją działkę. Prosimy wtedy o podanie numeru tej działki i sprawdzamy, czy rzeczywiście należy do tego właściciela – mówi Krzysztof Tomasik, komendant Straży Miejskiej w Tarnowie.
Coraz więcej będzie takich przypadków. Las Lipie, kiedyś zielona enklawa położona w pobliżu wielkiego tarnowskiego blokowiska, powoli zamienia się w ruchliwe miejsce. Wielu mieszkańców „Falklandów”, ale nie tylko, odkryło ten sympatyczny zakątek, przybywając tu na nogach, rowerze lub rolkach. Najgorsze jest jednak to, że na asfaltowej drodze ciągnącej się od ul. Błonie po Wolę Rzędzińską coraz częściej pojawiają się samochody. Niektóre jadą tu wbrew zakazom, gdyż ktoś chce sobie skrócić trasę do pobliskich centrów handlowych w Tarnowie lub do rodziny mieszkającej po którejś ze stron. Normalnie powinni pojechać dookoła, przez ulicę Orkana, znacznie dalej.

Robi się niebezpiecznie
Z czasem przybywa także „legalnych” pojazdów. Na granicy Tarnowa i Woli Rzędzińskiej już powstało wiele nowych domów, wkrótce powstaną kolejne. Droga przez Lipie jest dla właścicieli nieruchomości drogą dojazdu, mogą nią się poruszać zgodnie z prawem. Po prawej stronie Lipia, w kierunku Woli, przybywa również prywatnych właścicieli gruntów. Ruch będzie coraz większy.
– Kiedy trzydzieści lat temu spacerowałam tu ze swoją córką, było bardzo spokojnie. Wtedy zamiast asfaltu była piaszczysta droga – wspomina pani Celina, która dziś wybrała się na spacer do Lipia ze swoją kilkuletnią wnuczką. – Teraz w pogodne weekendy nie ma co tu robić. Mnóstwo ludzi. Dzieciaka cały czas trzeba trzymać za rączkę, nie tak, jak kiedyś, bo z różnych kierunków nadjeżdżają rowerzyści. Niektórzy pędzą jak szaleni, często trzeba się oglądać za siebie. No i te samochody. Jest ich coraz więcej. Kiedyś dojdzie tu do wypadku, to przestaje być przyjemne. Jeszcze tylko w powszednie dni da się wytrzymać.
Dodatkowym problemem jest to, że wąska asfaltowa droga w wielu miejscach zakręca, zasłaniają ją drzewa lub wysoka roślinność, dlatego widoczność jest ograniczona.
Niektórzy, gdy na drodze jest ludnie, wybierają leśną ścieżkę, która ciągnie się równolegle do asfaltu, ale nie idzie się tam tak wygodnie, ani nie ma tak interesujących widoków. Za to jest wytyczony przez PTTK czerwony szlak pieszy okrążający Tarnów.

REKLAMA (3)

Poszerzyć drogę
– Pamiętam, gdy powstawał szlak, w tamtej okolicy były jeszcze pustki – opowiada Stanisław Kornaś, wiceprezes zarządu Oddziału PTTK „Ziemia Tarnowska”. – Miasto jednak cały czas się rozbudowywało, przybywało ludzi, którzy szukali cichego miejsca do wypoczynku. Niektórzy odkryli Lipie. Wiadomo, że ci, którzy mają domy obok lasku, będą tędy jeździć, bo mają tu dojazd. Nawet, gdy idę szlakiem na Brzankę, to w wielu miejscach pojawia się już asfalt, gdyż pobliscy mieszkańcy chcą normalnie do siebie dojechać czy dojść suchą stopą. Oczywiście na Lipiu z tego powodu robi się niebezpiecznie, dlatego warto byłoby, żeby miasto Tarnów i gmina Tarnów dogadały się między sobą i poszerzyły asfaltową drogę.
Niektórzy postulują, by na szerszej drodze wydzielić pasy dla pieszych, rowerów i samochodów. Wtedy byłaby to optymalna sytuacja, sprzyjająca bezpieczeństwu.

REKLAMA (2)

Perła mniej zielona
– Droga, o której mowa, należy do miasta, nie do nadleśnictwa, więc miasto będzie musiało rozwiązać ten problem. Może on być o tyle trudniejszy, że dla poszerzenia drogi potrzebny byłby wykup niektórych prywatnych działek położonych naprzeciw lasu – mówi Dariusz Lejawka, leśniczy ze Skrzyszowa. Nadleśnictwo Gromnik administruje całym lasem Lipie.
– Już zastanawiamy się, w jaki sposób zorganizować ruch na drodze na Lipiu, aby wszyscy czuli się tam bezpiecznie. Pewne zmiany będą konieczne – zaznacza Adam Gurgul, zastępca dyrektora Zarządu Dróg i Komunikacji w Urzędzie Miasta Tarnowa.
Można się tylko domyślać, że w obecnej sytuacji finansowej miasta nie ma co marzyć o rozbudowie drogi. Jeśli jednak nic się nie zmieni, las utraci swoją dotychczasową rolę, już zresztą ją traci. Ulubione miejsce rekreacji przestanie być atrakcyjne ze względu na duży ruch i związane z tym niebezpieczeństwa. Nieodwracalne zmiany cywilizacyjne nastąpiły już w otulinie Lipia. Kiedy wznoszono duże centrum budowlane przy ul. Błonie, poznikały niektóre podmiejskie domki i dzikie sady wraz z licznym ptactwem, położone w pobliżu lasu. Jest nadzieja, że sam las Lipie, nazywany zieloną perłą Tarnowa, przetrwa, ale w obliczu zmian perła może stracić na blasku i na znaczeniu.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze