Bill Shankly, legendarny menadżer Liverpoolu, powiedział kiedyś: „Niektórzy ludzie uważają, że piłka nożna jest sprawą życia i śmierci. Jestem rozczarowany takim podejściem. Mogę zapewnić, że to coś o wiele ważniejszego”. Nie bez przyczyny te słowa przeszły już do historii i permanentnie powtarzane są przez piłkarzy, kibiców czy dziennikarzy.
Piłka nożna wzbudza ogromne emocje niezależnie od tego, czy cieszymy się, czy narzekamy. Chociaż polska reprezentacja gra słabo, to kibice na mecze przychodzą. Chociaż lokalna piłka ma swoje wzloty i upadki, to wszystkim zależy (albo przynajmniej powinno zależeć), by z lokalnym futbolem było lepiej. Po ostatnim sezonie każdy zaangażowany emocjonalnie kibic z regionu mógł jednak ulec schizofrenicznemu rozdwojeniu. Nie wiadomo już, co jest sukcesem, co porażką. Nie wiadomo też, dlaczego stało się tak, a nie inaczej. Nie wiadomo w końcu, co będzie dalej.
Unia na huśtawce
Tarnowska Unia po dziewięciu latach przerwy awansowała przed rokiem do II ligi. Sukces był duży, bo cel został zrealizowany pomimo wielu problemów organizacyjno‑finansowych. Lokalnego patriotę cieszyć mógł też fakt, że klub grał wychowankami i zawodnikami z regionu. W trakcie sezonu drużyna zaprezentowała dwa oblicza: lepsze na początku rozgrywek (była nawet liderem tabeli) i to nieco gorsze w drugiej części sezonu. Zarzutów wobec piłkarskiej postawy nikt jednak nie może mieć, bo trener Tomasz Kijowski i jego podopieczni zrobili wszystko, co mogli, aby wobec niesprzyjających okoliczności utrzymać się w lidze. Udało się, drużyna jako beniaminek zajęła 12. miejsce w tabeli.
Miało być lepiej, klub zaczął współpracować z Grupą Azoty, na konto zaczęły wpływać zaległe pieniądze z Urzędu Miasta. Tymczasem PZPN – kierując się nie do końca zrozumiałymi argumentami – stwierdził, że Unia nie spełniła wymogów, by grać w II lidze. Zacznie więc przyszłe rozgrywki od małopolsko‑świętokrzyskiej III ligi. Można by więc narzekać, ale słychać też głosy, że – pomijając kontrowersyjną decyzję piłkarskiej centrali – może to dobrze, bo liga ulega reorganizacji i zespół miałby w przyszłym sezonie niewielkie szanse na utrzymanie się.
Czekanie na ekstraklasę
Kibice w Tarnowie, ale także w innych okolicznych miasteczkach i miejscowościach, spoglądali ze zdziwieniem w stronę Niecieczy. Rok temu drużyna zajęła 5. miejsce, tym razem miało już nie być tak dobrze. Tymczasem pozycja wicelidera po rundzie jesiennej i szybkie objęcie fotela lidera na wiosnę potwierdziły, że „Słoniki” znów włączą się w walkę o ekstraklasę. Po ostatnim meczu sezonu zapanował jednak powszechny smutek, bo Termalica nigdy jeszcze nie była tak blisko awansu, ale ponownie w końcówce zmarnowała dużą szansę.
I znów: płakać czy się cieszyć? Przecież zabrakło naprawdę niewiele, już niedługo do Niecieczy mogły przyjeżdżać Legia Warszawa czy Lech Poznań. Ale przecież trzecie miejsce w lidze to też sukces, a klub zapowiada, że nie poprzestanie w staraniach, by w przyszłym sezonie ponownie włączyć się w walkę o awans.
Brzeskie problemy
W pobliskim Brzesku kibice też znaleźli się w patowej sytuacji. Okocimski miał za sobą rok temu świetny sezon na drugoligowych boiskach. Potem postarano się, żeby klub na zapleczu ekstraklasy mógł występować na własnym stadionie. Modernizacja obiektu, nowi zawodnicy, mecze ze znanymi zespołami. A potem walka o każdy punkt, miejsce w strefie spadkowej przez większość sezonu i indolencja „Piwoszy” w spotkaniach przed własną publicznością. Ale pojawiła się też nadzieja – Polonia Warszawa nie zdobyła licencji, więc 15. miejsce w tabeli zapewniło Okocimskiemu utrzymanie. Radość, bo nic na to nie wskazywało, a nie każdemu beniaminkowi udaje się ta sztuka.
Jest jednak także druga strona medalu. W Brzesku nie brakuje ostatnio problemów organizacyjnych, a i finanse w trakcie sezonu szwankowały. Okocimski otrzymał co prawda licencję na grę w I lidze, ale nie na własnym stadionie. Koszt wynajmu obiektu krakowskiego Hutnika jest duży, ponownie trzeba więc remontować własny stadion, lecz w mieście nie brakuje lokalnych piłkarsko‑samorządowych animozji. Nowy trener, zmieniana kadra i niepewność, co dalej.
Oj, niełatwe jest życie kibica piłki nożnej. Od szczęścia do smutku. Od zaskoczenia do rozczarowania. Jak powiedział kiedyś prosto, lecz dosadnie Alex Ferguson: „Nie do wiary. Nie do wiary. Piłka nożna. Jasna cholera! ”.




















![Fortuna I Liga: Termalica z wysokim zwycięstwem w Głogowie [WIDEO] Piłka nożna](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2023/05/Termalica-Nieciecza-100x70.jpeg)

