Być albo nie być… pierwszoklasistą

0
szesciolatki
szesciolatki2
REKLAMA

Sprawa jest poważna, ponieważ we wrześniu 2014 r. obowiązkiem szkolnym objęte zostaną wszystkie sześciolatki i rodzice już nie będą mieli wyboru. Jeżeli teraz nie wyślą swoich dzieci do szkół, to za rok ruszą jednocześnie dwa roczniki i pierwsze klasy będą pękać w szwach od nadmiaru sześcio‑ i siedmiolatków.
– Obecnie kiepsko jest z zapisami – przyznaje Bogumiła Porębska, dyrektorka Wydziału Edukacji Urzędu Miasta Tarnowa. – Szum medialny i natłok sprzecznych informacji nie służą sprawie. Jedne spoty reklamowe zachęcają, inne zniechęcają do nauki w szkole. Rodzice, którzy do tej pory się wahali, teraz wahają się jeszcze bardziej, bo a nuż znowu ministerstwo odroczy reformę.
W całym kraju trwa zbiórka podpisów pod wnioskiem o ogólnopolskie referendum edukacyjne „Ratuj maluchy…”, którego celem jest między innymi odwołanie przez rząd reformy obniżającej szkolny wiek. Organizatorzy do 1 czerwca muszą zebrać minimum pół miliona podpisów, teraz mają ich ponad 200 tysięcy. Pierwszy protest oraz internetowa zbiórka podpisów, prowadzona od 2008 r., doprowadziły do odroczenia reformy o trzy lata do roku 2012. Drugą inicjatywą rodziców był obywatelski projekt ustawy „Sześciolatki do przedszkola”, pod którym w 2011 r. udało się zebrać 347 tysięcy odręcznych podpisów. Postulowano wówczas całkowite wycofanie reformy, w odpowiedzi rząd przesunął obniżenie wieku szkolnego o dwa kolejne lata, czyli do 2014 r. Czy teraz sytuacja się powtórzy?
Bogumiła Porębska nie zna na to pytanie odpowiedzi.
– Rodzice stoją przed trudnym wyborem. Jeśli nie zapiszą teraz sześciolatków do szkoły, a rząd stanowiska nie zmieni, to za rok pojawią się w pierwszych klasach dwa roczniki, a to z kolei może oznaczać naukę na dwie zmiany. Minister edukacji Krystyna Szumilas podkreśla ciągle, iż badacze na całym świecie są zgodni – im wcześniej dziecko zostanie objęte formalną edukacją, tym lepiej i szybciej się rozwija, więc…
W Tarnowie w 2009 roku naukę w pierwszych klasach rozpoczęło 21 sześciolatków. W 2010 r. było ich 50, a w 2011 r. – 111. Obecnie w szkolnych ławkach doliczyć się można 74 dzieci w wieku sześciu lat, to niespełna 10 proc. wszystkich urodzonych w tym roczniku. Jeśli trzymać się statystyki, to mamy w Tarnowie 987 dzieci, które przyszły na świat w 2007 r., czyli dylemat przedszkolno‑szkolny dotyczy prawie tysiąca sześciolatków.
Nie ma gotowej odpowiedzi, czy sześciolatek poradzi sobie w szkole, czy nie. To indywidualna sprawa każdego dziecka. Zdarza się, że gotowość szkolna sześciolatków nie zawsze idzie w parze z gotowością psychiczną i emocjonalną. Dzieci, mimo że inteligentne, nie są w stanie wysiedzieć w ławkach i skupić się dłużej niż przez 15 minut. Ale to już rola nauczycieli, by pogodzić ze sobą wymagania programowe i jednocześnie sprawić, by uczenie się było dla dzieci przyjemną zabawą.
– Nasze szkoły są dobrze przygotowane na przyjęcie sześciolatków – zapewnia szefowa tarnowskiej edukacji. – Aby ułatwić rodzicom decyzję, w przedszkolach sprawdzana jest dojrzałość kilkulatków, stawiana diagnoza, czy dziecko społecznie i emocjonalnie poradzi sobie w trochę innej rzeczywistości. Dodatkowo szkoły zapraszają do siebie na zajęcia otwarte, organizują spotkania z rodzicami.
Ci, którzy zdecydowali się na wcześniejszą edukację dziecka, w większości nie żałują. W Szkole Podstawowej nr 9 w Tarnowie uczy się teraz pięcioro dzieci w wieku sześciu lat, w poprzednim roku zapisano czworo sześciolatków, jeszcze wcześniej – 11. Ci ostatni są obecnie w trzeciej klasie. W obecnym naborze odnotowano na razie siedmioro sześciolatków. Wicedyrektorka Małgorzata Reichert ma nadzieję, że to nie koniec, bo dzieci w tym wieku jest w obwodzie 98. Zorganizowany przez szkołę w minionym tygodniu „dzień otwarty” wzbudził duże zainteresowanie rodziców, ale na deklaracje jeszcze za wcześnie. Dodatkowo nauczyciele odwiedzili sąsiednie przedszkole, by móc odpowiedzieć na wszystkie pytania rodziców dzieci sześcioletnich. A ci pytali przede wszystkim o warunki panujące w szkole, czyli wyposażenie sal, kąciki zabaw, opiekę świetlicową, w drugiej kolejności o kadrę dydaktyczną.
– Kiedy dojrzałość intelektualna idzie w parze z emocjonalną mamy sytuację idealną – twierdzi Małgorzata Reichert. – Jednak dzieci rozwijają się bardzo różnie. U niektórych sześciolatków przez kilka pierwszych miesięcy obserwowaliśmy problemy z dojrzałością szkolną, dzieci potrzebowały dłuższych przerw, więcej czasu na zabawę i nauczyciele natychmiast na te potrzeby reagowali.
Najwięcej sześciolatków uczy się w Szkole Podstawowej nr 18. Obecnie – 13, w minionym roku – 17. Nowo zapisanych jest ośmioro.
– To odgórne przesuwanie terminów na pewno dezorientuje rodziców – potwierdza dyrektorka szkoły, Ewa Świądro‑Mielak. – Poza tym rodzice obawiają się, że sześciolatki nie poradzą sobie w szkole, a ich dzieciństwo będzie o rok krótsze. Rozwiewamy te wątpliwości, tłumaczymy rodzicom, żeby się nie bali i nie martwili. Dobrze rozumiemy, że dzieci w tym wieku potrzebują zabawy, dlatego sale dla najmłodszych podzielone są na część dydaktyczną z ławkami oraz rekreacyjną z dywanem, przytulankami i zabawkami. Gdy nauczyciel widzi, że dzieci przestają być skoncentrowane, potrzebują chwili oddechu, po prostu przerywa zajęcia. Rodzice są zaskoczeni, jak szybko sześciolatki uczą się samodzielności, odpowiedzialności i obowiązkowości. Negatywnych sygnałów nie mieliśmy.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze