Żeńska drużyna Tarnovii w 21. kolejce spotkań na zapleczu najwyższej klasy, która była zarazem przedostatnią w tym sezonie, podejmowała lidera pierwszoligowej stawki. Dla „biało-czerwonych” była to doskonała okazja, aby powetować sobie pechową stratę punktów w poprzedniej serii, a równocześnie udanie pożegnać się z własnymi kibicami, którzy po raz ostatni w aktualnych rozgrywkach mieli okazję obejrzeć tarnowianki na stadionie przy ulicy Bandrowskiego.
Gospodynie nie rozpoczynały sobotniego meczu z pozycji niżej notowanej drużyny, która skazywana jest na porażkę, bo jesienią na wyjeździe w Głogówku pokonały już kandydata do ekstraklasowego awansu 3:1. Co więcej, w sobotę okazało się, że tarnowianki potrafią nawet poprawić tamten korzystny wynik – znów bowiem strzeliły trzy bramki, ale tym razem nie straciły żadnej.
Na tle lidera zmotywowane „biało-czerwone” zaprezentowały się w sobotę z dobrej strony, udowadniając tym samym, że należą do grona czołowych pierwszoligowych klubów, a miejsce w tabeli nie odzwierciedla pełni ich możliwości. O pewnym zwycięstwie gospodyń 3:0 zadecydowały trafienia Katarzyny Białoszewskiej, Gabrieli Krawczyk (z rzutu karnego) oraz Karoliny Stańdo.
Rolnik wyjeżdżał z Tarnowa niepocieszony, bo mógł już przesądzić o awansie do najwyższej klasy, a tymczasem decydujący okaże się mecz ostatniej kolejki, w którym podejmie będącą wiceliderem drużynę Resovii. Tarnowianki natomiast miały w sobotę powody do radości, bo nie tylko sprawiły satysfakcję swoim kibicom, ale też awansowały na 4. miejsce w tabeli.
Ostatnia seria spotkań w grupie południowej I ligi piłki nożnej kobiet odbędzie się w najbliższy weekend. „Biało-czerwone” w sobotę zmierzą się na wyjeździe z dobrze znanym sobie Respektem Myślenice. Tarnovia wystąpi w roli faworyta, bo podkrakowski klub zajmuje niższe miejsce w tabeli, a w rundzie jesiennej przegrał już w Tarnowie 0:2.
Lider poległ w Tarnowie
REKLAMA
REKLAMA






















