W Tarnowie działa sześć żłobków publicznych i dwa prywatne. W publicznych placówkach jest 370 miejsc. Magdalena Osiak, dyrektor Centrum Spraw Społecznych Urzędu Miasta Tarnowa, twierdzi, że lista oczekujących maluchów bywa różna w zależności od pory roku: gdy rozpoczyna się nabór na przełomie lutego i marca, na miejsce czeka 45‑50 dzieci, ale często w ciągu roku wielu rodziców rezygnuje i na wolne miejsca przyjmowane są maluchy z listy. Ale dla wszystkich chętnych miejsc nie ma.Opieka nad dzieckiem w publicznym żłobku kosztuje 100 złotych za miesiąc, a do tego trzeba jeszcze doliczyć 4 zł dziennie na wyżywienie. W sumie rodzice płacą 180‑190 złotych, ale placówki te dofinansowuje samorząd. Miasto dopłaca do pobytu jednego dziecka 533 zł miesięcznie. W 2012 roku utrzymanie wszystkich tarnowskich żłobków kosztowało 4 mln 307 tys. zł, w tym na inwestycje przeznaczono 387 tys. zł. Z dotacji budżetu państwa Tarnów otrzymał na ten cel prawie 770 tys. złotych.Na tak dobrą sytuację jak w żłobkach publicznych nie mogą liczyć placówki prywatne, choć zainteresowanie nimi jest również bardzo duże. Do działającego już drugi rok żłobka „Mali zdobywcy” w Tarnowie zapisanych jest 24 dzieci w wieku od dziesięciu miesięcy do trzech lat. Kiedyś była tu też grupka sześciomiesięcznych maluchów. Dzieci mogą przebywać w żłobku od godziny 6 do 18, a jeśli są wolne miejsca, placówka przyjmuje też maluchy na godziny. Rodzice płacą 550 złotych w ramach opłaty stałej oraz pokrywają koszty wyżywienia, które są różne w zależności od wieku dziecka – zazwyczaj sięgają od 2 do 13 zł za dzień. W sumie miesięczna opieka w tej placówce kosztuje około 580‑740 złotych, co w porównaniu z opłatą za miejsce w żłobku publicznym jest sporą kwotą.
Nie wiadomo jednak, jak długo jeszcze żłobek będzie działać. Zgodnie z prawem, gmina może, ale nie musi dopłacać do prywatnych żłobków – wszystko zależy od zapotrzebowania na dodatkowe miejsca w tego typu placówkach. Wiele miast decyduje się na dopłacanie do prywatnych placówek, gdyż więcej dzieci może korzystać z opieki – np. Kraków dopłaca 300 zł miesięcznie. Ale Tarnów nie dokłada nic.
– W ubiegłym roku byłam na spotkaniu komisji do spraw rodziny tarnowskiej rady miejskiej i radni cieszyli się, że będzie w Tarnowie prywatny żłobek, była obietnica pomocy. Ale później, kiedy dyskutowano o ewentualnej dotacji, stwierdzili, że nie zamierzają wspierać prywatnego przedsiębiorstwa – wyjaśnia Edyta Kowalska.
Dzięki dotacji z magistratu żłobek mógłby zatrudnić dodatkowe opiekunki i przyjąć więcej dzieci, również tych czekających w kolejce do placówek publicznych. Właścicielka zwracała się z prośbą nie tylko do magistratu, ale również okolicznych gmin, w których w ogóle nie działają żłobki. Wszyscy twierdzą jednak, że zapotrzebowania nie ma. A co z listami oczekujących?
„Inicjatywę uruchomienia prywatnego żłobka uważam za pożyteczną, poszerzającą dotychczas istniejącą w naszym mieście ofertę” napisała wiceprezydent Dorota Skrzyniarz i dodała, że na dopłaty nie przewidziano pieniędzy w budżecie miasta. O jaką kwotę chodzi? W przypadku dofinansowania 300 zł miesięcznie do jednego dziecka rocznie placówka otrzymałaby 72 tys. zł, nie jest to więc ogromna suma. –Prowadzenie prywatnego żłobka wymaga sporych kosztów, więc Edyta Kowalska liczy na to, że jeszcze w tym roku zmienią się przepisy i gminy zostaną zobligowane do finansowego wsparcia takich placówek.
Do „Chaty skrzata” – drugiego prywatnego żłobka w Tarnowie – zapisanych jest 20 dzieci. Agnieszka Kutek, współwłaścicielka placówki, przyznaje, że zainteresowanie rodziców jest bardzo duże.
– Często rodzic woli nieprzepełniony prywatny żłobek od publicznej placówki, gdzie przebywa ponad 100 maluchów. Ponadto u nas, w przeciwieństwie do innych żłobków, można zapisywać dzieci przez cały rok – mówi.
W tej placówce najdroższy miesięczny abonament obejmujący 10 godzin codziennej opieki nad dzieckiem kosztuje 550 złotych, za dzienne wyżywienie trzeba zapłacić 10,50 zł. Opłaty oczywiście byłyby niższe, gdyby żłobek mógł liczyć na miejskie dotacje. Współwłaścicielka placówki też bezskutecznie zabiegała o dofinansowanie z magistratu.
– Usłyszałam, że miasto nie dopłaci, bo aktualnie nie ma zapotrzebowania na miejsca w żłobkach, a w kolejce do publicznych placówek czekało wtedy około 30 dzieci – zdaniem urzędników nie był to problem – opowiada Agnieszka Kutek. – Pocieszającą była jedynie obietnica, że w drugiej połowie tego roku powinno zmienić się ustawodawstwo i wtedy prywatne żłobki będą mogły liczyć na około 50 proc. dofinansowania z kasy miejskiej.
– Tarnów dopłaca do kilku prywatnych przedszkoli, to może też dofinansowywać żłobki – uważa Jakub Kwaśny, tarnowski radny. – Jeśli prezydent mówi, że prowadzi politykę prorodzinną i zachęca młodych ludzi do zakładania rodzin w naszym mieście, to dlaczego odmawia pomocy prywatnym żłobkom? Jest to pewien rozdźwięk między obietnicami a rzeczywistym działaniem. Miasto powinno pomagać tego typu placówkom choćby z tego powodu, by rodzice mieli większy wybór w zapewnieniu opieki dla swoich dzieci.
Tarnów nie chce prywatnych żłobków?
REKLAMA
REKLAMA
























