Dwie stolice

0
Grzegorz Miecugow
REKLAMA

Siłą rzeczy ja, mieszkaniec stolicy Polski, porównuję Warszawę do Pragi. Porównanie to jest dla Warszawy druzgoczące. Do Pragi nie da się przyjechać na kilka dni i zobaczyć wszystkie najważniejsze zabytki. Boję się nawet, że żeby Pragę porządnie zwiedzić, zrozumieć zawiłości historii tego miasta, przeszłości czasem i ponadtysiącletniej, ale i tej najnowszej z 1968 roku czy też z czasów „aksamitnej rewolucji”, to i miesiąc by nie wystarczył. W Warszawie właściwie nie ma czego zwiedzać. Odbudowaną Starówkę i Zamek Królewski? Na pewno. Pałac w Wilanowie i Łazienki Królewskie? Pewnie tak, chociaż dla turysty, zwłaszcza z zachodu, Łazienki nie są niczym wyróżniającym się, są bardzo pięknym parkiem, ale takich nie brakuje w Europie. Co jeszcze? Pałac Kultury? Hmm.. Na pewno nie jest to zwyczajna budowla, chociaż wrosła w pejzaż Warszawy, to jednak pasuje do miasta jak pięść do oka, ale nie wykluczam, że mieszkaniec Pragi byłby zaciekawiony Pałacem Kultury, bo czegoś takiego na oczy prawdopodobnie nigdy nie widział.
Oczywiście, że Warszawa – podobnie jak Praga – dzięki pieniądzom płynącym z Brukseli też się bardzo zmieniła (i zmienia) na korzyść. W tym kontekście ja bym raczej Hanny Gronkiewicz-Waltz nie odwoływał. Problemem Warszawy jest to, że nie ma centrum, że w 1944 Niemcy zburzyli nam miasto. Nie ma zatem czego odrestaurowywać, nie ma pięknych zaułków, w które można tchnąć życie, nie ma, poza nielicznymi wyjątkami, przedwojennych budynków o niezwykłej urodzie i idealnych proporcjach. To, co wybudowaliśmy po wojnie na terenach dawnego centrum, należałoby właściwie dzisiaj wyburzyć, bo takie szaro – bure klocki liczące 12 pięter, a nazywane (nawet ładnie) osiedlem „Za Żelazną Bramą”, nie wypięknieją nigdy. Jedyna przyszłość, jaką te potworki czeka, to bycie slumsami. To zresztą w ogóle jest bardzo interesujące, jak bardzo ludzie zatracili umiejętność ładnego projektowania, a potem budowania. Także w tak przeze mnie chwalonej Pradze, jeżeli w centrum buduje się coś nowego, na przykład hotel luksusowej sieci, to przeważnie jest on dość paskudny. Ale to jest temat na osobne rozważania.
Niemcy zburzyli Warszawę w odwecie za wywołanie powstania, którego 69. rocznicę właśnie zaczynamy obchodzić. Powstańcy byli w trudnej sytuacji, źle ocenili siły Niemców i ich morale, a ze wschodu słychać było salwy radzieckich armat. Podejrzewam, że gdyby wiedzieli, że powstanie skończy się śmiercią kilkuset tysięcy ludzi i śmiercią miasta, nie wywołaliby go. Nie byli przecież samobójcami, tylko młodymi ludźmi umęczonymi okupacyjnymi upokorzeniami. Liczyli na to, że przegrywający wojnę wróg ucieknie w ciągu kilku dni, a oni wtedy przywitają Armię Czerwoną jako gospodarze. Stało się inaczej. Dziś nie mamy miasta, ale mamy legendę, którą żywią się kolejne pokolenia Polaków.
69 lat temu Czesi poczekali, aż Niemcy uciekną, potem wpuścili do miasta Rosjan. Czy uwierzyli, że będą niepodlegli? Tak, przez pierwsze lata tak, gdy się to nie udało i próbowali coś zrobić po swojemu, to w 68 patrzyli ze zgrozą na czołgi wjeżdżające do Pragi (także czołgi z Polski), ale nie zaczęli walczyć. Dzisiaj mają miasto, ale nie mają legendy.
Nie ma dobrej odpowiedzi na pytanie, kto zrobił lepiej, my czy Czesi. Na pewno do listy miejsc, które warto w Warszawie odwiedzić, trzeba dopisać Muzeum Powstania Warszawskiego.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze