Podczas Walnego Zgromadzenia Akcjonariuszy, miasto zawnioskowało o zdjęcie z porządku obraz punktu dotyczącego zmiany statutu warunkującej kontynuację prac w zakresie budowy spalarni. Nie ma więc porozumienia pomiędzy akcjonariuszami, a najbardziej dochodową spółkę miejską w najbliższym czasie czeka degradacja. Mieszkańców Tarnowa natomiast – gigantyczne podwyżki cen ciepła. W tej sytuacji Krzysztof Rodak wycofał swój akces pracy w zarządzie. Zależna od prezydenta Rada Nadzorcza powołała na to stanowisko jej dotychczasowego przewodniczącego, Piotra Augustyńskiego. – Nie jestem w stanie dłużej tracić sił i emocji na walkę z Romanem Ciepielą, w podejściu do rozwoju MPEC różnimy się diametralnie – mówi Krzysztof Rodak.
Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska po około 20 latach współpracy będzie musiał opuścić grono akcjonariuszy. Co to oznacza? Po pierwsze – plan budowy spalarni jest już nieaktualny. Po wtóre – spółkę czeka potężna dekapitalizacja. Z tytułu umarzanych akcji, łącznie z dywidendą, do ostatniego dnia lipca br. trzeba mu będzie wypłacić 46 milionów złotych. MPEC nie będzie miał więc wkładu własnego do planowanej inwestycji, a Fundusz wycofa się z 20-milionowej dotacji na budowę spalarni śmieci oraz pożyczki na 145 milionów złotych. To jednak jeszcze nie koniec. – Przy tak ogromnej utracie pieniędzy, spółka pod koniec roku będzie zadłużona na ok. 15 milionów złotych, a tarnowian czekają podwyżki cen ciepła. Bardzo źle się stało dla Tarnowa. Bardzo źle się dzieje w Tarnowie – dodaje Rodak. Bardzo prawdopodobne, że MPEC czekają poważne przekształcenia, być może także zwolnienia pracowników.
























