Zabezpieczenie wałów to prace bardzo kosztowne i skomplikowane, polegają one na wzmocnieniu podłoża pod nasypem i założeniu specjalnych, nieprzepuszczających wody przesłon, które montowane są na głębokości około 8 metrów. Celem tych prac jest uniemożliwienie przesiąków pod wałami oraz zabezpieczenie przed wybijaniem wody.
– Ten nowoczesny sposób uszczelniania wałów chroni mieszkańców wtedy, gdy fala powodziowa utrzymuje się bardzo długo. Tego typu prace już od siedmiu lat prowadzimy na wałach przeciwpowodziowych wzdłuż Wisły i Dunajca – wyjaśnia Józef Domino, kierownik tarnowskiego inspektoratu Małopolskiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych. – Jako że jest to przedsięwzięcie niezwykle kosztowne, prace dzielone są na etapy, do tej pory w ten sposób zostało wzmocnionych około 30 procent wałów na Wiśle i Dunajcu.
W tym roku wykonana zostanie dokumentacja techniczna na zabezpieczenie wałów w Ujściu Jezuickim, Okręgu, Bieniaszowicach i Siedliszewicach w gminie Gręboszów, opracowane zostaną plany na remont wałów kilku rzek w gminie Szczucin. Kiedy jednak wykonane zostaną prace, na razie nie wiadomo – w MZMiUW obiecują, że być może w przyszłym roku.
Po latach oczekiwania remontu doczekają się potok Żymanka, płynący przez gminę Olesno, a także Kanał B, którego wody są bardzo niebezpieczne dla mieszkańców gminy Szczucin.
– Przy okazji takich remontów nierzadko mamy konflikty z mieszkańcami – dodaje kierownik Domino. – Chodzi o to, że mają pretensje, iż woda zatrzymuje się na drzewach i krzewach porastających brzegi rzek. Ale my nie możemy robić wycinek, bo brzegi rzek należą z reguły do właścicieli przylegających do nich działek.
Przeciwpowodziowe cztery miliony
REKLAMA
REKLAMA
























