By się ustrzec wielkiej wody…

0
grozba powodzi
REKLAMA

Trwa jeszcze zima, ale śnieg topnieje i przybiera woda w rzekach, zasilana dodatkowo opadami deszczu. Nie należy więc lekceważyć groźby podtopień, a nawet powodzi – także w przedwiosenny czas.
– Trzeba być przygotowanym na najgorsze, to prawda, ale myślę, że tarnowskie gminy nie zmarnowały dwóch ostatnich lat wolnych od klęsk i wiele zrobiono, aby zminimalizować zagrożenie powodziowe. Stan obwałowań i śluz można uznać ogólnie za dobry, poprawiło się też wyposażenie służb przeciwpowodziowych w nowy sprzęt, w tym ochotniczych straży – zaznacza Wojciech Mik, szef Wydziału Ochrony Ludności i Zarządzania Kryzysowego w tarnowskim powiecie.
W Ciężkowicach nad Białą dobrze znają niszczycielską siłę wody, która wielokrotnie zalewała część miasteczka i okoliczne gospodarstwa. Burmistrz Zbigniew Jurkiewicz twierdzi, że jeśli nie dojdzie do ekstremalnych zjawisk pogodowych, gmina jest w stanie dać odpór większej wodzie. W ostatnich latach nie czekano biernie na rozwój wydarzeń, dobudowano 300-metrową palisadę wzdłuż drogi wojewódzkiej na odcinku od Rezerwatu Skamieniałe Miasto do Ciężkowic. Ma zapobiec wylaniu się rzeki.
Burmistrz Jurkiewicz większą jednak nadzieję pokłada w tzw. polderach – naturalnych obszarach zalewowych, jakie powstają właśnie nad Białą.
– Wspólnie z Regionalnym Zarządem Gospodarki Wodnej prowadziliśmy rozmowy z właścicielami gruntów przylegających do rzeki o ich wykupie pod poldery. Trzeba przyznać, że podeszli do sprawy ze zrozumieniem, jesteśmy już po wycenie działek i pozostaje tylko dokonać transakcji. W tym przypadku obowiązuje uproszczona procedura, więc nie powinno to długo trwać. Dzięki temu zyskamy ponad 40 hektarów polderów zmniejszających groźbę przerwania wałów w innych miejscach. Podobnie postępują w wyżej położonych gminach nad Białą: w Bobowej i Grybowie, co zwiększa też i nasze bezpieczeństwo – nie kryje zadowolenia burmistrz Ciężkowic. Przekonuje, że poldery przeciwpowodziowe stanowią najlepsze rozwiązanie, o czym przekonał się podczas pobytu w Niemczech i Austrii.
Mieszkańcy dorzecza Białej, która wiele razy pokazała swą niszczycielską moc, liczą, że z pomocą palisad, wzmocnionych wałów i polderów zminimalizują zagrożenie powodziowe i ewentualne szkody. Poza tym, od ponad 10 lat stan wód tej rzeki kontroluje monitoring powodziowy. Jego elektroniczne sondy umieszczono w stacjach pomiarowych: w Pleśnej, Tuchowie, Golance, Pławnej, Bobowej. Kolejna mierzy poziom wody Białej w Tarnowie, w pobliżu ul. Krakowskiej.
– Nasz monitoring jest udoskonalany, od niedawna sondy zasilane są przez panele słoneczne, dzięki czemu mogą pracować bez konieczności częstego doładowywania i nieprzerwanie dostarczać dane o stanie rzeki – podkreśla W. Mik.
Biała znajduje się pod stałą obserwacją, czego nie można powiedzieć np. o Uszwicy, która w 2010 roku zatopiła Wolę Rogowską i spowodowała dramat wielu rodzin. Na północnych krańcach powiatu tarnowskiego panuje uzasadniony większy niepokój, tam potencjalne zagrożenie stwarzają, oprócz Uszwicy, Dunajec i Wisła. Mieszkańcy gmin Szczucin i Wietrzychowice doświadczyli wielokrotnie powodziowych nieszczęść. Z lękiem spoglądają zwłaszcza w stronę królowej polskich rzek.
– Ucierpieliśmy wiele za jej przyczyną, ale w ostatnich latach wydano kilkanaście milionów złotych na prace zabezpieczające, na poszerzenie i uszczelnienie wałów wiślanych. Małopolski Zarząd Melioracji planuje kolejne roboty poprawiające infrastrukturę przeciwpowodziową m.in. przy ujściu Dunajca do Wisły. Miejmy nadzieję, że zdążymy przygotować się na najgorszy scenariusz, nie chciałbym powtórki z 2010 roku… – mówi Leszek Zabiegała, wójt Wietrzychowic.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze